-Mama mówi, że cię kocha i Ci wybacza...
-Co? Ale....
-Miałam Ci nie mówić, ale ja ją widzę.
-Co? Kogo? Mamę?
-Tak i nawet stoi obok ciebie -Violetta się uśmiechnęła, a Leon po woli odwrócił głowę.
-Tini tu nikogo nie ma.
-Jest, stoi tu, uśmiecha się do ciebie -jeszcze raz tam popatrzył, poczuł, że coś tam jest, ale nie widział tego.
-Kochanie idź spać -ucałował ją w czoło, zgasił lampkę i wyszedł, kierując się do sypialni.
Przed drzwiami pokoju zatrzymał się i niepewnie chwycił klamkę, nacisnął powoli i popchnął lekko drzwi. Zamknął oczy i stał tak chwilę wyobrażając sobie Violettę. Stał tak wyobrażając sobie ich wszystkie wspólne chwile, pocałunki, randki, wszystko! Otworzył oczy i zobaczył, zobaczył ją...Stała, przy oknie ubrana w swoją ulubioną sukienkę, tą w której wybiegła z domu, kiedy dowiedziała się, że Leon ją zdradził....Całował się z Larą, jego asystentką, kiedy właśnie do biura weszła Violetta. Lara miała wszystko zaplanowane, kiedy tylko zobaczyła, że Violetta się zbliża, pobiegła do gabinetu Leona, siadła na nim okrakiem i zaczęła całować. Mężczyzna nie oddawał pocałunków, próbował ją od siebie oderwać, ale było za późno. Zaraz po całym zajściu zwolnił Lare i szybko pojechał do domu, gdzie była Violetta, która się pakowała. Zaczęli się kłócić, Violetta nie wytrzymała i wybiegła z domu, a potem już nie wróciła....
Stała pod oknem i się patrzyła, patrzyła właśnie na NIEGO. Leon się przeraził, ale zrobił krok w przód i potrząsnął głową.
-Przestań to tylko twoja wyobraźnia! -powiedział do siebie i szybko podszedł do szafki nocnej i wziął telefon do ręki, była 21.03 , a on był już zmęczony. Okno się otworzyło i firanka powiewała na wietrze , Leon odłożył komórkę i zamknął okno -Ten dzień jest serio dziwny -powiedział do siebie. Położył się na łóżku i przykrył kołdrą. Usłyszał huk, poderwał się do pozycji siedzącej i odwrócił głowę w stronę okna. Zobaczył rozbitą doniczkę pod oknem, wstał i zaczął zbierać szklane kawałki, które wrzucił do kosza -Resztę jutro pozbieram -powiedział i wrócił do łóżka. Kiedy zamknął oczy poczuł lekki podmuch wiatru na policzku, zignorował to, po chwili znowu to samo. Sytuacja powtórzyła się się parę razy,w końcu nie wytrzymał i otworzył oczy, nic nie zauważył. Wstał, udał się do kuchni, nalał soku pomarańczowego, po trzech łykach szklanka była pusta. Udał się z powrotem do sypialni, po drodze zajrzał do Tini, spała. Uśmiechnął się i poszedł dalej. Kiedy otworzył drzwi sypialni zobaczył Violettę, stała obok okna, ubrana w to samo co przedtem, stała tak jak przedtem, patrzyła się na niego.
-Leon świrujesz -powiedział i podszedł do szafki nocnej.
-Tato nie świrujesz -Leon się odwrócił w kierunku drzwi i zobaczył Tini z pluszakiem.
-Kochanie przecież spałaś.
-Udawałam
-Wracaj do łóżka.
-Nie! -powiedziała stanowczo i tupła nogą.
-Tini nie kłóć się ze mną.
-Ja tylko mówię, że nie pójdę spać.
-Dobrze, to co w takim razie chcesz robić?
-Porozmawiać z tobą.
-Porozmawiamy jutro.
-Dzisiaj, siadaj na łóżko i słuchaj! -zarządził, a Leon posłusznie wykonał polecenie córki -Wiem, że mi nie wierzysz, ale masz być cicho tatusiu i mi nie przerywać, bo teraz ja mówię -powiedziała stanowczo -Nie chcesz mi uwierzyć, ale musisz poczuć obecność mamy. Już parę razy ją widziałeś, ale nie chcesz tego przyjąć do wiadomości.
-Tini idź spać, jestem zmęczony...
-Nie! Teraz mnie posłuchasz!
-Powiedz mi, kiedy ty tak wydoroślałaś? Masz dopiero 6 lat, a zachowujesz się czasem dojrzalej niż moi przyjaciele...
-Bo twoi przyjaciele, to bałwany...-rozłożyła ręce.
-Tini nie przesadzasz?
-Nie? Przecież sam to wiesz...
-W sumie...-podrapał się po głowie -Masz rację!
-No właśnie, a wracając do tematu...
-Tini...proszę cię, chce spać, a ty też już powinnaś dawno spać.
-Ale...
-Tini! Do spania! -krzyknął Leon.
-Dobranoc -powiedziała cichutko i wyszła z pokoju smutna. Leon położył się do łóżka i powoli zamknął oczy.
-Leon nie musisz się na niej wyżywać -mężczyzna usłyszał głos, momentalnie otworzył oczy, podniósł się do pozycji siedzącej i zobaczył Violettę...
....................................................................................................
No to już wiadomo co zrobił Leoś :)
4 cz. będzie ostatnią :D
Ale jeszcze nwm kiedy dodam, bo jakoś tak nie potrafię wymyślić całkowitego zakończenia, ale szybko mi przychodzą pomysły, więc spodziewajcie się niespodziewanych zwrotów akcji! xd :P
Teraz chyba będzie rozdział, a potem OS :) Jeśli chcecie, to może być konkurs na OS, ale to zagłosujecie w ankiecie, czy chcecie :)
Znowu ankieta......rany...xd
Całuski, Karola ;* xoxo
piątek, 11 kwietnia 2014
niedziela, 6 kwietnia 2014
Rozdział 35
Violetta
Odwiozłam babcię i tatę i jadę do studia. Zaparkowałam auto i weszłam do środka, z kierowałam się do sali Angie, wszyscy już tam byli i robili coś na laptopie Maxiego.
-Cześć wszystkim! -przywitałam się radośni.
-Cześć -odpowiedzieli chórem, pocałowałam Leona w policzek i usiadłam obok przyjaciół.
-Co tam macie? -zapytałam.
-Maxi znalazł hotel -powiedziała Fran.
-Tak, ale teraz trzeba tylko zarezerwować pokoje i musicie mi powiedzieć kto jedzie? -mówił maxi przeglądając stronę hotelu.
-Ja, Ty, Fran, Marco, Leon, Violetta, Lu, Fede, Diego, Andres, Lena i Jack -przeczytała Naty z kartki.
-Okey, no to teraz rezerwować pokoje -powiedział Maxi.
-Dobra, ale jak śpimy? -zapytała Lu.
-Najlepiej razem -zaśmiał się Fede i objął Lu ramieniem, na co ona go skarciła wzrokiem.
-To prawda, najlepiej w parach -powiedział Maxi.
-Okey -wszyscy się zgodzili.
-Dobra, ale ja, Andres, Lena i Jack jesteśmy sami-powiedział Diego.
-To...pojedyncze pokoje? -zaproponował Maxi.
-Okey -zgodzili się.
