Trzy miesiące później
-Dobranoc - odwróciłam się w stronę głosu i się uśmiechnęłam. Chłopak zsunął się lekko z fotela i zamknął oczy.
Samolot wystartował.
Odwróciłam głowę w kierunku małego okienka i pomyślałam o Rzymie i o Buenos Aires. Opuszczam jedno, a lecę do drugiego. To wszystko jest takie dziwne, jeszcze się nie przyzwyczaiłam do tego miejsca po tych paru miesiącach, a już je opuszczam. Ale tylko na tydzień, chodź i tak się dziwnie czuję, lecąc z powrotem do Buenos Aires.
-Jestem w ciąży - powiedziałam niepewnie i spojrzałam w oczy chłopaka. Otworzyły się szeroko, dłuższą chwilę później się uspokoił i spojrzał na mnie łagodniejszym wzrokiem.
-Jak to? - wykrztusił zachrypniętym głosem.
-Przepraszam, dowiedziałam się dzisiaj rano. Nie chcę tego dziecka, nie poradzę sobie. Pieniądze mi się kończą i boję się o moje jutro - zaczęłam płakać i usiadłam na jednym z krzeseł w garderobie. Nikogo oprócz nas, nie było w wielkim pomieszczeniu, mówiłam dalej - Ja naprawdę nie wiedziałam.
-Ciii...-podszedł do mnie szybko i uklęknął na kolanach przede mną, zaczął ocierać moje łzy -Poradzimy sobie....
piątek, 12 września 2014
sobota, 6 września 2014
Rozdział 42 - To niemożliwe.
Siedząc w stołówce hotelowej i jedząc moje spaghetti, opowiedziałam wszystko Larze. O tym, że Leon był w szpitalu, w śpiączce, o wszystkim po kolei co się działo zaraz po jej zniknięciu.
Lara teraz ma dłuższe i prostsze włosy, które mają czekoladowy kolor. Pozbyła się koczyków z twarzy i ma prostsze i ładniejsze zęby. Ubiera się bardziej elegancko i ma bardzo fajny charakter.
A co najlepsze, to to, że nie znienawidziłyśmy się od pierwszej chwili. Teraz myślę, że mogło być gorzej, ale nie było. Lara to bardzo fajna dziewczyna i jedyną przeszkodą, żebyśmy zostały koleżankami był Leon i jej zachowanie. Ale teraz jest wszystko w porządku i stwierdzam, że faceci to jednak nam utrudniają życie!
Pożegnałyśmy się, ponieważ Lara musiała wracać do pracy, a ja powędrowałam do swojego pokoju hotelowego.
Zadzwoniłam do taty, powiedziałam mu, że wszystko dobrze itd. Zamówiłam do pokoju jedzenie, które zjadłam bardzo szybko. Po zjedzonym posiłku zaczęłam czytać książkę
Lara teraz ma dłuższe i prostsze włosy, które mają czekoladowy kolor. Pozbyła się koczyków z twarzy i ma prostsze i ładniejsze zęby. Ubiera się bardziej elegancko i ma bardzo fajny charakter.
A co najlepsze, to to, że nie znienawidziłyśmy się od pierwszej chwili. Teraz myślę, że mogło być gorzej, ale nie było. Lara to bardzo fajna dziewczyna i jedyną przeszkodą, żebyśmy zostały koleżankami był Leon i jej zachowanie. Ale teraz jest wszystko w porządku i stwierdzam, że faceci to jednak nam utrudniają życie!
Pożegnałyśmy się, ponieważ Lara musiała wracać do pracy, a ja powędrowałam do swojego pokoju hotelowego.
Zadzwoniłam do taty, powiedziałam mu, że wszystko dobrze itd. Zamówiłam do pokoju jedzenie, które zjadłam bardzo szybko. Po zjedzonym posiłku zaczęłam czytać książkę
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Rozdział 41 - Widownia na próbie.
Już od godziny jestem w Rzymie, taksówka właśnie zaparkowała pod hotelem, w którym się zatrzymam. Wyszłam z samochodu i taksówkarz pomógł mi wyciągnąć walizki.
- Dziękuję panu - podałam mu pieniądze, uśmiechnął się, chwyciłam rączki moich dwóch walizek i weszłam do hotelu. W recepcji, była jakaś znajoma dziewczyna, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd ją znam. Boy hotelowy pomógł mi zanieść walizki do mojego pokoju, a tam się rozpakowałam, umyłam i położyłam spać.
- Dziękuję panu - podałam mu pieniądze, uśmiechnął się, chwyciłam rączki moich dwóch walizek i weszłam do hotelu. W recepcji, była jakaś znajoma dziewczyna, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd ją znam. Boy hotelowy pomógł mi zanieść walizki do mojego pokoju, a tam się rozpakowałam, umyłam i położyłam spać.
♡♥♡♥♡♥♡♥
Przebudziłam się w nocy i zamówiłam do pokoju krewetki w cieście. Dziewczyna po drugiej stronie słuchawki, nie była zbytnio zadowolona, że o czwartej nad ranem zamawiam jedzenie do pokoju.
sobota, 16 sierpnia 2014
Rozdział 40 -Drodzy Przyjaciele !
