niedziela, 29 czerwca 2014

Rozdział 36

Violetta
Właśnie weszliśmy do hotelu, w którym się zatrzymamy. Chlopaki poszli do recepcji, a my zostaliśmy z torbami.
-Za chwilę przyjdę,  idę do ubikacji -powiedziałam i ruszyłam do wczesniej wymienionego miejsca. Wracając wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Przepraszam, nie chciałam -powiedziałam szybko.
-Nic się nie stało,  to ja nie uważałem.  Jestem Michel -podał mi rękę.
-Violetta -przedstawiłam się.
-Wakacje?
-Tak, przyjechałam z przyjaciółmi.
-Vilu? Gotowa? Możemy iść -obok mnie pojawił się Leon.
-Tak, gotowa.
-A ty to...
-Michel -chłopak podał mu rękę i się uśmiechnął.
-Leon, miło mi, chłopak Violetty -Leon odwzajemnil uśmiech -Przepraszamy, ale musimy iść.
-To do zobaczenia -poszlismy za resztą do windy, nie zmiescilismy się do jednej, całe szczęście była druga.

Leon otworzył drzwi, kiedy chciałam wejść,  chwycił mnie za rękę, przyciągnął do siebie i pocalowal.
-Czekaj -szybko wziął mnie na ręce.
-Co ty robisz wariacie? -spytałam, przez śmiech.
-Tradycja -Leon przeniósł mnie, przez próg,  na rękach, w środku kopnął lekko w drzwi, żeby się zamknęły i wszedł w głąb hotelowego mieszkanka.
-I już - uśmiechnął się szeroko i położył mnie na łóżko,  a sam wszedł na mnie i zaczęliśmy się całować.  Pocałunki stawały się coraz to bardziej brutalniejsze, zaczęłam rozpinac guziki jego koszuli, kiedy ktoś zapukal do drzwi.
-Serio teraz? -niechętnie się od siebie oderwalismy, wstalam i ruszyłam w stronę drzwi, a Leon zapinal koszulę.  W drzwiach stał Diego.
-Mam nadzieję,  że masz ładne bikini, bo idziemy na basen -ten debil stał tak i się głupio szczerzyl.
-Jej też tak powiedziałeś? -obok niego pojawił się Jack i walnal go lekko w głowę -Proponuję tak basen wszystkim dziewczynom -wyjaśnił -Za 10 minut na basenie, razem z Leonem -i znikli.
-Polecenie Jack'a, za 10 minut mamy być na dole na basenie.

-Piękne bikini -powiedział Diego, wylegujac się na leżaku, za co dostał w głowę od Leona.
-Ile razy jeszcze ktoś mnie dzisiaj  uderzy w głowę?  -zapytal sfrustrowany.
-Tyle ile będzie to jeszcze potrzebne -powiedziała Fran i się zasmialismy.
Położyłam się na leżaku obok Leny i się wszystkie opalalysmy, a chłopaki poszli do basenu.
-Jestem zmęczona podróżą idę do pokoju -powiedziała Lu i zaczęła ściągać ręcznik z leżaka.
-Też idę -powiedziałysmy wszystkie równo i się zasmialysmy.
-Chlopaki my idziemy -krzyknęła Naty.
-My jeszcze zostaniemy -odkrzyknal Fede.

W pokoju poszłam wziąść szybki prysznic i polozylam się do łóżka.
Rano obudziły mnie promienie słoneczne,  przedzierajace się,  przez nie do końca zasłonieta żaluzje. Na moim biodrze leżała rękę Leona, chrapal, ale cicho i słodko. Wstalam z łóżka,  wzięłam ciuchy i kosmetyczke z jeszcze nie rozpakowanej torby i poszłam do łazienki. Umylam się, ubrałam i wyszłam,  Leon jeszcze spał.
8:40 pewnie wszyscy jeszcze śpią...Otworzyłam szafę i rozpakowalam cicho ciuchy, po skończonej czynności,  wsunelam na zimne nogi klapki i zeszłam do jadalni. W środku, przy stole zauważyłam Fran, Lu, Naty i Diego.
-Cześć,  jak się spalo? -zapytałam.
-Gdyby nie chrapiacy Marco,  byłoby wyśmienicie. - powiedziała Fran.
-Miałam to samo, Maxi chrapie jak niedźwiedź!  -zasmiala się Naty.
Zaczęłam smarować kromke twarożkiem.
-To może basen? -zaproponował Diego, kiedy do stoły przysiadla się Lena.
-Cześć wszystkim. Mi pasuje, tylko coś zjem, bo umieram.
-Okey -zgodzilysmy się wszystkie.