-Dobra -Maxi zarezerwował pokoje, a po chwili przyszła Angie i lekcja się zaczęła.
-Kochanie źle się czuję, pojadę do domu -powiedział Leon, na co dotknęłam jego czoła.
-Gorączki nie masz, no dobra, ale zadzwoń jak dojedziesz -powiedziałam i go pocałowałam w policzek -A no i do lekarza! Odwieźć Cię?-zapytałam.
-Nie trzeba, poradzę sobie.
Po chwili Leona już nie było, a ja poszłam na zajęcia.
Leon
Jestem już w domu, tak na prawdę czuję się świetnie, ale muszę gdzieś zadzwonić w pewnej sprawie, a nikt nie może się o tym dowiedzieć. Usiadłem na kanapie, i wyciągnąłem mojego czerwonego iPhona, wybrałem numer i przyłożyłem telefon do ucha,po trzech sygnałach usłyszałem znajomy głos.
-Tak słucham?
-Camila?
-Tak, a kto mówi?
-Leon.
-Leon...? Przepraszam, nie mogę rozmawiać...
-Camila przestań! Wiem o wszystkim.
-O czym Ty mówisz?
-Kiedy byłem w śpiączce wszystko słyszałem....
-Co, ale jak to?
-Wszystko słyszałem -powtórzyłem -Wiem, że ty i Broudwey jesteście "S"....
Miesiąc później
Violetta
Właśnie pakujemy ostatnie rzeczy do walizek, Leon robi coś w łazience, a ja do pakowywuję ostatnie rzeczy. Przez ten miesiąc dużo się działo, a mianowicie Angie i Pablo wzięli ślub, na ich weselu złapałam welon, a Leon muszkę. Wesele trwało do białego rana, a nawet dłużej....Parę dni temu odbyło się przedstawienie, na którym byli łowcy talentów! Śpiewaliśmy Esto no puede terminar , Salta , Soy mi mejor momento , Nuestro Camino i jeszcze pełno innych piosenek. Na końcu Esto no puede terminar Leon mnie pocałował! Angie i Pablo wyjechali w podróż poślubną zaraz po przedstawieniu, do Paryża. Przedstawienie było udane i niektórzy z nas dostali propozycje na pójście na studia. Nawet po parę uczelni proponowało, ja się jeszcze zastanawiam którą wybrać, bo Leon możliwe, że nie pójdzie na razie na studia. 4 tygodnie temu Leon poszedł na casting do filmu High School Musical: Mexico , po castingu miał czekać na odpowiedź 2 tygodnie, czy dostał rolę, a tydzień później, czyli za trzy dni informację, gdzie będzie kręcony film, pozna obsadę, dowie się kogo zagra i kiedy rozpoczyna się kręcenie filmu. Więc tak, Leon dostał rolę! Jeszcze nie wiadomo kogo gra, bo nie chcieli powiedzieć, ale to już się okaże za trzy dni. Leon jest cały w skowronkach, a ja cieszę się jego szczęściem. tylko jest problem, bo kiedy już się okaże kogo gra i gdzie będzie kręcony film, to Leon będzie musiał wyjechać i nie wiadomo na ile. Poznałam mojego braciszka Facu i jest słodziutki! Od początku świetnie się dogadywaliśmy, już nawet parę razy ja i Leon byliśmy z nim na placu zabaw, na spacerach i w Wesołym Miasteczku. Facu poznał moich przyjaciół i bardzo ich polubił, świetnie się ostatnio bawili z chłopakami. Z Maxiego zrobił konia i nie schodził z niego , przez pół godziny, w końcu trzeba go było ściągnąć siłą i Leon wziął go na "barana", a Maxiego trzeba było zawieść do domu, bo nie mógł się wyprostować. Tata i Jade wrócili do siebie parę dni temu i Facu wie, że jestem jego siostrą, a tata jest jego tatą (xd) . Fran wprowadziła się do Marco, Lu i Fede zamieszkali razem, niedaleko nas, tak samo Naty i Maxi. Diego, Andres i Jack zamieszkali obok bloku, w którym mieszkamy, a ja i Leon? Też mieszkamy razem.
-Kochanie trzeba jechać -powiedział Leon, wzięliśmy walizki, zamknęliśmy mieszkanie i zeszliśmy do taksówki, którą zamówiliśmy już wcześniej.
-Na lotnisko proszę -powiedział Leon do kierowcy i ruszyliśmy. Mel została u taty, a Jade będzie przychodzić podlewać kwiatki i sprawdzać, czy wszystko jest w porządku z mieszkaniem. Babcia poznała jakiegoś mężczyznę, z którym była na kolacji, ale powiedziała, że to gbur i nigdy więcej się z nim nie spotka! Po 10 minutach byliśmy na lotnisku, gdzie wszyscy już byli, po chwili można było usłyszeć; Pasażerowie lotu Buenos Aires - Bizerte, proszeni o wejście na pokład samolotu. Zapakowaliśmy walizki i poszliśmy w stronę samolotu. Żegnaj Buenos....
......................................................................................................
Hejka! ;** I jak podoba się?
Teraz będę często przyśpieszać akcję, bo mam pomysł na coś, ale to musi się szybciej akcja potoczyć :)
Mam nadzieję, że Wam się podoba :)
Na moim drugim blogu pojawił się prolog do nowego opowiadania
i mam nadzieję, że lukniecie :) i Wam się spodoba :)
Całuski, Karola ;** xoxo
Odwiozłam babcię i tatę i jadę do studia. Zaparkowałam auto i weszłam do środka, z kierowałam się do sali Angie, wszyscy już tam byli i robili coś na laptopie Maxiego.
-Cześć wszystkim! -przywitałam się radośni.
-Cześć -odpowiedzieli chórem, pocałowałam Leona w policzek i usiadłam obok przyjaciół.
-Co tam macie? -zapytałam.
-Maxi znalazł hotel -powiedziała Fran.
-Tak, ale teraz trzeba tylko zarezerwować pokoje i musicie mi powiedzieć kto jedzie? -mówił maxi przeglądając stronę hotelu.
-Ja, Ty, Fran, Marco, Leon, Violetta, Lu, Fede, Diego, Andres, Lena i Jack -przeczytała Naty z kartki.
-Okey, no to teraz rezerwować pokoje -powiedział Maxi.
-Dobra, ale jak śpimy? -zapytała Lu.
-Najlepiej razem -zaśmiał się Fede i objął Lu ramieniem, na co ona go skarciła wzrokiem.
-To prawda, najlepiej w parach -powiedział Maxi.
-Okey -wszyscy się zgodzili.
-Dobra, ale ja, Andres, Lena i Jack jesteśmy sami-powiedział Diego.
-To...pojedyncze pokoje? -zaproponował Maxi.
-Okey -zgodzili się.
-Dobra -Maxi zarezerwował pokoje, a po chwili przyszła Angie i lekcja się zaczęła.
-Kochanie źle się czuję, pojadę do domu -powiedział Leon, na co dotknęłam jego czoła.
-Gorączki nie masz, no dobra, ale zadzwoń jak dojedziesz -powiedziałam i go pocałowałam w policzek -A no i do lekarza! Odwieźć Cię?-zapytałam.
-Nie trzeba, poradzę sobie.
Po chwili Leona już nie było, a ja poszłam na zajęcia.