Weszłam do pokoju, wyciągnęłam swoją walizkę i otworzyłam szafę. Szybko pakowałam ciuchy do środka, weszłam do łazienki, zgarnęłam swoje rzeczy do kosmetyczki, a kiedy wyszłam, w pokoju stały Fran i Lu. Spojrzały na mnie, a potem na walizkę i znów na mnie.
-Nawet o tym nie myśl -powiedziała chłodno Lu.
-Jack ma racje ! Tylko niszczę Wam wyjazd ! Od samego początku. Najpierw kłóciłam się z Leonem, a teraz się nad sobą użalam ! Co ze mnie za przyjaciółka ? Jestem daremna !-przerwałam- I czas to zmienić -podeszłam do walizki i pakowałam się dalej -Rano wracam do Buenos Aires.
-Od wyjazdu Leona minęło 5 dni. Zostało 14 dni do końca Naszego pobytu tutaj, więc zostań i się ciesz Słońcem -nalegała Francesca.
-Nie ! Jack ma racje. Pewnie wszyscy tak myślicie. Nie mogę zostać. Popatrz na mnie ! -krzyknęłam -Jestem wrakiem człowieka ! Nawet pokojówka się mnie wystraszyła ! Nic nie jem. Całe dnie spędzam przed telewizorem, a w nocy beczę ! -przerwałam i otarłam łzę -Nie spałam od trzech dni -mówiłam ciszej -I już dłużej tak nie mogę.
-Nawet o tym nie myśl -powiedziała chłodno Lu.
-Jack ma racje ! Tylko niszczę Wam wyjazd ! Od samego początku. Najpierw kłóciłam się z Leonem, a teraz się nad sobą użalam ! Co ze mnie za przyjaciółka ? Jestem daremna !-przerwałam- I czas to zmienić -podeszłam do walizki i pakowałam się dalej -Rano wracam do Buenos Aires.
-Od wyjazdu Leona minęło 5 dni. Zostało 14 dni do końca Naszego pobytu tutaj, więc zostań i się ciesz Słońcem -nalegała Francesca.
-Nie ! Jack ma racje. Pewnie wszyscy tak myślicie. Nie mogę zostać. Popatrz na mnie ! -krzyknęłam -Jestem wrakiem człowieka ! Nawet pokojówka się mnie wystraszyła ! Nic nie jem. Całe dnie spędzam przed telewizorem, a w nocy beczę ! -przerwałam i otarłam łzę -Nie spałam od trzech dni -mówiłam ciszej -I już dłużej tak nie mogę.
niedziela, 10 sierpnia 2014
Rozdział 39 -Wyjeżdżam.
Siedzieliśmy przytuleni do siebie już chyba 15 minut, oderwałam się od jego umięśnionego torsu i spojrzałam mu w oczy. Jak zawsze mnie zahipnotyzowały.
-Kocham Cię -wyszeptał, nim zdążyłam odpowiedzieć, poczułam jego usta na swoich wargach.
Jeden niewinny pocałunek.
Jeden.
I ostatni.
Odsunęliśmy się od siebie. Ktoś zapukał do drzwi. Wstałam i ruszyłam w ich stronę, kiedy się odwróciłam Leon się dalej pakował. Otarłam łzy i otworzyłam. Za drzwiami stali wszyscy nasi przyjaciele.
-Wejdźcie -otworzyłam szerzej drzwi, każdy się na mnie patrzył i posyłał współczujące spojrzenie.
-Czyli Meksyk ? -spytał cicho Fede Leona.
-Tak, Meksyk -odpowiedział i spojrzał po wszystkich.
Tylko nie na mnie.
Weszłam do mini kuchni za ścianą i nalałam sobie soku, wypiłam go trzema łykami. I następna szklanka. I następna. Wróciłam do salonu, nikt nawet nie zauważył, że weszłam.
-Kiedy wylatujesz?-spytałam cicho i wszyscy na mnie spojrzeli, oprócz Leona.
-Kocham Cię -wyszeptał, nim zdążyłam odpowiedzieć, poczułam jego usta na swoich wargach.
Jeden niewinny pocałunek.
Jeden.
I ostatni.
Odsunęliśmy się od siebie. Ktoś zapukał do drzwi. Wstałam i ruszyłam w ich stronę, kiedy się odwróciłam Leon się dalej pakował. Otarłam łzy i otworzyłam. Za drzwiami stali wszyscy nasi przyjaciele.
-Wejdźcie -otworzyłam szerzej drzwi, każdy się na mnie patrzył i posyłał współczujące spojrzenie.
-Czyli Meksyk ? -spytał cicho Fede Leona.
-Tak, Meksyk -odpowiedział i spojrzał po wszystkich.
Tylko nie na mnie.
Weszłam do mini kuchni za ścianą i nalałam sobie soku, wypiłam go trzema łykami. I następna szklanka. I następna. Wróciłam do salonu, nikt nawet nie zauważył, że weszłam.
-Kiedy wylatujesz?-spytałam cicho i wszyscy na mnie spojrzeli, oprócz Leona.