Napisałam kartkę Leonowi z informacją,  że jesteśmy na basenie i wyszłam.  Byłam pierwsza, położyłam się na leżaku,  po chwili przyszły dziewczyny i Diego.
-Idę do basenu -oznajmiła Lena, a z nią poszły Lu i Naty, ja się opalalam z Fran i Diego.
Na basenie nie było dużo ludzi, w końcu nie ma jeszcze 10,  ale za to było paru ratowników.  Po jakimś czasie przyszły mokre dziewczyny.
-Jest ciepła woda -powiedziała Lu.
-I fajni ratownicy -zasmiala się Lena.
-Lena! -skarcila ją Naty.
-No co? A nie? -położyła się na leżaku, na brzuchu i wyciągla krem -Diego? Nasmarujesz mi plecki? - Diego aż się cały zaswiecil i wziął od niej krem. Wszystkie spojrzalysmy po sobie, od kiedy Lena się tak zachowuje? Diego usiadł na jej plecach, a raczej pupie, rozsmarowal krem w rękach i zaczął masować jej plecy.
-Diego bez przesady, to moja młodsza siostrzyczka! -powiedziała Naty i skarcila go wzrokiem, a on się nią nawet nie przejął.
-Nie chcę na to patrzeć.  Idę na zjeżdżalnie -wstałam  z leżaka.
-Też idę -ruszyliśmy z Lu w stronę zjeżdżalni,  kolejka nie była długa.
-Vilu! Hejka! Chodźcie do Nas -parę osób przed nami stał Michel z kolegą.
-Idziemy? -zapytałam.
-Chodź,  idziemy -przedostalysmy się obok kolejki i stanęlysmy obok nich.
-To jest Ludmi, moja przyjaciółka - przedstawiłam Lu chlopakom.
-Hejka, ja jestem Michel, a ten tu to Tom -powiedział Michel.
-Dzięki stary -powiedział ironicznie Tom i poklepal go po plecach.
-Jedziemy razem? -zaproponował Tom, kiedy sisdali na zjeżdżalnie.
-Okey -zgodzilysmy się, i usiadlysmy za nim, a za nami usiadł Michel. Było mi trochę głupio,  no, ale to tylko koledzy. Jazda była dość długa, kręta i zabawna, w końcu wpadlismy do wody, smialismy się w niebo głosy, a ludzie się na nas dziwnie patrzyli.
-Nic nikomu nie jest? - podszedł do nas ratownik, a żadne z nas nie mogło złapać oddechu żeby opowiedzieć.  Pokiwalam głową,  że wszystko Ok i śmiałam się dalej.
Zjechaliśmy jeszcze parę razy, ale ratownicy już się nami nie przyjmowali. W końcu postanowilysmy wrócić na leżaki,  byli już wszyscy.
-Gdzie bylyscie tak długo? -zapytała się nas Naty, a my się zasmialysmy.
-Na zjeżdżalni z Michelem i Tomem - powiedziałam, zasmialysmy się z Lu i dopiero teraz zauważyłam jak Leon i Fede są zazdrosni. Leon leżał na leżaku,  na ktorym byłam wcześniej,  pocalowalam go, ale on nie oddawał pocałunku.  Usiadłam obok niego i zaczęłam wycierac mokte ciało. Fede tak samo ignorowal Lu, spojrzalam na nią,  była tak samo smutna jak ja, w końcu to tylko koledzy. Poczułam,  że Leon wstaje, Fede tak samo.
-Gdzie idziesz? -zapytałam.
-Popływać -odpowiedział chłodno,  Lu miała tak samo, ale ona nie otrzymała odpowiedzi. Położyłam się na leżaku i patrzyłam na Leona, rozmawiał z Fede w basenie.  Chwilę później podeszły do nich 3 dziewczyny i zaczęli flirtowac. Lu tak jak ja całą się gotowala.
-Z tego nie wyjdzie nic dobrego -powiedział cicho Maxi, tak abyśmy go nie  usłyszeli, ale jednak wszyscy się na niego popatrzylismy.
Czyli wszyscy słyszeli.
Fede zaczął wychodzić z basenu, 2 dziewczyny tak samo, ale on przyszedł do nas, do Lu, a one gdzieś indziej. Leon został sam z jakąś laską w basenie nie raczył sobie odpuścić tak jak Fede.
A co do niego i Lu, to szeptali sobie coś na ucho, a chwilę potem się pocalowali.
Leon z tą laską się śmiali,  a na oozegnanie pocalowali się w policzek!
Wzięłam swoje rzeczy i wściekła wstalam z leżaka,  Leon szedł w naszą stronę. Zaczęłam się kierować do wyjścia.
-Stary, to już była przesada -usłyszałam głos Fede, mówił do Leona.

...................................................................
No i jest! Po mojej długiej nieobecności,  tak oto powracam, z okropnym rozdziałem!
Komputer dalej nie idzie, więc rozdziały będą dodawane w większych przerwach, są wakacje, więc może nie tak długo.  Na drugim blogu wczoraj pojawił się nowy rozdział.
Caluski, Karola ;** xoxo
♡♥





piątek, 6 czerwca 2014

I znowu to samo...

Znowu Was przepraszam...Przepraszam. Wiem, że rozdziału znowu nie ma długo, ale to dlatego, że nie mam jak go napisać...Miałam problemy z internetem, a potem komputerem...A teraz? Nie działa mi klawiatura xd Zdaję sobie sprawę, że to kiepskie co mówię, przepraszam, piszę...ale taka jest prawda...Postaram się pisać na klawiaturze ekranowej, co nie należy do przyjemnych i łatwych...Mam nadzieję, że szybko będzie nowa klawiatura. A Was proszę o jeszcze TROCHĘ cierpliwości ;) Nie wiem, kiedy pojawi się następny rozdział i nie chcę nic znowu obiecywać... :) Jeszcze raz przepraszam...
Całuski, Karola ;** xoxo

poniedziałek, 19 maja 2014

Konkurs +parę nieważnych informacji :D

Pierwszy i miejmy nadzieję, że udany konkurs na blogu, na OP :) Głosowaliście w ankiecie, czy chcecie konkurs, dużo osób dało, że Tak, więc jest.
Konkurs na OP, chyba wiecie o co chodzi. Wysyłacie wasze OP na mój adres e-mail. Piszecie o czym chcecie, temat dowolny. Jeśli będzie dużo prac, to bardzo fajnie xd :) Tak, jak już pisałam, piszecie o czym chcecie, tylko ma być związane z serialem "Violetta" xd :) Prace możecie wysyłać do 1 czerwca, na karolcia3616@gmail.com 

(I znowu zapomniałam o czym miałam pisać) Grrrr......
Wiem! Jest zamieszczona informacja, że rozdziały będą dodawane raz w tygodniu, ponieważ nie mam czasu, żeby pisać i w ogóle siedzieć na kompie....
W szkole wystawiają proponowane oceny i muszę się postarać. Fizyka...po co nam to?! Jeszcze ten nauczyciel. 