Leon
Jestem już w domu, tak na prawdę czuję się świetnie, ale muszę gdzieś zadzwonić w pewnej sprawie, a nikt nie może się o tym dowiedzieć. Usiadłem na kanapie, i wyciągnąłem mojego czerwonego iPhona, wybrałem numer i przyłożyłem telefon do ucha,po trzech sygnałach usłyszałem znajomy głos.
-Tak słucham?
-Camila?
-Tak, a kto mówi?
-Leon.
-Leon...? Przepraszam, nie mogę rozmawiać...
-Camila przestań! Wiem o wszystkim.
-O czym Ty mówisz?
-Kiedy byłem w śpiączce wszystko słyszałem....
-Co, ale jak to?
-Wszystko słyszałem -powtórzyłem -Wiem, że ty i Broudwey jesteście "S"....
Miesiąc później
Violetta
Właśnie pakujemy ostatnie rzeczy do walizek, Leon robi coś w łazience, a ja do pakowywuję ostatnie rzeczy. Przez ten miesiąc dużo się działo, a mianowicie Angie i Pablo wzięli ślub, na ich weselu złapałam welon, a Leon muszkę. Wesele trwało do białego rana, a nawet dłużej....Parę dni temu odbyło się przedstawienie, na którym byli łowcy talentów! Śpiewaliśmy Esto no puede terminar , Salta , Soy mi mejor momento , Nuestro Camino i jeszcze pełno innych piosenek. Na końcu Esto no puede terminar Leon mnie pocałował! Angie i Pablo wyjechali w podróż poślubną zaraz po przedstawieniu, do Paryża. Przedstawienie było udane i niektórzy z nas dostali propozycje na pójście na studia. Nawet po parę uczelni proponowało, ja się jeszcze zastanawiam którą wybrać, bo Leon możliwe, że nie pójdzie na razie na studia. 4 tygodnie temu Leon poszedł na casting do filmu High School Musical: Mexico , po castingu miał czekać na odpowiedź 2 tygodnie, czy dostał rolę, a tydzień później, czyli za trzy dni informację, gdzie będzie kręcony film, pozna obsadę, dowie się kogo zagra i kiedy rozpoczyna się kręcenie filmu. Więc tak, Leon dostał rolę! Jeszcze nie wiadomo kogo gra, bo nie chcieli powiedzieć, ale to już się okaże za trzy dni. Leon jest cały w skowronkach, a ja cieszę się jego szczęściem. tylko jest problem, bo kiedy już się okaże kogo gra i gdzie będzie kręcony film, to Leon będzie musiał wyjechać i nie wiadomo na ile. Poznałam mojego braciszka Facu i jest słodziutki! Od początku świetnie się dogadywaliśmy, już nawet parę razy ja i Leon byliśmy z nim na placu zabaw, na spacerach i w Wesołym Miasteczku. Facu poznał moich przyjaciół i bardzo ich polubił, świetnie się ostatnio bawili z chłopakami. Z Maxiego zrobił konia i nie schodził z niego , przez pół godziny, w końcu trzeba go było ściągnąć siłą i Leon wziął go na "barana", a Maxiego trzeba było zawieść do domu, bo nie mógł się wyprostować. Tata i Jade wrócili do siebie parę dni temu i Facu wie, że jestem jego siostrą, a tata jest jego tatą (xd) . Fran wprowadziła się do Marco, Lu i Fede zamieszkali razem, niedaleko nas, tak samo Naty i Maxi. Diego, Andres i Jack zamieszkali obok bloku, w którym mieszkamy, a ja i Leon? Też mieszkamy razem.
-Kochanie trzeba jechać -powiedział Leon, wzięliśmy walizki, zamknęliśmy mieszkanie i zeszliśmy do taksówki, którą zamówiliśmy już wcześniej.
-Na lotnisko proszę -powiedział Leon do kierowcy i ruszyliśmy. Mel została u taty, a Jade będzie przychodzić podlewać kwiatki i sprawdzać, czy wszystko jest w porządku z mieszkaniem. Babcia poznała jakiegoś mężczyznę, z którym była na kolacji, ale powiedziała, że to gbur i nigdy więcej się z nim nie spotka! Po 10 minutach byliśmy na lotnisku, gdzie wszyscy już byli, po chwili można było usłyszeć; Pasażerowie lotu Buenos Aires - Bizerte, proszeni o wejście na pokład samolotu. Zapakowaliśmy walizki i poszliśmy w stronę samolotu. Żegnaj Buenos....
......................................................................................................
Hejka! ;** I jak podoba się?
Teraz będę często przyśpieszać akcję, bo mam pomysł na coś, ale to musi się szybciej akcja potoczyć :)
Mam nadzieję, że Wam się podoba :)
Na moim drugim blogu pojawił się prolog do nowego opowiadania
i mam nadzieję, że lukniecie :) i Wam się spodoba :)
Całuski, Karola ;** xoxo
środa, 2 kwietnia 2014
Rozdział 34
-Kiedy powiesz Violettcie, że ma brata? -spytała Angelika Germana, na co Violetta weszła do pomieszczenia.
-Jakiego brata? -zapytała Violetta i skrzyżowała ręce na piersi, obydwoje się na nią poparzyli.
-Muszę się spakować -spanikowała Angelika i wybiegła z pomieszczenia
-No! Słucham...-powiedziała wściekła.
-Kochanie, chodźmy do salonu. Usiądź -obydwoje usiedli na kanapie.
-Słucham...
-Wiem, że to dziwne, ale też się dowiedziałem zaledwie parę godzin temu...
-Kim on jest? -zapytała spokojniej.
-Nazywa się Facundo i ma 2 lata.
-Czekaj, czekaj! Czy to dziecko Jade?!
-Tak, dzisiaj przyszła i opowiedziała mi o wszystkim...
-Wszystkim? -zdziwiła się Violetta. German powiedział jej wszystko co powiedziała mu Jade.
-Czyli zostajesz?
-Tak, ale muszę się dzisiaj ulotnić, bo inaczej Fede mnie zabiję -zaśmiał się.
-German? Co Ty tu robisz?! Odwołali CI lot? Nie możesz jechać? Rozmyśliłeś się?! Chcesz mi zniszczyć życie?! -zadawał pytania Fede i zbiegł po schodach.
-Spokojnie Fede. Nie mogę teraz wyjechać, ale obiecuję, że na noc się ulotnie.
-Dobra, okey. Ale musisz się ulotnić teraz, bo muszę wszystko przygotować! -krzyknął i pobiegł do kuchni.
-Tylko nie spal mi kuchni! -krzyknęła Olga i poszła szybkim krokiem za Fede.
-Jeśli chcesz to na noc możesz przyjść do mnie -zaproponowała Violetta.
-Dziękuję kochanie -przytulili się.
-A właśnie, zapomniałabym!
-O czym?
-Ja i Leon zamieszkamy razem! -krzyknęła i rzuciła się na szyję Germanowi.
-Gratuluję -uśmiechnął się.
-Gratulacje Violu! Przytuliłbym Cię teraz, ale to za chwilę. Musze po coś iść, ale poczekaj mam sprawę! -krzyknął w biegu Fede i pobiegł po schodach do pokoju.
-Już jestem gotowa, możemy jechać -po schodach zeszła Angelika z wielką torbą.
Angelika mam rozumieć, że do domu wracasz za 2 tygodnie? -powiedział German, na co ta wyszczerzyła oczy i zeszła po schodach.