środa, 6 sierpnia 2014
Rozdział 38 - Dostałem rolę w filmie !
Pod hotel pojechał radiowóz i chłopaki zaczęli się z nimi kłócić.
-Violetta wybacz mi! Przepraszam, jestem kretynem ! Kocham Cię ! -krzyczał Leon, a policjanci próbowali go uspokoić, tak jak resztę chłopaków.
-Zróbcie z nimi porządek ! -krzyknął ktoś z okna. Policjanci zaczęli zapinac ich w kajdanki i podjechały jeszcze 3 radiowozy. Szybko wybieglam z pokoju, na korytarzu były dziewczyny.
-Co się dzieje? -spytała zaspana Lena.
-Chlopaki robią rozrobe i policja ich bierze -powiedziałam i szybko zjechalysmy wszystie na dół. Przebieglysmy przez hol i za hotel. Podbieglismy do policjantów, wszyscy już siedzieli w radiowozie, oprócz Leona, który się kłócil z wysokim i potężnym policjantem.
-Leon uspokoj się ! -kiedy mnie zobaczył, to do mnie podbiegl.
-Vilu prz...-zaczął, ale mu przerwałam.
-Cicho bądź. Już dość zrobiłeś -podeszłam do policjantów, a dziewczyny za mną.
-Biorą ich panowie? -spytałam.
-Tak, na 24 h, jeśli ktoś złoży skargę, sprawa może trafić do sądu, a na razie areszt. - powiedział policjant.
-Dobrze - powiedziałam wystraszona.
-Ale jak to? -spytała Fran.
-Takie są przepisy...
-Ja nigdzie nie jade, dopóki mi nie wybaczysz. -powiedział Leon, śmierdzi od niego wódką.
-Leon, porozmawiamy kiedy wytrzezwiejesz. -powiedziałam -A teraz wsiadaj do radiowozu i nie rób głupot . -on poslusznie usiadł, obok Fede.
-Violetta wybacz mi! Przepraszam, jestem kretynem ! Kocham Cię ! -krzyczał Leon, a policjanci próbowali go uspokoić, tak jak resztę chłopaków.
-Zróbcie z nimi porządek ! -krzyknął ktoś z okna. Policjanci zaczęli zapinac ich w kajdanki i podjechały jeszcze 3 radiowozy. Szybko wybieglam z pokoju, na korytarzu były dziewczyny.
-Co się dzieje? -spytała zaspana Lena.
-Chlopaki robią rozrobe i policja ich bierze -powiedziałam i szybko zjechalysmy wszystie na dół. Przebieglysmy przez hol i za hotel. Podbieglismy do policjantów, wszyscy już siedzieli w radiowozie, oprócz Leona, który się kłócil z wysokim i potężnym policjantem.
-Leon uspokoj się ! -kiedy mnie zobaczył, to do mnie podbiegl.
-Vilu prz...-zaczął, ale mu przerwałam.
-Cicho bądź. Już dość zrobiłeś -podeszłam do policjantów, a dziewczyny za mną.
-Biorą ich panowie? -spytałam.
-Tak, na 24 h, jeśli ktoś złoży skargę, sprawa może trafić do sądu, a na razie areszt. - powiedział policjant.
-Dobrze - powiedziałam wystraszona.
-Ale jak to? -spytała Fran.
-Takie są przepisy...
-Ja nigdzie nie jade, dopóki mi nie wybaczysz. -powiedział Leon, śmierdzi od niego wódką.
-Leon, porozmawiamy kiedy wytrzezwiejesz. -powiedziałam -A teraz wsiadaj do radiowozu i nie rób głupot . -on poslusznie usiadł, obok Fede.
niedziela, 27 lipca 2014
50 000 wyświetleń i inne mało ważne informacje ;)
Trochę się spóźnilam z napisaniem tego posta, ale cóż. :) Doszło do 50 000 wyświetleń na blogu ! Za co bardzo Wam dziękuje ;) Za te wszystkie miłe komentarze, dzięki którym na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Za 20 obserwatorów (choć nie mam pewności, bo licznik swiruje !) Dziękuję za to, że znosiliscie moje wszystkie chumorki, za to, że czekaliscie, czasem nawet prawie miesiąc na kolejny rozdział, za to, że pisaliscie te wszystkie miłe rzeczy.