Jak już pewnie zauważyliście została założona zakładka "Zapytaj bohatera", pewnie wiecie o co chodzi. Zadajecie pytania do bohaterów opowiadania :) 

Jeśli komuś by się chciało zrobić szablon na tego bloga, to się nie obrażę :D

Konkurs, mam nadzieję, że dużo osób przyślę mi swoje pracę i się na Was nie zawiodę xd :)
Ale i tak Was kocham <3

Całuski, Karola ;** xoxo

niedziela, 11 maja 2014

wtorek, 6 maja 2014

OS- na zawsze pozostaniesz w moim sercu -cz.4

-Violetta? -zapytał, a ona się uśmiechnęła.
-Tak, to ja -powiedziała, przez śmiech.
-Ale jak? Przecież Ty...-przerwał.
-Nie żyjesz...-dokończyła, za niego.
-Właśnie -spuścił głowę.
-Muszę Ci coś powiedzieć...
-Co takiego?
-Kiedy wyszłam z domu, po naszej kłótni, dużo myślałam i postanowiłam, że Ci wybaczę. Zawróciłam w stronę domu, ale kiedy przeszłam, przez pasy, potrącił mnie samochód...
-I już nie wróciłaś...-powiedział Leon -Zadzwonili do mnie ze szpitala, zostawiłem Tini z Fran i Fede. Trwała operacja, ratowali Ci życie, ale...go nie uratowali -walnął pięścią w łóżko i powstrzymał łzy, ale nie wytrzymał i się rozpłakał.
-Pewnie tak miało być -powiedziała Violetta, a Leon się na nią popatrzył zdziwiony.
-Co?
Nadszedł już mój czas i to musiało się stać, wszyscy kiedyś umrą.
-Tak, ale dlaczego to musiałaś być Ty? -przytulili się do siebie. 
       Rozmawiali do późna w nocy, mówili o wszystkim i o niczym. Wspominali dawne czasy, ślub, zaręczyny i poród przy którym Leon zemdlał...
-Musze już iść -Violetta wstała z łóżka.
-Gdzie?
-Muszę iść, juz się nie zobaczymy...
-Odejdziesz? Czemu nie możesz zostać jak do tej pory?
-Przyszłam wszystko wyjaśnić i Ci wybaczyć.
-Proszę, nie zostawiaj mnie. Nie poradzę sobie sam.
-Pamiętaj, zawsze będę przy tobie, przy Was. Kocham Cię.
-Ja ciebie bardziej -Leon spuścił głowę, kiedy ją podniósł, jej już nie było.
-Po prostu znikła -wyszeptał. Poszedł do pokoju Tini, kiedy uchylił drzwi, mała się do niego mocno przytuliła.
-Mama odeszła -mała zaczęła płakać, Leon wziął ją na ręce i uronił łzę -Była u mnie przed chwilą,powiedziała, że porozmawialiście i musi się pożegnać.
-Nie płacz kochanie, wszystko będzie dobrze, wszystko się ułoży -położył małą do łóżka, przykrył kołdrą i sam usiadł na wielkim fotelu obok. Zaczął po cichu śpiewać Podemos, żeby mała zasnęła, udało się. po chwili sam zamknął oczy i zasnął na fotelu, przy Tini.

-Leon! Leon! Leon, no wreszcie, budzę cię już 15 minut, nawet woda nie podziałała. -otworzyłem oczy i zobaczyłem moją mamę.
-Violetta...-powiedziałem cicho.
-Violetta czeka na ciebie na dole, bo nie odbierasz telefonu, a idziecie do studia, jutro macie przedstawienie. Pośpiesz się, a ja zrobię śniadanie dla Was na dole. -wyszła z pokoju. Szybko się ubrałem, umyłem i zszedłem na dół. na kanapie siedział mój tata z Violettą i oglądali poranne wiadomości. Ta dwójka świetnie się dogaduje, ale zawsze, przy wiadomościach się kłócą, bo mają inne poglądy polityczne. No cóż, każdy ma swoje zdanie.
-Cześć kochanie, cześć tato -kiedy mnie zobaczyli, to się uspokoili i pocałowałem Vilu w policzek na powitanie.
-Co tak długo spałeś? -zapytała -Twoją mamę było słychać na dole -zaśmiała się.
Posłusznie weszliśmy do kuchni, gdzie zjedliśmy pyszne śniadanie, a potem wyszliśmy spacerkiem do studia, przez park.
-Wiesz, miałem bardzo dziwny sen...-powiedziałem.
-Tak, a jaki?
-Byliśmy dorośli i mieliśmy córeczkę Tini. Byliśmy bardzo szczęśliwi, ale po naszej kłótni wyszłaś z domu, ale już nie wróciłaś, bo miałaś śmiertelny wypadek.
-Na prawdę? -zdziwiła się.
-Tak, ale to nie wszystko. Byłem pogrążony z żałobie i jak się okazało, nasza córka Cię widziała i z tobą rozmawiała... -mówiłem dalej, czyli dalej jestem młody, chodzę do studia, mam wspaniałą dziewczynę i nie mam córki.
To był tylko sen...