-Mam najpotrzebniejsze rzeczy. Ciuchy na dzisiaj, pidżamę, ciuchy na jutro, bieliznę, szczoteczkę, pastę, okulary do czytania, książkę, krzyżówki, parasol, kalendarz, grzebień, wałki do włosów, kremy, szampon, no i oczywiście laptop...-zaczęła wymieniać na palcach, a German i Violetta stali z otwartymi buziami.
-Laptop? -zapytała Violetta.
-A no tak, zapomniałam Ci powiedzieć. Kiedy ostatnio wybraliśmy się z Fede na zakupy...-wtedy zszedł po schodach Fede i stanął obok kobiety -kupiłam sobie laptop, wiesz trochę zaszaleliśmy. Teraz są takie cuda, kiedyś tego nie było -zachwycała się.
-Tak, to prawda. Angelika potrafi zaszaleć! -Fede ją objął ramieniem i odsłonił rząd białych zębów -A no i kupiliśmy jeszcze MP4 i iPhona.
-O Jezu! -Violetta chwyciła się za głowę i usiadła na kanapie.
-Kochanie spokojnie...Fede po prostu pomógł mi się rozerwać, to wszystko...
-Gliniarze myśleli, że to "sposób na wnuczka" -zaśmiali się Fede z Angeliką, a reszta aż zbladła, kiedy to zobaczyli to od razu dodali -Ale spokojnie wszystko im wytłumaczyliśmy, a do tego zrobiliśmy sobie z nimi fotkę -Fede pokazał im zdjęcie na którym są z dwójką gliniarzy, Fede i Angelika robią im rogi, a Ci się głupio uśmiechają do zdjęcia.
Pójdę się spakować -German szybko pobiegł po schodach do pokoju.
-A ja się czegoś napić -Angelika poszła do kuchni.
-A ja Ci coś pokażę -Fede pokazał Vilu piękny naszyjnik .
-Wow!
-Może być? Kupiłem go ostatnio, Angelika pomagała mi wybierać. Zapytałem się ciebie, bo bardzo lubię Angelikę, ale wiesz to inny "wiek" i boję się czy nie jest jakiś taki inny...No wiesz o co mi chodzi...Jak myślisz spodoba się Lu?
-Czy się spodoba? No na 100% !
-Mam nadzieję -Fede posmutniał.
-Ej, co się dzieje?
-Boję się, że Lu bierze nas za...no wiesz...niepoważnie.
-Na pewno nie. Ty i Lu pasujecie do siebie i ona dobrze o tym wie. Ostatnio nie mogła przestac o tobie gadać, a uwierz mi, to wcale nic przyjemnego! -zaśmiała się.
-Bardzo śmieszne! -zawołał ironicznie Fede.
-Mówię serio! A wracając do Lu, to co Ty takiego kombinujesz?
-Ja nic nie kombinuje.
-Chodzi mi o to co wymyśliłeś, bo widzę, że się strasznie denerwujesz, a w zasadzie biegasz jak an szpilkach.
-Przygotowywuję Włoską kolację -Tak jak to się robi we Włoszech, romantycznie, smacznie i elegancko -zaśmiał się.
-Niech Ci będzie i tak się wszystkiego dowiem -pogroziła mu palcem i wstała z kanapy -No i nie odmładzaj mi tak babci -zaśmiała się po cichu.
-Dobra, dobra! Ale to niezła przyjaciółka ! Lubię ją jak przyjaciółkę, a kocham jak własną babcie.
-A ona ciebie kocha jak wnuczka -przytulili się.
-Fede coś Ci się pali! -zawołała Olga, a ten pobiegł jak poparzony do kuchni.
-Gotowi? Zawołał Violetta, a po chwili wszyscy byli na dole i pojechali.
Parę godzin później
Federico
Wszystko właśnie skoń...Nie! Świeczki! Szybko je zapaliłem, po czym usłyszałem dzwonek To pewnie ona . Poszedłem otworzyć, na szczęście dom jest już pusty i nikogo nie ma.
-Cześć kochanie -przywitaliśmy się całusem w policzek.
-Wyglądasz niesamowicie -powiedziałem, bo rzeczywiście tak było.
-Dziękuję, ty tez wyglądasz niczego sobie -uśmiechnęła się i wpuściłem ja do środka.
Kiedy zjedliśmy kolację, Lu powiedziała, że jej BARDZO smakowało, po chwili poszedłem do pokoju po naszyjnik, kiedy wróciłem usiedliśmy w salonie.
-Mam coś dla ciebie -Lu wyciągnęła zza pleców pudełeczko i mi je podała -No otwórz! -posłusznie zdjąłem pokrywkę i zobaczyłem śliczny zegarek .
-Dziękuję, jest śliczny, też coś dla ciebie mam -podałem jej pudełeczko, od razu je otworzyła, siedziała tak chwilę i się nie odzywała wpatrzona w naszyjnik, a ja nie wiedziałem co to znaczy.
-Dziękuję, jest piękny -pocałowała mnie, a ja dopiero teraz zauważyłem, że płacze. Całowaliśmy się co raz to bardziej namiętniej, chwyciłem ją w pasie,a Lu owinęła się wokół mnie nogami i wplotła ręce w włosy. Zaniosłem ją do mojego pokoju, a tam zrobiliśmy TO.
...........................................................................................................
Hejka! Przepraszam jeszcze raz! :)
Pierwszy raz Fedemili <333333
Kocham tą parę! ;***
Jakoś tak mnie wzięło na rozrywkową babcię ! :D
Mam nadzieję, ze Wam się podoba, piszcie co sądzicie :)
Całuski, Karola ;* xoxo
-Jakiego brata? -zapytała Violetta i skrzyżowała ręce na piersi, obydwoje się na nią poparzyli.
-Muszę się spakować -spanikowała Angelika i wybiegła z pomieszczenia
-No! Słucham...-powiedziała wściekła.
-Kochanie, chodźmy do salonu. Usiądź -obydwoje usiedli na kanapie.
-Słucham...
-Wiem, że to dziwne, ale też się dowiedziałem zaledwie parę godzin temu...
-Kim on jest? -zapytała spokojniej.
-Nazywa się Facundo i ma 2 lata.
-Czekaj, czekaj! Czy to dziecko Jade?!
-Tak, dzisiaj przyszła i opowiedziała mi o wszystkim...
-Wszystkim? -zdziwiła się Violetta. German powiedział jej wszystko co powiedziała mu Jade.
-Czyli zostajesz?
-Tak, ale muszę się dzisiaj ulotnić, bo inaczej Fede mnie zabiję -zaśmiał się.
-German? Co Ty tu robisz?! Odwołali CI lot? Nie możesz jechać? Rozmyśliłeś się?! Chcesz mi zniszczyć życie?! -zadawał pytania Fede i zbiegł po schodach.
-Spokojnie Fede. Nie mogę teraz wyjechać, ale obiecuję, że na noc się ulotnie.
-Dobra, okey. Ale musisz się ulotnić teraz, bo muszę wszystko przygotować! -krzyknął i pobiegł do kuchni.
-Tylko nie spal mi kuchni! -krzyknęła Olga i poszła szybkim krokiem za Fede.
-Jeśli chcesz to na noc możesz przyjść do mnie -zaproponowała Violetta.
-Dziękuję kochanie -przytulili się.
-A właśnie, zapomniałabym!
-O czym?
-Ja i Leon zamieszkamy razem! -krzyknęła i rzuciła się na szyję Germanowi.