Prawdę mówiąc nie pojawił się żaden negatywny komentarz, choć chciałabym wiedzieć, jeśli coś jest źle ;)
Jeszcze raz Wam Dziękuję ! Kocham Was ;> ♡
Oddalmy się troszkę od tematu ;)
Jeśli zauważyliście, została założona zakładka "Wasze pomysły" , chyba wiecie o co chodzi :)
A jeśli nie, to w skrócie, możecie tam pisać swoje pomysły na opowiadania ;) Które, jeśli mi się spodobają, wykorzystam ;)
Rozdział powinien pojawić się do końca tygodnia, wiem, że to dużo czasu, ale są wakacje, a ja mam też swoje plany :)
Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach lub na mojego maila karolcia3616@gmail.com
Caluski, Karola ;** xoxo
♡♥
Prawdę mówiąc nie pojawił się żaden negatywny komentarz, choć chciałabym wiedzieć, jeśli coś jest źle ;)
Jeszcze raz Wam Dziękuję ! Kocham Was ;> ♡
Oddalmy się troszkę od tematu ;)
Jeśli zauważyliście, została założona zakładka "Wasze pomysły" , chyba wiecie o co chodzi :)
A jeśli nie, to w skrócie, możecie tam pisać swoje pomysły na opowiadania ;) Które, jeśli mi się spodobają, wykorzystam ;)
Rozdział powinien pojawić się do końca tygodnia, wiem, że to dużo czasu, ale są wakacje, a ja mam też swoje plany :)
Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach lub na mojego maila karolcia3616@gmail.com
Caluski, Karola ;** xoxo
♡♥
środa, 23 lipca 2014
Rozdział 37
-Stary, to już była przesada -usłyszałam głos Fede i ruszyłam w stronę pokoju.
Kiedy przekroczyłam próg, zaczęłam płakać, wzięłam ciuchy i weszlam pod prysznic.
Nie potrafilam zamknąć zamka, więc zostawilam otwarte. Po 5 minutach usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju i podchodzi pod drzwi łazienki.
-Vilu? -Leon, jego głos już nie był chłodny, tylko ciepły i słodki, jak zawsze.
-Co chcesz ? -zapytałam chłodno.
-Przepraszam, nie powinienem tak robić.
-Mowisz tak tylko dlatego, że ktoś Cię upomnial !
-Może i tak, to, że ktoś mi powiedział, że zachowalem się jak dupek, coś mi dało do myślenia. Ale sam nie czułem się najlepiej zostawając w tym basenie sam na sam z tą dziewczyną i mszczac się na Tobie.
-Kretyn ! -krzyknęłam.
-Tak, wiem. Jestem kretynem, ale Ty też nie byłaś lepsza -podniósł lekko głos.
Dobra, to nie tylko jego wina, sama nie jestem lepsza.
-To jak zgoda ? -zapytał z nadzieją w głosie.
-Tak, zgoda -usmiechnelam się.
Usłyszałam kroki, poszedł gdzieś, ale po chwili znowu był pod drzwiami.
-Vilu?
-Tak?
-Mogę wejść?
-A po co?
-No wiesz, też chciałbym się wypłukać z chloru -usłyszałam w jego głosie rozbawienie.
-Kusząca propozycja -zasmialam się. Drzwi się otworzyły, a w nich stanął Leon, szybko ściągnelam ręcznik z wieszaka i się nim przykrylam.
-Ty kretynie ! Nie pozwoliłam Ci wejść !
-Powiedziałaś "kusząca propozycja" odebrałem to jako zgodę -zasmial się lekko i spojrzał na ręcznik -No nie wstydz się tak, widziałem już Cię w bieliźnie -uśmiechnął się, a ja poczułam, że się czerwienie.
-Leon..
-Vilu...Kocham Cię, wiesz?
-Ja Ciebie też kocham, ale..-zaczął ściągać koszulkę, spodnie i został w samych bokserkach.
-...i się cieszysz...-dokończył moje zdanie i wszedł pod prysznic. Stał tak blisko, krepowalam się, no, ale widział mnie już w bieliźnie. Stanął przedemną i popatrzył mi w oczy.
-Przepraszam - powiedziałam.
-Wybaczam i też przepraszam.
-Wybaczam -zasmialismy się i pocalowalismy.
Leon się schylil i ściągnął bokserki, a ja szybko od wrocilam wzrok.
-Widziałem -zasmial się.
-Co widziales?
-Przepraszam, to Ty widziałaś -zasmial się.
Przybliżyl się, strumienie wody po nas spływaly, ręcznik był już cały mokry. Leon ujął lekko moją twarz w dłoniach i pocalowal delikatnie. Nasze pocałunki stawały się coraz to brutalniejsze. Poczułam, że Leon ściąga recznik z mojego ciała, już nawet o nim zapomnialam. Ręcznik spadł na mokrą posadzkę. Poczułam dłoń Leona na moim posladku, odsunal się i spojrzał na moje ciało, uśmiechnął sie.
-Mam piękną dziewczynę -powiedział i mnie pocalowal. Pocałunki były brutalniejsze, oplotlam ręce wokół jego szyi i nogi wokół jego bioder. Calowalismy się dalej, poczułam, że Leon gdzieś idzie, otworzył drzwi i zaniósł mnie do pokoju, położył mnie delikatnie na łóżko, a sam wszedł na mnie.
-Tutaj będzie wygodniej -zasmial się.
Calowalismy się dalej, a potem już wiadomo do czego doszło.
-Kochanie, obudź się -poczułam czyjeś usta na moich, otworzylam oczy, Leon.
-Kolacja, wszyscy już poszli, idziemy, czy zjemy tutaj? -zapytał.
-Chodźmy, jeszcze pomyślą, że mi coś zrobiłeś -pocalowalam go i wstalam z łóżka. Podeszlam do szafy i wyciągnęłam świeże ciuchy, kiedy się odwróciłam, Leon się cały czas na mnie patrzyl.
-Co ?
-Mówiłem Ci już, że jesteś piękna?