...................................................................................................
I tak oto ta historia okazała się być po prostu snem ;)
Mówiłam, żebyście się spodziewali niespodziewanych zwrotów akcji! ;>
Miałam problemy z kompem, a kiedy było wolne od szkoły, to nie było mnie w domu, a tam gdzie byłam, to miałam dostęp tylko do tableta, a na nim się ciężko pisze ;(
Na drugim blogu 3 rozdział powinien pojawić się dzisiaj albo jutro ;) 
A jeśli dzisiaj to późnym wieczorem, bo teraz i tak już jest późno xd
Zdanie bezsensu!  

Całuski, Karola ♫♥♪ ;** xoxo

piątek, 11 kwietnia 2014

OS -Na zawsze pozostaniesz w moim sercu cz.3

-Mama mówi, że cię kocha i Ci wybacza...
-Co? Ale....
-Miałam Ci nie mówić, ale ja ją widzę.
-Co? Kogo? Mamę?
-Tak i nawet stoi obok ciebie -Violetta się uśmiechnęła, a Leon po woli odwrócił głowę.
-Tini tu nikogo nie ma.
-Jest, stoi tu, uśmiecha się do ciebie -jeszcze raz tam popatrzył, poczuł, że coś tam jest, ale nie widział tego.
-Kochanie idź spać -ucałował ją w czoło, zgasił lampkę i wyszedł, kierując się do sypialni.
      Przed drzwiami pokoju zatrzymał się i niepewnie chwycił klamkę, nacisnął powoli i popchnął lekko drzwi. Zamknął oczy i stał tak chwilę wyobrażając sobie Violettę. Stał tak wyobrażając sobie ich wszystkie wspólne chwile, pocałunki, randki, wszystko! Otworzył oczy i zobaczył, zobaczył ją...Stała, przy oknie ubrana w swoją ulubioną sukienkę, tą w której wybiegła z domu, kiedy dowiedziała się, że Leon ją zdradził....Całował się z Larą, jego asystentką, kiedy właśnie do biura weszła Violetta. Lara miała wszystko zaplanowane, kiedy tylko zobaczyła, że Violetta się zbliża, pobiegła do gabinetu Leona, siadła na nim okrakiem i zaczęła całować. Mężczyzna nie oddawał pocałunków, próbował ją od siebie oderwać, ale było za późno. Zaraz po całym zajściu zwolnił Lare i szybko pojechał do domu, gdzie była Violetta, która się pakowała. Zaczęli się kłócić, Violetta nie wytrzymała i wybiegła z domu, a potem już nie wróciła....
     Stała pod oknem i się patrzyła, patrzyła właśnie na NIEGO. Leon się przeraził, ale zrobił krok w przód i potrząsnął głową.
-Przestań to tylko twoja wyobraźnia! -powiedział do siebie i szybko podszedł do szafki nocnej i wziął telefon do ręki, była 21.03 , a on był już zmęczony. Okno się otworzyło i firanka powiewała na wietrze , Leon odłożył komórkę i zamknął okno -Ten dzień jest serio dziwny -powiedział do siebie. Położył się na łóżku i przykrył kołdrą. Usłyszał huk, poderwał się do pozycji siedzącej i odwrócił głowę w stronę okna. Zobaczył rozbitą doniczkę pod oknem, wstał i zaczął zbierać szklane kawałki, które wrzucił do kosza -Resztę jutro pozbieram -powiedział i wrócił do łóżka. Kiedy zamknął oczy poczuł lekki podmuch wiatru na policzku, zignorował to, po chwili znowu to samo. Sytuacja powtórzyła się się parę razy,w końcu nie wytrzymał i otworzył oczy, nic nie zauważył. Wstał, udał się do kuchni, nalał soku pomarańczowego, po trzech łykach szklanka była pusta. Udał się z powrotem do sypialni, po drodze zajrzał do Tini, spała. Uśmiechnął się i poszedł dalej. Kiedy otworzył drzwi sypialni zobaczył Violettę, stała obok okna, ubrana w to samo co przedtem, stała tak jak przedtem, patrzyła się na niego.
-Leon świrujesz -powiedział i podszedł do szafki nocnej.
-Tato nie świrujesz -Leon się odwrócił w kierunku drzwi i zobaczył Tini z pluszakiem.
-Kochanie przecież spałaś.
-Udawałam
-Wracaj do łóżka.
-Nie! -powiedziała stanowczo i tupła nogą.
-Tini nie kłóć się ze mną.
-Ja tylko mówię, że nie pójdę spać.
-Dobrze, to co w takim razie chcesz robić?
-Porozmawiać z tobą.
-Porozmawiamy jutro.
-Dzisiaj, siadaj na łóżko i słuchaj! -zarządził, a Leon posłusznie wykonał polecenie córki -Wiem, że mi nie wierzysz, ale masz być cicho tatusiu i mi nie przerywać, bo teraz ja mówię -powiedziała stanowczo -Nie chcesz mi uwierzyć, ale musisz poczuć obecność mamy. Już parę razy ją widziałeś, ale nie chcesz tego przyjąć do wiadomości.
-Tini idź spać, jestem zmęczony...
-Nie! Teraz mnie posłuchasz!
-Powiedz mi, kiedy ty tak wydoroślałaś? Masz dopiero 6 lat, a zachowujesz się czasem dojrzalej niż moi przyjaciele...
-Bo twoi przyjaciele, to bałwany...-rozłożyła ręce.
-Tini nie przesadzasz?
-Nie? Przecież sam to wiesz...
-W sumie...-podrapał się po głowie -Masz rację!
-No właśnie, a wracając do tematu...
-Tini...proszę cię, chce spać, a ty też już powinnaś dawno spać.
-Ale...
-Tini! Do spania! -krzyknął Leon.
-Dobranoc -powiedziała cichutko i wyszła z pokoju smutna. Leon położył się do łóżka i powoli zamknął oczy.
-Leon nie musisz się na niej wyżywać -mężczyzna usłyszał głos, momentalnie otworzył oczy, podniósł się do pozycji siedzącej i zobaczył Violettę...