-Gratuluję -uśmiechnął się.
-Gratulacje Violu! Przytuliłbym Cię teraz, ale to za chwilę. Musze po coś iść, ale poczekaj mam sprawę! -krzyknął w biegu Fede i pobiegł po schodach do pokoju.
-Już jestem gotowa, możemy jechać -po schodach zeszła Angelika z wielką torbą.
Angelika mam rozumieć, że do domu wracasz za 2 tygodnie? -powiedział German, na co ta wyszczerzyła oczy i zeszła po schodach.
-Mam najpotrzebniejsze rzeczy. Ciuchy na dzisiaj, pidżamę, ciuchy na jutro, bieliznę, szczoteczkę, pastę, okulary do czytania, książkę, krzyżówki, parasol, kalendarz, grzebień, wałki do włosów, kremy, szampon, no i oczywiście laptop...-zaczęła wymieniać na palcach, a German i Violetta stali z otwartymi buziami.
-Laptop? -zapytała Violetta.
-A no tak, zapomniałam Ci powiedzieć. Kiedy ostatnio wybraliśmy się z Fede na zakupy...-wtedy zszedł po schodach Fede i stanął obok kobiety -kupiłam sobie laptop, wiesz trochę zaszaleliśmy. Teraz są takie cuda, kiedyś tego nie było -zachwycała się.
-Tak, to prawda. Angelika potrafi zaszaleć! -Fede ją objął ramieniem i odsłonił rząd białych zębów -A no i kupiliśmy jeszcze MP4 i iPhona.
-O Jezu! -Violetta chwyciła się za głowę i usiadła na kanapie.
-Kochanie spokojnie...Fede po prostu pomógł mi się rozerwać, to wszystko...
-Gliniarze myśleli, że to "sposób na wnuczka" -zaśmiali się Fede z Angeliką, a reszta aż zbladła, kiedy to zobaczyli to od razu dodali -Ale spokojnie wszystko im wytłumaczyliśmy, a do tego zrobiliśmy sobie z nimi fotkę -Fede pokazał im zdjęcie na którym są z dwójką gliniarzy, Fede i Angelika robią im rogi, a Ci się głupio uśmiechają do zdjęcia.
Pójdę się spakować -German szybko pobiegł po schodach do pokoju.
-A ja się czegoś napić -Angelika poszła do kuchni.
-A ja Ci coś pokażę -Fede pokazał Vilu piękny naszyjnik .
-Wow!
-Może być? Kupiłem go ostatnio, Angelika pomagała mi wybierać. Zapytałem się ciebie, bo bardzo lubię Angelikę, ale wiesz to inny "wiek" i boję się czy nie jest jakiś taki inny...No wiesz o co mi chodzi...Jak myślisz spodoba się Lu?
-Czy się spodoba? No na 100% !
-Mam nadzieję -Fede posmutniał.
-Ej, co się dzieje?
-Boję się, że Lu bierze nas za...no wiesz...niepoważnie.
-Na pewno nie. Ty i Lu pasujecie do siebie i ona dobrze o tym wie. Ostatnio nie mogła przestac o tobie gadać, a uwierz mi, to wcale nic przyjemnego! -zaśmiała się.
-Bardzo śmieszne! -zawołał ironicznie Fede.
-Mówię serio! A wracając do Lu, to co Ty takiego kombinujesz?
-Ja nic nie kombinuje.
-Chodzi mi o to co wymyśliłeś, bo widzę, że się strasznie denerwujesz, a w zasadzie biegasz jak an szpilkach.
-Przygotowywuję Włoską kolację -Tak jak to się robi we Włoszech, romantycznie, smacznie i elegancko -zaśmiał się.
-Niech Ci będzie i tak się wszystkiego dowiem -pogroziła mu palcem i wstała z kanapy -No i nie odmładzaj mi tak babci -zaśmiała się po cichu.
-Dobra, dobra! Ale to niezła przyjaciółka ! Lubię ją jak przyjaciółkę, a kocham jak własną babcie.
-A ona ciebie kocha jak wnuczka -przytulili się.
-Fede coś Ci się pali! -zawołała Olga, a ten pobiegł jak poparzony do kuchni.
-Gotowi? Zawołał Violetta, a po chwili wszyscy byli na dole i pojechali.
Parę godzin później
Federico
Wszystko właśnie skoń...Nie! Świeczki! Szybko je zapaliłem, po czym usłyszałem dzwonek To pewnie ona . Poszedłem otworzyć, na szczęście dom jest już pusty i nikogo nie ma.
-Cześć kochanie -przywitaliśmy się całusem w policzek.
-Wyglądasz niesamowicie -powiedziałem, bo rzeczywiście tak było.
-Dziękuję, ty tez wyglądasz niczego sobie -uśmiechnęła się i wpuściłem ja do środka.
Kiedy zjedliśmy kolację, Lu powiedziała, że jej BARDZO smakowało, po chwili poszedłem do pokoju po naszyjnik, kiedy wróciłem usiedliśmy w salonie.
-Mam coś dla ciebie -Lu wyciągnęła zza pleców pudełeczko i mi je podała -No otwórz! -posłusznie zdjąłem pokrywkę i zobaczyłem śliczny zegarek .
-Dziękuję, jest śliczny, też coś dla ciebie mam -podałem jej pudełeczko, od razu je otworzyła, siedziała tak chwilę i się nie odzywała wpatrzona w naszyjnik, a ja nie wiedziałem co to znaczy.
-Dziękuję, jest piękny -pocałowała mnie, a ja dopiero teraz zauważyłem, że płacze. Całowaliśmy się co raz to bardziej namiętniej, chwyciłem ją w pasie,a Lu owinęła się wokół mnie nogami i wplotła ręce w włosy. Zaniosłem ją do mojego pokoju, a tam zrobiliśmy TO.
...........................................................................................................
Hejka! Przepraszam jeszcze raz! :)
Pierwszy raz Fedemili <333333
Kocham tą parę! ;***
Jakoś tak mnie wzięło na rozrywkową babcię ! :D
Mam nadzieję, ze Wam się podoba, piszcie co sądzicie :)
Całuski, Karola ;* xoxo
Aaaaaaa.....!
Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam !
Wiem, wiem, że miałam dodać rozdział już dawno, ale miałam problemy z internetem i nie miałam jak wejść! Przepraszam! Dzisiaj już będzie rozdział obiecuję, a jak nie to możecie mnie zabić (i wtedy to już na pewno nie będzie rozdziału) :) Przepraszam kochani jeszcze raz! :> Rozdzialik za niedługo :) OBIECUJĘ! :D
Całuski, Karola ;* xoxo
Wiem, wiem, że miałam dodać rozdział już dawno, ale miałam problemy z internetem i nie miałam jak wejść! Przepraszam! Dzisiaj już będzie rozdział obiecuję, a jak nie to możecie mnie zabić (i wtedy to już na pewno nie będzie rozdziału) :) Przepraszam kochani jeszcze raz! :> Rozdzialik za niedługo :) OBIECUJĘ! :D
Całuski, Karola ;* xoxo
środa, 26 marca 2014
OS-Na zawsze pozostaniesz w moim sercu cz.2
-Za mamą! -krzyknęła dziewczynka, na co Leonowi od razu posmutniał wyraz twarzy.
-Ko...kochanie co...co Ty mówisz? -wyjąkał Leon i powstrzymał z trudem łzy.