-Tak.
-A, że Cię kocham, ponad życie?
-Że kochasz, tak, a, że ponad życie, nie -usmiechnelam się.
-No to, teraz Ci mówię. Kocham Cię ponad życie. -zblizylam się do niego i go pocalowalam, pociągnął mnie tak, że siedzialam na jego kolanach.
-Ja ciebie też kocham ponad życie i jeszcze więcej.
Znowu się pocalowalismy, przytulilam się do jego torsu.
-Słyszysz? -spytał.
-Ale co?
-Jak bije moje serce, kiedy jesteś blisko -usmiechnelismy się do siebie.
-Musimy iść, umieram z głodu -powiedziałam i wstalam, kierując się w stronę drzwi, Leon siedział, tak jak przed chwilą. Podeszlam do niego.
-Co jest? Czemu nie idziesz ?
-Sprawilem Ci ból? -zapytał ostrożnie.
-Nie, wszystko mnie trochę boli, ale nie. Staram się o tym nie myslec.
-Aha -wstał, przeszedł obojętnie obok mnie i trzasnal drzwiami. Wybiegłam za nim.
-Leon ! - krzyknęłam.
-Co chcesz?! Daj mi spokój ! Idź sobie do Michela, czy jak mu tam ! Może on będzie lepszy w niektórych sprawach !
-O co Ci chodzi?! Przecież jeszcze przed chwilą, zachowywales się normalnie ! -mialam łzy w oczach.
-Staram się o tym nie myśleć, co?! Jak nie chciałaś to trzeba było powiedzieć ! Prze..
-Niech się państwo uspokuja, goście się skarżą, a państwa słychać na 3 piętra -przerwał mu menager hotelu.
-Przepraszamy, będziemy już cicho -powiedziałam -A ten pan to...ahh...szkoda gadać! -weszlam do pokoju i zamknęłam drzwi na klucz.
Dlaczego on mi to robi? Przecież 10 minut temu było tak dobrze !
Usiadłam, przy oknie, zaczęło padać i się blyska. Super, kiedy się coś pieprzy, to wszystko po kolei !
-Violetta -ktoś zapukal do drzwi, dalej siedzialam, przy oknie, zamyslilam się, wstałam i ruszyłam otworzyć.
-Jeny dziewczyno ! Ale okropnie wyglądasz ! -do pokoju weszły dziewczyny, wszystkie po kolei. Zamknęłam za nimi drzwi i weszłam za nimi do pokoju, wszystkie już siedziały.
-Pod puchniete oczy, czerwona twarz, wory pod oczami. Już po 22, nie odzywasz się do wszystkich, Ty i Leon, na kolację nie przyszliscie...-Zaczęła Lu.
-A tak wgl. to gdzie on jest? -zapytała Lena.
-Nie wiem.
-Co się stało? -zapytała Fran.
-Nie mam pojęcia.
-Czemu masz twarz, jakbyś płakała, przez cały wieczór?
-Tak jakoś,
-Odpowiesz nam normalnie, czy mamy się wszystkiego domyślać?! -powiedziała ostrzej Naty.
-Przepraszam, okey ? Przepraszam! Już mam dość! Pakuje się i jutro wracam do Buenos Aires, sama ! -wzięłam torbę spod łóżka i otworzylam szafę, zaczęłam do niej wszystko po kolei pakować.
-Violetta, co się dzieje? Czy między Tobą, a Leonem wszystko okey?
-Nie -poscilam torbę i usiadłam bezsilnie na podłogę.
-Nie jest okey. Zaczął na mnie krzyczeć, nie wiem dlaczego. A potem gdzieś poszedł, a ja zamknęłam drzwi na klucz.
-Ale co się działo dokładnie?
Opowiedziałam im wszystko po kolei, od naszej kłótni na basenie, aż do teraz.
-No to nieźle...-powiedziała Lena.
-Dziewczyny? -do pokoju wszedł Fede -Wszystko okey?
-Tak jakby -powiedziała Lu.
-Emm...Vilu?
-Tak?
-Przyszedł Leon.
-Co? Kiedy?
-Jakieś pół godziny temu...tylko, że...
-Tylko, że co?
-Tylko, że jest totalnie pijany i coś bredzi o tym, że lepiej Ci z Michelem...
-Co?!- wstałam i podeszlam do niego.
-Opowiedział nam wszystko, z trudem, ale opowiedział -popatrzył w bok i zatrzymał swój wzrok -Kto się jeszcze nie rozpakowal?
-Chyba kto się zapakowal? -poprawiła go Lu.
-Co? -zapytał zdziwiony.
-Jutro rano wyjeżdżam, mam dość -powiedzialam i podeszłam do torby, dalej pakowalam ciuchy.
-Przestań! -krzyknął Fede -To, że się poklociliscie z Leonem, to nie znaczy, że musicie niszczyć swoje plany ! Razem, czy nie możecie być szczęśliwi ! -krzyknął i pociągnął mnie do siebie, a ja się do niego przytulilam i rozplakalam jak małe dziecko.