....................................................................................................
No to już wiadomo co zrobił Leoś :)
4 cz. będzie ostatnią :D
Ale jeszcze nwm kiedy dodam, bo jakoś tak nie potrafię wymyślić całkowitego zakończenia, ale szybko mi przychodzą pomysły, więc spodziewajcie się niespodziewanych zwrotów akcji! xd :P
Teraz chyba będzie rozdział, a potem OS :) Jeśli chcecie, to może być konkurs na OS, ale to zagłosujecie w ankiecie, czy chcecie :)
Znowu ankieta......rany...xd
Całuski, Karola ;* xoxo

niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 35

Violetta
Odwiozłam babcię i tatę i jadę do studia. Zaparkowałam auto i weszłam do środka, z kierowałam się do sali Angie, wszyscy już tam byli i robili coś na laptopie Maxiego.
-Cześć wszystkim! -przywitałam się radośni.
-Cześć -odpowiedzieli chórem, pocałowałam Leona w policzek i usiadłam obok przyjaciół.
-Co tam macie? -zapytałam.
-Maxi znalazł hotel -powiedziała Fran.
-Tak, ale teraz trzeba tylko zarezerwować pokoje i musicie mi powiedzieć kto jedzie? -mówił maxi przeglądając stronę hotelu.
-Ja, Ty, Fran, Marco, Leon, Violetta, Lu, Fede, Diego, Andres, Lena i Jack -przeczytała Naty z kartki.
-Okey, no to teraz rezerwować pokoje -powiedział Maxi.
-Dobra, ale jak śpimy? -zapytała Lu.
-Najlepiej razem -zaśmiał się Fede i objął Lu ramieniem, na co ona go skarciła wzrokiem.
-To prawda, najlepiej w parach -powiedział Maxi.
-Okey -wszyscy się zgodzili.
-Dobra, ale ja, Andres, Lena i Jack jesteśmy sami-powiedział Diego.
-To...pojedyncze pokoje? -zaproponował Maxi.
-Okey -zgodzili się.
-Dobra -Maxi zarezerwował pokoje, a po chwili przyszła Angie i lekcja się zaczęła.

-Kochanie źle się czuję, pojadę do domu -powiedział Leon, na co dotknęłam jego czoła.
-Gorączki nie masz, no dobra, ale zadzwoń jak dojedziesz -powiedziałam i go pocałowałam w policzek -A no i do lekarza! Odwieźć Cię?-zapytałam.
-Nie trzeba, poradzę sobie.
Po chwili Leona już nie było, a ja poszłam na zajęcia.

Leon
Jestem już w domu, tak na prawdę czuję się świetnie, ale muszę gdzieś zadzwonić w pewnej sprawie, a nikt nie może się o tym dowiedzieć. Usiadłem na kanapie, i wyciągnąłem mojego czerwonego iPhona, wybrałem numer i przyłożyłem telefon do ucha,po trzech sygnałach usłyszałem znajomy głos.
-Tak słucham?
-Camila?
-Tak, a kto mówi?
-Leon.
-Leon...? Przepraszam, nie mogę rozmawiać...
-Camila przestań! Wiem o wszystkim.
-O czym Ty mówisz?
-Kiedy byłem w śpiączce wszystko słyszałem....
-Co, ale jak to?
-Wszystko słyszałem -powtórzyłem -Wiem, że ty i Broudwey jesteście "S"....