-Popatrz! Tam stoi! -krzyknęła i wskazała na miejsce, przy szafie, a ten od razu popatrzył na miejsce, które wskazała dziewczynka i nic nie zauważył. Poprawka! NIKOGO nie zauważył, z powrotem przeniósł wzrok na córkę.
-Kochanie przestań -powiedział poddenerwowany do córki -Idź się myć i zejdź na kolację -obrócił się na pięcie i zszedł po schodach do kuchni.
Mężczyzna przygotowywał kolację i słyszał jak jego córka śpiewa w łazience En mi mundo . Tini ma dokładnie taki sam głos jak Vilu. Leon się uśmiechnął pod nosem, ale był też smutny po tym co usłyszał od córki.
Właśnie kończył przygotowywać kolację.
-Tini kolacja! -zawołał i przeniósł dwa talerze na stół do jadalni.
-Już idę! -po chwili dziewczynka była w pomieszczeniu, w różowo-fioletowej pidżamce. Obydwoje zasiedli do stołu i jedli kolację.
-Mamo czemu nie jesz? -po słowach córki Leon nie wytrzymał i wstał od stołu, przy czym krzesło się przewróciło, a Tini się wystraszyła.
-Skończ! -krzyknął Leon, na co Tini zaczęła płakać -Przepraszam, przepraszam -Leon do niej podszedł i ją mocno przytulił -Nie chciałem. Przepraszam, ja po prostu bardzo tęsknie za mamą -obydwoje zaczęli płakać.
Violetta stała i przyglądała się całej sytuacji. Bardzo jej brakowało tego wszystkiego. Kłótni, pocałunków, przytulania, wspólnego śpiewania...Nie tylko jej, wszystkim tego brakowało.
-Kocham Cię tatusiu -Tini się bardziej wtuliła w Leona.
-Ja ciebie też kochanie. Dobrze, a teraz dokończmy kolację, umyć ząbki i do spania. -usiedli z powrotem na krzesłach i jedli. Po kolacji Tini poszła umyć ząbki, a Leon posprzątał po jedzeniu.
-Dobranoc tatusiu -Tini pocałowała Leona w policzek i pobiegła po schodach do swojego pokoju.
-Dobranoc -powiedział już do siebie Leon i poszedł do sypialni. W progu się zatrzymał, bo przypomniały mu się te wszystkie wspólne chwile z Violettą. Szybko wziął spodnie od pidżamy i ruszył szybkim krokiem do łazienki.
-Tato! -Leon wyłączył wodę i usłyszał Tini, szybko się ubrał i ruszył do pokoju córki.
-Co się stało? -usiadł na rogu łóżka.
-W szafie siedzi potwór! -Tini schowała się pod kołdrą, a Leon otworzył szafęa ta po chwili opuszczała kołdrę żeby zobaczyć.
-Nic tu nie ma, zobacz...-zamknął szafę i podszedł do łóżka -No, a teraz spać -pocałował ją w czoło i skierował się do wyjścia.
-Czekaj! Zaśpiewasz mi coś? -poprosiła dziewczynka, Leon usiadł na krześle obok łóżka i wziął gitarę z rogu pokoju.
-A co chcesz?
-Podemos -Leon nie śpiewał tej piosenki od śmierci Violetty. Po chwili rozbrzmiały pierwsze akordy i słowa.
Podemos pintar... -kiedy zaczynał śpiewać refren dołączyła się do niego Violetta, a Tini nic nie mówiła, bo nie chciała zdenerwować taty. Kiedy się mył umówiła się z Violettą, że ma nic nie mówić.
Kiedy piosenka się skończyła Leon ucałował Tini w czoło i zgasił lampkę nocną.
-Tini powiedz tacie, że...-Violetta zwróciła się do Tini.
-Dobranoc kochanie -powiedział Leon do córki.
-Tato! -krzyknęła dziewczynka, a ten się odwrócił w jej stronę.
-Tak?
-Nie krzycz znowu. Obiecujesz?
-Obiecuję -uśmiechnął się.
-Mama mówi, że Cię kocha i Ci wybacza...
................................................................................................................................
Oto jestem! xd :)
No i jak Wam się podoba?
Jeszcze nie wiadomo co takiego zrobił Leon, ale w następnej części wszystko się wyjaśni i chyba to już będzie ostatnia część :)
Rozdział dodam jutro, bo teraz już nie mam czasu, ale mam go napisany na kartce :)
Ostatnio się mogę się skupić na lekcjach i piszę rozdziały na kartkach xD
A to wszystko, przez...mniejsza z tym!
No to jutro bd rozdział, a no i komentujcie :)
Całuski, Karola ;** xoxo
P.S Cały czas sobie powtarzam, żeby właśnie dopisać coś ważnego w notce pod rozdziałem, ale zawsze zapominam! XD :) I znowu o czymś zapomniałam, ale nie pamiętam o czym! XD :////
-Ko...kochanie co...co Ty mówisz? -wyjąkał Leon i powstrzymał z trudem łzy.
-Popatrz! Tam stoi! -krzyknęła i wskazała na miejsce, przy szafie, a ten od razu popatrzył na miejsce, które wskazała dziewczynka i nic nie zauważył. Poprawka! NIKOGO nie zauważył, z powrotem przeniósł wzrok na córkę.
-Kochanie przestań -powiedział poddenerwowany do córki -Idź się myć i zejdź na kolację -obrócił się na pięcie i zszedł po schodach do kuchni.
Mężczyzna przygotowywał kolację i słyszał jak jego córka śpiewa w łazience En mi mundo . Tini ma dokładnie taki sam głos jak Vilu. Leon się uśmiechnął pod nosem, ale był też smutny po tym co usłyszał od córki.
Właśnie kończył przygotowywać kolację.
-Tini kolacja! -zawołał i przeniósł dwa talerze na stół do jadalni.
-Już idę! -po chwili dziewczynka była w pomieszczeniu, w różowo-fioletowej pidżamce. Obydwoje zasiedli do stołu i jedli kolację.
-Mamo czemu nie jesz? -po słowach córki Leon nie wytrzymał i wstał od stołu, przy czym krzesło się przewróciło, a Tini się wystraszyła.
-Skończ! -krzyknął Leon, na co Tini zaczęła płakać -Przepraszam, przepraszam -Leon do niej podszedł i ją mocno przytulił -Nie chciałem. Przepraszam, ja po prostu bardzo tęsknie za mamą -obydwoje zaczęli płakać.
Violetta stała i przyglądała się całej sytuacji. Bardzo jej brakowało tego wszystkiego. Kłótni, pocałunków, przytulania, wspólnego śpiewania...Nie tylko jej, wszystkim tego brakowało.
-Kocham Cię tatusiu -Tini się bardziej wtuliła w Leona.
-Ja ciebie też kochanie. Dobrze, a teraz dokończmy kolację, umyć ząbki i do spania. -usiedli z powrotem na krzesłach i jedli. Po kolacji Tini poszła umyć ząbki, a Leon posprzątał po jedzeniu.
-Dobranoc tatusiu -Tini pocałowała Leona w policzek i pobiegła po schodach do swojego pokoju.
-Dobranoc -powiedział już do siebie Leon i poszedł do sypialni. W progu się zatrzymał, bo przypomniały mu się te wszystkie wspólne chwile z Violettą. Szybko wziął spodnie od pidżamy i ruszył szybkim krokiem do łazienki.