-Kocham Cię siostrzyczko i nie pozwolę byś cierpiała. Leon to mój przyjaciel, jemu też pomogę, nie pozwolę byście cierpieli -jego słowa mnie uspokoiły, przynajmniej troszkę. Kocham Fede, mojego braciszka. Cieszę się, że nie stanął po stronie Leona, ani mojej, tylko po naszej. Jesteśmy wszyscy rodziną i musimy się wspierać. Odsunelam się od niego i otarlam łzy.
-Masz rację, ale to nie zmienia faktu, że jutro wyjeżdżam.
-Nie. Jeśli będziesz chciała wyjechać i zrezygnować z super wakacji, to wyjedziesz, ale masz się zastanowić, czy naprawdę tego chcesz. Tylko się zastanów, Słyszysz?
-Tak, słyszę.
-A Leon dzisiaj zostanie z nami, będzie spał z Diego, albo Andresem. -powiedział Fede.
-Dobrze.
Po chwili bylam sama. Umylam się i położyłam do łóżka.
-Super 3 w nocy, a ja nie mogę spać !-powiedziałam do siebie.
Usłyszałam jakiś hałas, podeszłam do okna i je otworzylam.
-Violetta ! Kocham Cię! Słyszysz? -pod oknem stał pijany Leon, a obok Fede, Marco, Maxi, Diego, Jack i Andres. Na szczęście plac był oświetlony i było ich widać, może nie tak super, ale jednak.
-Czlowieku uspokoj się !-krzyknął ktoś z okna.
-Kocham Cię! -znowu krzyknął.
-Dzwonie na policję! -ten ktoś znowu krzyknął.
-Uspokoj się, przeprasza dziewczynę! Kocha ją, nie to co Ty swoją 90- letnią żonę !
-krzyknął Andres.
-Policja już jedzie ! -krzyknął ktoś inny.
-Ludzie! Nie macie serca?! -krzyknął jeszcze ktoś inny.
-Nie, nie mamy ! -znowu ten sam głos, co na początku.
-Ludzie, zamknijcie się! -krzyknął Leon-Kocham Cię Vilu! Jesteś moim całym życiem! -pod hotel pojechał radiowóz i chłopaki zaczęli się z nimi kłócić.
Kiedy przekroczyłam próg, zaczęłam płakać, wzięłam ciuchy i weszlam pod prysznic.
Nie potrafilam zamknąć zamka, więc zostawilam otwarte. Po 5 minutach usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju i podchodzi pod drzwi łazienki.
-Vilu? -Leon, jego głos już nie był chłodny, tylko ciepły i słodki, jak zawsze.
-Co chcesz ? -zapytałam chłodno.
-Przepraszam, nie powinienem tak robić.
-Mowisz tak tylko dlatego, że ktoś Cię upomnial !
-Może i tak, to, że ktoś mi powiedział, że zachowalem się jak dupek, coś mi dało do myślenia. Ale sam nie czułem się najlepiej zostawając w tym basenie sam na sam z tą dziewczyną i mszczac się na Tobie.
-Kretyn ! -krzyknęłam.
-Tak, wiem. Jestem kretynem, ale Ty też nie byłaś lepsza -podniósł lekko głos.
Dobra, to nie tylko jego wina, sama nie jestem lepsza.
-To jak zgoda ? -zapytał z nadzieją w głosie.
-Tak, zgoda -usmiechnelam się.
Usłyszałam kroki, poszedł gdzieś, ale po chwili znowu był pod drzwiami.
-Vilu?
-Tak?
-Mogę wejść?
-A po co?
-No wiesz, też chciałbym się wypłukać z chloru -usłyszałam w jego głosie rozbawienie.
-Kusząca propozycja -zasmialam się. Drzwi się otworzyły, a w nich stanął Leon, szybko ściągnelam ręcznik z wieszaka i się nim przykrylam.
-Ty kretynie ! Nie pozwoliłam Ci wejść !
-Powiedziałaś "kusząca propozycja" odebrałem to jako zgodę -zasmial się lekko i spojrzał na ręcznik -No nie wstydz się tak, widziałem już Cię w bieliźnie -uśmiechnął się, a ja poczułam, że się czerwienie.
-Leon..
-Vilu...Kocham Cię, wiesz?
-Ja Ciebie też kocham, ale..-zaczął ściągać koszulkę, spodnie i został w samych bokserkach.
-...i się cieszysz...-dokończył moje zdanie i wszedł pod prysznic. Stał tak blisko, krepowalam się, no, ale widział mnie już w bieliźnie. Stanął przedemną i popatrzył mi w oczy.
-Przepraszam - powiedziałam.
-Wybaczam i też przepraszam.
-Wybaczam -zasmialismy się i pocalowalismy.
Leon się schylil i ściągnął bokserki, a ja szybko od wrocilam wzrok.
-Widziałem -zasmial się.
-Co widziales?
-Przepraszam, to Ty widziałaś -zasmial się.
Przybliżyl się, strumienie wody po nas spływaly, ręcznik był już cały mokry. Leon ujął lekko moją twarz w dłoniach i pocalowal delikatnie. Nasze pocałunki stawały się coraz to brutalniejsze. Poczułam, że Leon ściąga recznik z mojego ciała, już nawet o nim zapomnialam. Ręcznik spadł na mokrą posadzkę. Poczułam dłoń Leona na moim posladku, odsunal się i spojrzał na moje ciało, uśmiechnął sie.