Miesiąc później
Violetta
Właśnie pakujemy ostatnie rzeczy do walizek, Leon robi coś w łazience, a ja do pakowywuję ostatnie rzeczy. Przez ten miesiąc dużo się działo, a mianowicie  Angie i Pablo wzięli ślub, na ich weselu złapałam welon, a Leon muszkę. Wesele trwało do białego rana, a nawet dłużej....Parę dni temu odbyło się przedstawienie, na którym byli łowcy talentów! Śpiewaliśmy Esto no puede terminar , Salta , Soy mi mejor momento , Nuestro Camino i jeszcze pełno innych piosenek. Na końcu Esto no puede terminar Leon mnie pocałował! Angie i Pablo wyjechali w podróż poślubną zaraz po przedstawieniu, do Paryża. Przedstawienie było udane i niektórzy z nas dostali  propozycje na  pójście na studia. Nawet po parę uczelni proponowało, ja się jeszcze zastanawiam którą wybrać, bo Leon możliwe, że nie pójdzie na razie na studia. 4 tygodnie temu Leon poszedł na casting do filmu High School Musical: Mexico , po castingu miał czekać na odpowiedź 2 tygodnie, czy dostał rolę, a tydzień później, czyli za trzy dni informację, gdzie będzie kręcony film, pozna obsadę, dowie się kogo zagra i kiedy rozpoczyna się kręcenie filmu. Więc tak, Leon dostał rolę! Jeszcze nie wiadomo kogo gra, bo nie chcieli powiedzieć, ale to już się okaże za trzy dni. Leon jest cały w skowronkach, a ja cieszę się jego szczęściem. tylko jest problem, bo kiedy już się okaże kogo gra i gdzie będzie kręcony film, to Leon będzie musiał wyjechać i nie wiadomo na ile. Poznałam mojego braciszka Facu i jest słodziutki! Od początku świetnie się dogadywaliśmy, już nawet parę razy ja i Leon byliśmy z nim na placu zabaw, na spacerach i w Wesołym Miasteczku. Facu poznał moich przyjaciół i bardzo ich polubił, świetnie się ostatnio bawili z chłopakami. Z Maxiego zrobił konia i nie schodził z niego , przez pół godziny, w końcu trzeba go było ściągnąć siłą i Leon wziął go na "barana", a Maxiego trzeba było zawieść do domu, bo nie mógł się wyprostować.  Tata i Jade wrócili do siebie parę dni temu i Facu wie, że jestem jego siostrą, a tata jest jego tatą (xd) . Fran wprowadziła się do Marco, Lu i Fede zamieszkali razem, niedaleko nas, tak samo Naty i Maxi. Diego, Andres i Jack zamieszkali obok bloku, w którym mieszkamy, a ja i Leon? Też mieszkamy razem.
-Kochanie trzeba jechać -powiedział Leon, wzięliśmy walizki, zamknęliśmy mieszkanie i zeszliśmy do taksówki, którą zamówiliśmy już wcześniej.
-Na lotnisko proszę -powiedział Leon do kierowcy i ruszyliśmy. Mel została u taty, a Jade będzie przychodzić podlewać kwiatki i sprawdzać, czy wszystko jest w porządku z mieszkaniem. Babcia poznała jakiegoś mężczyznę, z którym była na kolacji, ale powiedziała, że to gbur i nigdy więcej się z nim nie spotka! Po 10 minutach byliśmy na lotnisku, gdzie wszyscy już byli, po chwili można było usłyszeć; Pasażerowie lotu Buenos Aires - Bizerte, proszeni o wejście na pokład samolotu. Zapakowaliśmy walizki i poszliśmy w stronę samolotu. Żegnaj Buenos....

......................................................................................................

Hejka! ;** I jak podoba się?
Teraz będę często przyśpieszać akcję, bo mam pomysł na coś, ale to musi się szybciej akcja potoczyć :)
Mam nadzieję, że Wam się podoba :)
Na moim drugim blogu pojawił się prolog do nowego opowiadania
i mam nadzieję, że lukniecie :) i Wam się spodoba :)
Całuski, Karola ;** xoxo