-Tato! -Leon wyłączył wodę i usłyszał Tini, szybko się ubrał i ruszył do pokoju córki.
-Co się stało? -usiadł na rogu łóżka.
-W szafie siedzi potwór! -Tini schowała się pod kołdrą, a Leon otworzył szafęa ta po chwili opuszczała kołdrę żeby zobaczyć.
-Nic tu nie ma, zobacz...-zamknął szafę i podszedł do łóżka -No, a teraz spać -pocałował ją w czoło i skierował się do wyjścia.
-Czekaj! Zaśpiewasz mi coś? -poprosiła dziewczynka, Leon usiadł na krześle obok łóżka i wziął gitarę z rogu pokoju.
-A co chcesz?
-Podemos -Leon nie śpiewał tej piosenki od śmierci Violetty. Po chwili rozbrzmiały pierwsze akordy i słowa.
Podemos pintar... -kiedy zaczynał śpiewać refren dołączyła się do niego Violetta, a Tini nic nie mówiła, bo nie chciała zdenerwować taty. Kiedy się mył umówiła się z Violettą, że ma nic nie mówić.
Kiedy piosenka się skończyła Leon ucałował Tini w czoło i zgasił lampkę nocną.
-Tini powiedz tacie, że...-Violetta zwróciła się do Tini.
-Dobranoc kochanie -powiedział Leon do córki.
-Tato! -krzyknęła dziewczynka, a ten się odwrócił w jej stronę.
-Tak?
-Nie krzycz znowu. Obiecujesz?
-Obiecuję -uśmiechnął się.
-Mama mówi, że Cię kocha i Ci wybacza...
................................................................................................................................
Oto jestem! xd :)
No i jak Wam się podoba?
Jeszcze nie wiadomo co takiego zrobił Leon, ale w następnej części wszystko się wyjaśni i chyba to już będzie ostatnia część :)
Rozdział dodam jutro, bo teraz już nie mam czasu, ale mam go napisany na kartce :)
Ostatnio się mogę się skupić na lekcjach i piszę rozdziały na kartkach xD
A to wszystko, przez...mniejsza z tym!
No to jutro bd rozdział, a no i komentujcie :)
Całuski, Karola ;** xoxo
P.S Cały czas sobie powtarzam, żeby właśnie dopisać coś ważnego w notce pod rozdziałem, ale zawsze zapominam! XD :) I znowu o czymś zapomniałam, ale nie pamiętam o czym! XD :////
niedziela, 16 marca 2014
LBA ;**
Zostałam nominowana do LBA, na tym blogu; http://milosc-leonetta.blogspot.com/
Pytania do mnie;
1. Jak masz na imię?
Karolina :)
2.Którą parę lubisz najbardziej?
Leonetta! <333
3.Czytasz mojego bloga?
Właśnie zaczynam xd :D
4. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Niebieski :)
5.Diego vs. Tomas vs Leoś
Leoś!!! <3 ;)
6. Co sądzisz o moich opowiadaniach?
Do tego momentu, do którego doszłam to mi się bardzo podoba :)
7. Czego nie lubisz u innych?
Tego jak są strasznymi plotkarzami i obgadują innych za ich plecami :)
8. Skąd jesteś?
Z Czechowic :)
9. Ile masz lat?
We wrześniu 14 :)
Blogi, które nominuję;
http://leonandfederico.blogspot.com/
http://story-violetta.blogspot.com/
http://violetta-y-leon.blogspot.com/
http://leonettax.blogspot.com/
http://leonettaopowiadanie.blogspot.com/
Moje pytania;
1. Jak masz na imię?
2. Jakie masz hobby?
3. Długo piszesz już bloga?
4. Ile masz lat?
5. Co chciałabyś, żeby się wydarzyło w 3 sezonie Violetty?
6. Jeśli byłaby taka możliwość, to co byś chciała zmienić w serialu Violetta?
7. Jaki jest twój ulubiony film?
8. Jaki jest twój ulubiony kolor?
9. Byłaś kiedyś za granicą?
10. Jakie języki znasz?
Pytania do mnie;
1. Jak masz na imię?
Karolina :)
2.Którą parę lubisz najbardziej?
Leonetta! <333
3.Czytasz mojego bloga?
Właśnie zaczynam xd :D
4. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Niebieski :)
5.Diego vs. Tomas vs Leoś
Leoś!!! <3 ;)
6. Co sądzisz o moich opowiadaniach?
Do tego momentu, do którego doszłam to mi się bardzo podoba :)
7. Czego nie lubisz u innych?
Tego jak są strasznymi plotkarzami i obgadują innych za ich plecami :)
8. Skąd jesteś?
Z Czechowic :)
9. Ile masz lat?
We wrześniu 14 :)
Blogi, które nominuję;
http://leonandfederico.blogspot.com/
http://story-violetta.blogspot.com/
http://violetta-y-leon.blogspot.com/
http://leonettax.blogspot.com/
http://leonettaopowiadanie.blogspot.com/
Moje pytania;
1. Jak masz na imię?
2. Jakie masz hobby?
3. Długo piszesz już bloga?
4. Ile masz lat?
5. Co chciałabyś, żeby się wydarzyło w 3 sezonie Violetty?
6. Jeśli byłaby taka możliwość, to co byś chciała zmienić w serialu Violetta?
7. Jaki jest twój ulubiony film?
8. Jaki jest twój ulubiony kolor?
9. Byłaś kiedyś za granicą?
10. Jakie języki znasz?
OS - Na zawsze pozostaniesz w moim sercu. cz.1
-Pana zona zginęła...przykro mi...-mężczyzna zaczął płakać jak małe dziecko, zjechał bezsilnie po ścianie, podkulił nogi, zakrył twarz rękami i płakał. Tak, płakał...Leon Verdas, silny i utalentowany mężczyzna, płakał...Każdy płacze, a w szczególności, kiedy stracimy kogoś bliskiego. Kiedy dziecko straci ukochaną zabawkę, kiedy ktoś nas zrani, kiedy wszyscy się od nas odwrócą i jesteśmy sami. Kiedy coś nas boli, kiedy mamy zły dzień, kiedy wszystko się sypie, kiedy mamy zły dzień, kiedy nie mamy jak zapewnić dobrej przyszłości swoim dzieciom, rodzinie, kiedy nie mamy środków do życia, kiedy nie mamy chęci do życia... Nie ma człowieka, który nigdy nie uronił łzy, łzy smutku...Tak właśnie było teraz z Leonem, stracił ukochaną osobę, którą kochał nad życie, zrobiłby dla niej wszystko, zrobiłby wszystko aby móc cofnąć czas i zabronić Violettcie wyjść z domu. Chociaż była na niego zła, nie chciała go widzieć, nie chciała go znać... To prawda, była na niego zła, ale dalej kochała go nad życie, dalej był dla niej całym Światem, nie mogła przecież tak łatwo odpuścić. Przecież nie przestajemy kochać z dnia na dzień, a tym bardziej z minuty na minutę. Tak mocne uczucie nie może przecież, tak łatwo prysnąć.
Byli małżeństwem, od 8 lat, mieli duży piękny dom, wspaniałych przyjaciół, bliskich, których kochali, majątek, który im do szczęścia nie potrzebny. Bo mieli siebie i swoją pociechę! 5-letnia Tini Verdas, piękna i utalentowana jak rodzice.