-Mam piękną dziewczynę -powiedział i mnie pocalowal. Pocałunki były brutalniejsze, oplotlam ręce wokół jego szyi i nogi wokół jego bioder. Calowalismy się dalej, poczułam, że Leon gdzieś idzie, otworzył drzwi i zaniósł mnie do pokoju, położył mnie delikatnie na łóżko, a sam wszedł na mnie.
-Tutaj będzie wygodniej -zasmial się.
Calowalismy się dalej, a potem już wiadomo do czego doszło.
-Kochanie, obudź się -poczułam czyjeś usta na moich, otworzylam oczy, Leon.
-Kolacja, wszyscy już poszli, idziemy, czy zjemy tutaj? -zapytał.
-Chodźmy, jeszcze pomyślą, że mi coś zrobiłeś -pocalowalam go i wstalam z łóżka. Podeszlam do szafy i wyciągnęłam świeże ciuchy, kiedy się odwróciłam, Leon się cały czas na mnie patrzyl.
-Co ?
-Mówiłem Ci już, że jesteś piękna?
-Tak.
-A, że Cię kocham, ponad życie?
-Że kochasz, tak, a, że ponad życie, nie -usmiechnelam się.
-No to, teraz Ci mówię. Kocham Cię ponad życie. -zblizylam się do niego i go pocalowalam, pociągnął mnie tak, że siedzialam na jego kolanach.
-Ja ciebie też kocham ponad życie i jeszcze więcej.
Znowu się pocalowalismy, przytulilam się do jego torsu.
-Słyszysz? -spytał.
-Ale co?
-Jak bije moje serce, kiedy jesteś blisko -usmiechnelismy się do siebie.
-Musimy iść, umieram z głodu -powiedziałam i wstalam, kierując się w stronę drzwi, Leon siedział, tak jak przed chwilą. Podeszlam do niego.
-Co jest? Czemu nie idziesz ?
-Sprawilem Ci ból? -zapytał ostrożnie.
-Nie, wszystko mnie trochę boli, ale nie. Staram się o tym nie myslec.
-Aha -wstał, przeszedł obojętnie obok mnie i trzasnal drzwiami. Wybiegłam za nim.
-Leon ! - krzyknęłam.
-Co chcesz?! Daj mi spokój ! Idź sobie do Michela, czy jak mu tam ! Może on będzie lepszy w niektórych sprawach !
-O co Ci chodzi?! Przecież jeszcze przed chwilą, zachowywales się normalnie ! -mialam łzy w oczach.
-Staram się o tym nie myśleć, co?! Jak nie chciałaś to trzeba było powiedzieć ! Prze..
-Niech się państwo uspokuja, goście się skarżą, a państwa słychać na 3 piętra -przerwał mu menager hotelu.
-Przepraszamy, będziemy już cicho -powiedziałam -A ten pan to...ahh...szkoda gadać! -weszlam do pokoju i zamknęłam drzwi na klucz.
Dlaczego on mi to robi? Przecież 10 minut temu było tak dobrze !
Usiadłam, przy oknie, zaczęło padać i się blyska. Super, kiedy się coś pieprzy, to wszystko po kolei !
-Violetta -ktoś zapukal do drzwi, dalej siedzialam, przy oknie, zamyslilam się, wstałam i ruszyłam otworzyć.
-Jeny dziewczyno ! Ale okropnie wyglądasz ! -do pokoju weszły dziewczyny, wszystkie po kolei. Zamknęłam za nimi drzwi i weszłam za nimi do pokoju, wszystkie już siedziały.
-Pod puchniete oczy, czerwona twarz, wory pod oczami. Już po 22, nie odzywasz się do wszystkich, Ty i Leon, na kolację nie przyszliscie...-Zaczęła Lu.
-A tak wgl. to gdzie on jest? -zapytała Lena.
-Nie wiem.
-Co się stało? -zapytała Fran.
-Nie mam pojęcia.
-Czemu masz twarz, jakbyś płakała, przez cały wieczór?
-Tak jakoś,
-Odpowiesz nam normalnie, czy mamy się wszystkiego domyślać?! -powiedziała ostrzej Naty.
-Przepraszam, okey ? Przepraszam! Już mam dość! Pakuje się i jutro wracam do Buenos Aires, sama ! -wzięłam torbę spod łóżka i otworzylam szafę, zaczęłam do niej wszystko po kolei pakować.
-Violetta, co się dzieje? Czy między Tobą, a Leonem wszystko okey?
-Nie -poscilam torbę i usiadłam bezsilnie na podłogę.
-Nie jest okey. Zaczął na mnie krzyczeć, nie wiem dlaczego. A potem gdzieś poszedł, a ja zamknęłam drzwi na klucz.
-Ale co się działo dokładnie?
Opowiedziałam im wszystko po kolei, od naszej kłótni na basenie, aż do teraz.
-No to nieźle...-powiedziała Lena.