środa, 2 kwietnia 2014

Rozdział 34

-Kiedy powiesz Violettcie, że ma brata? -spytała Angelika Germana, na co Violetta weszła do pomieszczenia.
-Jakiego brata? -zapytała Violetta i skrzyżowała ręce na piersi, obydwoje się na nią poparzyli.
-Muszę się spakować -spanikowała Angelika i wybiegła z pomieszczenia
-No! Słucham...-powiedziała wściekła.
-Kochanie, chodźmy do salonu. Usiądź -obydwoje usiedli na kanapie.
-Słucham...
-Wiem, że to dziwne, ale też się dowiedziałem zaledwie parę godzin temu...
-Kim on jest? -zapytała spokojniej.
-Nazywa się Facundo i ma 2 lata.
-Czekaj, czekaj! Czy to dziecko Jade?!
-Tak, dzisiaj przyszła i opowiedziała mi o wszystkim...
-Wszystkim? -zdziwiła się Violetta. German powiedział jej wszystko co powiedziała mu Jade.
-Czyli zostajesz?
-Tak, ale muszę się dzisiaj ulotnić, bo inaczej Fede mnie zabiję -zaśmiał się.
-German? Co Ty tu robisz?! Odwołali CI lot? Nie możesz jechać? Rozmyśliłeś się?! Chcesz mi zniszczyć życie?! -zadawał pytania Fede i zbiegł po schodach.
-Spokojnie Fede. Nie mogę teraz wyjechać, ale obiecuję, że na noc się ulotnie.
-Dobra, okey. Ale musisz się ulotnić teraz, bo muszę wszystko przygotować! -krzyknął i pobiegł do kuchni.
-Tylko nie spal mi kuchni! -krzyknęła Olga i poszła szybkim krokiem za Fede.
-Jeśli chcesz to na noc możesz przyjść do mnie -zaproponowała Violetta.
-Dziękuję kochanie -przytulili się.
-A właśnie, zapomniałabym!
-O czym?
-Ja i Leon zamieszkamy razem! -krzyknęła i rzuciła się na szyję Germanowi.
-Gratuluję -uśmiechnął się.
-Gratulacje Violu! Przytuliłbym Cię teraz, ale to za chwilę. Musze po coś iść, ale poczekaj mam sprawę! -krzyknął w biegu Fede i pobiegł po schodach do pokoju.
-Już jestem gotowa, możemy jechać -po schodach zeszła Angelika z wielką torbą.
Angelika mam rozumieć, że do domu wracasz za 2 tygodnie? -powiedział German, na co ta wyszczerzyła oczy i zeszła po schodach.
-Mam najpotrzebniejsze rzeczy. Ciuchy na dzisiaj, pidżamę, ciuchy na jutro, bieliznę, szczoteczkę, pastę, okulary do czytania, książkę, krzyżówki, parasol, kalendarz, grzebień, wałki do włosów, kremy, szampon, no i oczywiście laptop...-zaczęła wymieniać na palcach, a German i Violetta stali z otwartymi buziami.
-Laptop? -zapytała Violetta.
-A no tak, zapomniałam Ci powiedzieć. Kiedy ostatnio wybraliśmy się z Fede na zakupy...-wtedy zszedł po schodach Fede i stanął obok kobiety -kupiłam sobie laptop, wiesz trochę zaszaleliśmy. Teraz są takie cuda, kiedyś tego nie było -zachwycała się.
-Tak, to prawda. Angelika potrafi zaszaleć! -Fede ją objął ramieniem i odsłonił rząd białych zębów -A no i kupiliśmy jeszcze MP4 i iPhona.
-O Jezu! -Violetta chwyciła się za głowę i  usiadła na kanapie.
-Kochanie spokojnie...Fede po prostu pomógł mi się rozerwać, to wszystko...
-Gliniarze myśleli, że to "sposób na wnuczka"  -zaśmiali się Fede z Angeliką, a reszta aż zbladła, kiedy to zobaczyli to od razu dodali -Ale spokojnie wszystko im wytłumaczyliśmy, a do tego zrobiliśmy sobie z nimi fotkę -Fede pokazał im zdjęcie na którym są z dwójką gliniarzy, Fede i Angelika robią im rogi, a Ci się głupio uśmiechają do zdjęcia.
Pójdę się spakować -German szybko pobiegł po schodach do pokoju.
-A ja się czegoś napić -Angelika poszła do kuchni.
-A ja Ci coś pokażę -Fede pokazał Vilu piękny naszyjnik .
-Wow!
-Może być? Kupiłem go ostatnio, Angelika pomagała mi wybierać. Zapytałem się ciebie, bo bardzo lubię Angelikę, ale wiesz to inny "wiek" i boję się czy nie jest jakiś taki inny...No wiesz o co mi chodzi...Jak myślisz spodoba się Lu?
-Czy się spodoba? No na 100% !
-Mam nadzieję -Fede posmutniał.
-Ej, co się dzieje?
-Boję się, że Lu bierze nas za...no wiesz...niepoważnie.
-Na pewno nie. Ty i Lu pasujecie do siebie i ona dobrze o tym wie. Ostatnio nie mogła przestac o tobie gadać, a uwierz mi, to wcale nic przyjemnego! -zaśmiała się.
-Bardzo śmieszne! -zawołał ironicznie Fede.
-Mówię serio! A wracając do Lu, to co Ty takiego kombinujesz?
-Ja nic nie kombinuje.
-Chodzi mi o to co wymyśliłeś, bo widzę, że się strasznie denerwujesz, a w zasadzie biegasz jak an szpilkach.
-Przygotowywuję Włoską kolację -Tak jak to się robi we Włoszech, romantycznie, smacznie i elegancko -zaśmiał się.
-Niech Ci będzie i tak się wszystkiego dowiem -pogroziła mu palcem i wstała z kanapy -No i nie odmładzaj mi tak babci -zaśmiała się po cichu.
-Dobra, dobra! Ale to niezła przyjaciółka ! Lubię ją jak przyjaciółkę, a kocham jak własną babcie.
-A ona ciebie kocha jak wnuczka -przytulili się.
-Fede coś Ci się pali! -zawołała Olga, a ten pobiegł jak poparzony do kuchni.
-Gotowi? Zawołał Violetta, a po chwili wszyscy byli na dole i pojechali.

Parę godzin później
Federico
Wszystko właśnie skoń...Nie! Świeczki! Szybko je zapaliłem, po czym usłyszałem dzwonek To pewnie ona . Poszedłem otworzyć, na szczęście dom jest już pusty i nikogo nie ma.
-Cześć kochanie -przywitaliśmy się całusem w policzek.
-Wyglądasz niesamowicie -powiedziałem, bo rzeczywiście tak było.
-Dziękuję, ty tez wyglądasz niczego sobie -uśmiechnęła się i wpuściłem ja do środka.
      Kiedy zjedliśmy kolację, Lu powiedziała, że jej BARDZO smakowało, po chwili poszedłem do pokoju po naszyjnik, kiedy wróciłem usiedliśmy w salonie.
-Mam coś dla ciebie -Lu wyciągnęła zza pleców pudełeczko i mi je podała -No otwórz! -posłusznie zdjąłem pokrywkę i zobaczyłem śliczny zegarek .
-Dziękuję, jest śliczny, też coś dla ciebie mam -podałem jej pudełeczko, od razu je otworzyła, siedziała tak chwilę i się nie odzywała wpatrzona w naszyjnik, a ja nie wiedziałem co to znaczy.
-Dziękuję, jest piękny -pocałowała mnie, a ja dopiero teraz zauważyłem, że płacze. Całowaliśmy się co raz to bardziej namiętniej, chwyciłem ją w pasie,a Lu owinęła się wokół mnie nogami i wplotła ręce w włosy. Zaniosłem ją do mojego pokoju, a tam zrobiliśmy TO.

...........................................................................................................
Hejka! Przepraszam jeszcze raz!  :)
Pierwszy raz Fedemili <333333
Kocham tą parę! ;***
Jakoś tak mnie wzięło na rozrywkową babcię ! :D
Mam nadzieję, ze Wam się podoba, piszcie co sądzicie :)
Całuski, Karola ;* xoxo

Aaaaaaa.....!

Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam !
Wiem, wiem, że miałam dodać rozdział już dawno, ale miałam problemy z internetem i nie miałam jak wejść! Przepraszam! Dzisiaj już będzie rozdział obiecuję, a jak nie to możecie mnie zabić (i wtedy to już na pewno nie będzie rozdziału) :) Przepraszam kochani jeszcze raz! :> Rozdzialik za niedługo :) OBIECUJĘ! :D
Całuski, Karola ;* xoxo

środa, 26 marca 2014

OS-Na zawsze pozostaniesz w moim sercu cz.2

-Za mamą! -krzyknęła dziewczynka, na co Leonowi od razu posmutniał wyraz twarzy.
-Ko...kochanie co...co Ty mówisz? -wyjąkał Leon i powstrzymał z trudem łzy.
-Popatrz! Tam stoi! -krzyknęła i wskazała na miejsce, przy szafie, a ten od razu popatrzył na miejsce, które wskazała dziewczynka  i nic nie zauważył. Poprawka! NIKOGO nie zauważył, z powrotem przeniósł wzrok na córkę.
-Kochanie przestań -powiedział poddenerwowany do córki -Idź się myć i zejdź na kolację -obrócił się na pięcie i zszedł po schodach do kuchni.

Mężczyzna przygotowywał kolację i słyszał jak jego córka śpiewa w łazience En mi mundo . Tini ma dokładnie taki sam głos jak Vilu. Leon się uśmiechnął pod nosem, ale był też smutny po tym co usłyszał od córki.
Właśnie kończył przygotowywać kolację.
-Tini kolacja! -zawołał i przeniósł dwa talerze na stół do jadalni.
-Już idę! -po chwili dziewczynka była w pomieszczeniu, w różowo-fioletowej pidżamce. Obydwoje zasiedli do stołu i jedli kolację.
-Mamo czemu nie jesz? -po słowach córki Leon nie wytrzymał i wstał od stołu, przy czym krzesło się przewróciło, a Tini się wystraszyła.
-Skończ! -krzyknął Leon, na co Tini zaczęła płakać -Przepraszam, przepraszam -Leon do niej podszedł i ją mocno przytulił -Nie chciałem. Przepraszam, ja po prostu bardzo tęsknie za mamą -obydwoje zaczęli płakać.

Violetta stała i przyglądała się całej sytuacji. Bardzo jej brakowało tego wszystkiego. Kłótni, pocałunków, przytulania, wspólnego śpiewania...Nie tylko jej, wszystkim tego brakowało.
-Kocham Cię tatusiu -Tini się bardziej wtuliła w Leona.
-Ja ciebie też kochanie. Dobrze, a teraz dokończmy kolację, umyć ząbki i do spania. -usiedli z powrotem na krzesłach i jedli. Po kolacji Tini poszła umyć ząbki, a Leon posprzątał po jedzeniu.
-Dobranoc tatusiu -Tini pocałowała Leona w policzek i pobiegła po schodach do swojego pokoju.
-Dobranoc -powiedział już do siebie Leon i poszedł do sypialni. W progu się zatrzymał, bo przypomniały mu się te wszystkie wspólne chwile z Violettą. Szybko wziął spodnie od pidżamy i ruszył szybkim krokiem do łazienki.
-Tato! -Leon wyłączył wodę i usłyszał Tini, szybko się ubrał i ruszył do pokoju córki.
-Co się stało? -usiadł na rogu łóżka.
-W szafie siedzi potwór! -Tini schowała się pod kołdrą, a Leon otworzył szafęa ta po chwili opuszczała kołdrę żeby zobaczyć.
-Nic tu nie ma, zobacz...-zamknął szafę i podszedł do łóżka -No, a teraz spać -pocałował ją w czoło i skierował się do wyjścia.
-Czekaj! Zaśpiewasz mi coś? -poprosiła dziewczynka, Leon usiadł na krześle obok łóżka i wziął gitarę z rogu pokoju.
-A co chcesz?
-Podemos -Leon nie śpiewał tej piosenki od śmierci Violetty. Po chwili rozbrzmiały pierwsze akordy i słowa.

Podemos pintar... -kiedy zaczynał śpiewać refren dołączyła się do niego Violetta, a Tini nic nie mówiła, bo nie chciała zdenerwować taty. Kiedy się mył umówiła się z Violettą, że ma nic nie mówić.
Kiedy piosenka się skończyła Leon ucałował Tini w czoło i zgasił lampkę nocną.
-Tini powiedz tacie, że...-Violetta zwróciła się do Tini.
-Dobranoc kochanie -powiedział Leon do córki.
-Tato! -krzyknęła dziewczynka, a ten się odwrócił w jej stronę.
-Tak?
-Nie krzycz znowu. Obiecujesz?
-Obiecuję -uśmiechnął się.
-Mama mówi, że Cię kocha i Ci wybacza...

................................................................................................................................
Oto jestem! xd :)
No i jak Wam się podoba?
Jeszcze nie wiadomo co takiego zrobił Leon, ale w następnej części wszystko się wyjaśni i chyba to już będzie ostatnia część :)
Rozdział dodam jutro, bo teraz już nie mam czasu, ale mam go napisany na kartce :)
Ostatnio się mogę się skupić na lekcjach i piszę rozdziały na kartkach xD
A to wszystko, przez...mniejsza z tym!
No to jutro bd rozdział, a no i komentujcie :)
Całuski, Karola ;** xoxo
P.S Cały czas sobie powtarzam, żeby właśnie dopisać coś ważnego w notce pod rozdziałem, ale zawsze zapominam! XD :) I znowu o czymś zapomniałam, ale nie pamiętam o czym! XD :////