-Dziewczyny? -do pokoju wszedł Fede -Wszystko okey?
-Tak jakby -powiedziała Lu.
-Emm...Vilu?
-Tak?
-Przyszedł Leon.
-Co? Kiedy?
-Jakieś pół godziny temu...tylko, że...
-Tylko, że co?
-Tylko, że jest totalnie pijany i coś bredzi o tym, że lepiej Ci z Michelem...
-Co?!- wstałam i podeszlam do niego.
-Opowiedział nam wszystko, z trudem, ale opowiedział -popatrzył w bok i zatrzymał swój wzrok -Kto się jeszcze nie rozpakowal?
-Chyba kto się zapakowal? -poprawiła go Lu.
-Co? -zapytał zdziwiony.
-Jutro rano wyjeżdżam, mam dość -powiedzialam i podeszłam do torby, dalej pakowalam ciuchy.
-Przestań! -krzyknął Fede -To, że się poklociliscie z Leonem, to nie znaczy, że musicie niszczyć swoje plany ! Razem, czy nie możecie być szczęśliwi ! -krzyknął i pociągnął mnie do siebie, a ja się do niego przytulilam i rozplakalam jak małe dziecko.
-Kocham Cię siostrzyczko i nie pozwolę byś cierpiała. Leon to mój przyjaciel, jemu też pomogę, nie pozwolę byście cierpieli -jego słowa mnie uspokoiły, przynajmniej troszkę. Kocham Fede, mojego braciszka. Cieszę się, że nie stanął po stronie Leona, ani mojej, tylko po naszej. Jesteśmy wszyscy rodziną i musimy się wspierać. Odsunelam się od niego i otarlam łzy.
-Masz rację, ale to nie zmienia faktu, że jutro wyjeżdżam.
-Nie. Jeśli będziesz chciała wyjechać i zrezygnować z super wakacji, to wyjedziesz, ale masz się zastanowić, czy naprawdę tego chcesz. Tylko się zastanów, Słyszysz?
-Tak, słyszę.
-A Leon dzisiaj zostanie z nami, będzie spał z Diego, albo Andresem. -powiedział Fede.
-Dobrze.
Po chwili bylam sama. Umylam się i położyłam do łóżka.
-Super 3 w nocy, a ja nie mogę spać !-powiedziałam do siebie.
Usłyszałam jakiś hałas, podeszłam do okna i je otworzylam.
-Violetta ! Kocham Cię! Słyszysz? -pod oknem stał pijany Leon, a obok Fede, Marco, Maxi, Diego, Jack i Andres. Na szczęście plac był oświetlony i było ich widać, może nie tak super, ale jednak.
-Czlowieku uspokoj się !-krzyknął ktoś z okna.
-Kocham Cię! -znowu krzyknął.
-Dzwonie na policję! -ten ktoś znowu krzyknął.
-Uspokoj się, przeprasza dziewczynę! Kocha ją, nie to co Ty swoją 90- letnią żonę !
-krzyknął Andres.
-Policja już jedzie ! -krzyknął ktoś inny.
-Ludzie! Nie macie serca?! -krzyknął jeszcze ktoś inny.
-Nie, nie mamy ! -znowu ten sam głos, co na początku.
-Ludzie, zamknijcie się! -krzyknął Leon-Kocham Cię Vilu! Jesteś moim całym życiem! -pod hotel pojechał radiowóz i chłopaki zaczęli się z nimi kłócić.
Wasze pomysły ;*
Wasze pomysły dotyczące bloga. Jeśli macie jakieś pomysły dotyczące opowiadań, a nie wiecie jak je wykorzystać, to możecie napisać, pod tym postem. Jeśli pomysł mi się spodoba, zainspiruje, to go wykorzystam :)
+Z góry dziękuję ;*
Caluski, Karola ;** xoxo
+Z góry dziękuję ;*
Caluski, Karola ;** xoxo
wtorek, 1 lipca 2014
Test sprawdzający ;)
Jak sama nazwa wskazuje, jest to test sprawdzający, już tłumaczę o co chodzi.
Inne blogerki też tak robią i uważam, że to fajny sposób. Ankiety nigdy nie mówią prawdy, bo albo ktoś głosuje parę razy, albo w ogóle. Pod tym postem każdy kto czyta ten blog, niech zostawi po sobie jakąś pamiątkę :] Może być to zwyczajna kropka, a możecie się też rozpisac, byle by coś było ;) Chcę sprawdzić ilu Was tu jest, a myślę, że to w miarę dobry sposób ;)
Z góry dziękuję ;>
Caluski, Karola ;** xoxo
♡♥
Inne blogerki też tak robią i uważam, że to fajny sposób. Ankiety nigdy nie mówią prawdy, bo albo ktoś głosuje parę razy, albo w ogóle. Pod tym postem każdy kto czyta ten blog, niech zostawi po sobie jakąś pamiątkę :] Może być to zwyczajna kropka, a możecie się też rozpisac, byle by coś było ;) Chcę sprawdzić ilu Was tu jest, a myślę, że to w miarę dobry sposób ;)
Z góry dziękuję ;>
Caluski, Karola ;** xoxo
♡♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)