-Robiliśmy co mogliśmy, ale niestety...przykro mi...-lekarz ze spuszczoną głową powędrował do swojego gabinetu, po drodze uronił łzę, łzę smutku, współczucia i bezsilności.
-To moja wina! -Leon dalej płakał, wmawiał sobie,że to jego wina. Nie mógł znieść myśli, że to, przez niego jego żona nie żyje. Nie mógł, nie potrafił, nie chciał...Miał nadzieję, że to tylko zły sen, koszmar...
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Cisza...dla niektórych raj, a dla innych męka, smutek, cierpienie...Na ścianie widniało pełno zdjęć...Jeszcze z czasów szkoły, kiedy wszystko było takie łatwo, proste, kiedy życie wydawało się zabawą, zwykłą przygodą...Zdjęcia z przyjaciółmi, ich ślubu, pierwszego małżeńskiego pocałunku, splątanych ze sobą rąk, a na nich widniejących obrączek. Zdjęcia ukochanego dziecka, pierwszego roczku, urodzin. Zdjęcia ukochanych rodziców, po prostu wszystkie wspaniałe wspomnienia. na murku kominka mały fortepianik,a w nim to jedno szczególne zdjęcie, zdjęcie pierwszego pocałunku. W lewym rogu białego pomieszczenia fortepian, fortepian na którym codziennie grali i śpiewali, na którym zostały stworzone piękne piosenki, na którym mała Tini zagrała swoje pierwsze akordy, fortepian pełen wspomnień. Piękny storczyk na parapecie, podarowany, przez Leona Violettcie, na pierwszy dzień tygodnia, "romantyczny gest...". Mała biało-niebieska komoda postawiona w rogu pokoju. Na samym dnie szuflady pudełko, a w nim? Pamiętnik! Fioletowy pamiętnik, w którym można przeczytać wszystkie zdarzenia i odczucia. Wszystko c czuła Violetta, wszystkie jej sekrety. A na środku pokoju? Niebiesko-biała kanapa, a na niej? Leon, bezradny, smutny, z czerwonymi i przy puchniętymi oczami od płaczu. Obok fortepianiku na murku kominka kalendarz. Kalendarz wskazujący 25 kwietnia, dokładnie tydzień od jej śmierci, a 4 dni od pogrzebu. Leon, przez cały tydzień nie ruszył się z domu, jedynie na pogrzeb. Tini do przedszkola odprowadza Dominica, mama Leona. Mężczyzna polecił zająć się firmą swojemu przyjacielowi, a wspólnikowi Fede, który dobrze rozumiał co czuje Leon, w końcu sam był bliskim przyjacielem Vilu. Wszyscy przeżywali jej śmierć, rodzina, przyjaciele, fani...Dlaczego fani? Violetta była aktorką, zaczynała w teatrze, potem w serialach, aż w światowej sławy filmach! Miała miliony fanów na całym świecie, zresztą dalej ma...Mężczyzna usłyszał śmiech swojej córeczki, wstał i wszedł po schodach, na drugie piętro i skierował się do pokoju swojej pociechy. Leon zrozumiał, że ma dla kogo żyć. Przekroczył próg pokoju , oparł się o futrynę i przyglądał swojej rozbawionej córce, na sam widok się mimowolnie uśmiechnął.
-Przestań! Nie tak! -śmiała się rozbawiona Tini i budowała wieżę z klocków.
-Z kim kochanie rozmawiasz? -zapytał Leon, na co mała się odwróciła w jego stronę.
-Tata! -krzyknęła uradowana.
-Tak, to z kim rozmawiasz?Syrenka Mili, czy misiu Bob? -mała miała wymyślonych przyjaciół.
-Z mamą...!
......................................................................................................
Proszę, szybko napisany :)
Nie wiem jak wyszedł, chociaż mi się nawet podoba xd
Ale to wy piszcie co sądzicie :)
Następna część powinna pojawić się do końca tygodnia :)
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
Byli małżeństwem, od 8 lat, mieli duży piękny dom, wspaniałych przyjaciół, bliskich, których kochali, majątek, który im do szczęścia nie potrzebny. Bo mieli siebie i swoją pociechę! 5-letnia Tini Verdas, piękna i utalentowana jak rodzice.
-Robiliśmy co mogliśmy, ale niestety...przykro mi...-lekarz ze spuszczoną głową powędrował do swojego gabinetu, po drodze uronił łzę, łzę smutku, współczucia i bezsilności.
-To moja wina! -Leon dalej płakał, wmawiał sobie,że to jego wina. Nie mógł znieść myśli, że to, przez niego jego żona nie żyje. Nie mógł, nie potrafił, nie chciał...Miał nadzieję, że to tylko zły sen, koszmar...
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Cisza...dla niektórych raj, a dla innych męka, smutek, cierpienie...Na ścianie widniało pełno zdjęć...Jeszcze z czasów szkoły, kiedy wszystko było takie łatwo, proste, kiedy życie wydawało się zabawą, zwykłą przygodą...Zdjęcia z przyjaciółmi, ich ślubu, pierwszego małżeńskiego pocałunku, splątanych ze sobą rąk, a na nich widniejących obrączek. Zdjęcia ukochanego dziecka, pierwszego roczku, urodzin. Zdjęcia ukochanych rodziców, po prostu wszystkie wspaniałe wspomnienia. na murku kominka mały fortepianik,a w nim to jedno szczególne zdjęcie, zdjęcie pierwszego pocałunku. W lewym rogu białego pomieszczenia fortepian, fortepian na którym codziennie grali i śpiewali, na którym zostały stworzone piękne piosenki, na którym mała Tini zagrała swoje pierwsze akordy, fortepian pełen wspomnień. Piękny storczyk na parapecie, podarowany, przez Leona Violettcie, na pierwszy dzień tygodnia, "romantyczny gest...". Mała biało-niebieska komoda postawiona w rogu pokoju. Na samym dnie szuflady pudełko, a w nim? Pamiętnik! Fioletowy pamiętnik, w którym można przeczytać wszystkie zdarzenia i odczucia. Wszystko c czuła Violetta, wszystkie jej sekrety. A na środku pokoju? Niebiesko-biała kanapa, a na niej? Leon, bezradny, smutny, z czerwonymi i przy puchniętymi oczami od płaczu. Obok fortepianiku na murku kominka kalendarz. Kalendarz wskazujący 25 kwietnia, dokładnie tydzień od jej śmierci, a 4 dni od pogrzebu. Leon, przez cały tydzień nie ruszył się z domu, jedynie na pogrzeb. Tini do przedszkola odprowadza Dominica, mama Leona. Mężczyzna polecił zająć się firmą swojemu przyjacielowi, a wspólnikowi Fede, który dobrze rozumiał co czuje Leon, w końcu sam był bliskim przyjacielem Vilu. Wszyscy przeżywali jej śmierć, rodzina, przyjaciele, fani...Dlaczego fani? Violetta była aktorką, zaczynała w teatrze, potem w serialach, aż w światowej sławy filmach! Miała miliony fanów na całym świecie, zresztą dalej ma...Mężczyzna usłyszał śmiech swojej córeczki, wstał i wszedł po schodach, na drugie piętro i skierował się do pokoju swojej pociechy. Leon zrozumiał, że ma dla kogo żyć. Przekroczył próg pokoju , oparł się o futrynę i przyglądał swojej rozbawionej córce, na sam widok się mimowolnie uśmiechnął.
-Przestań! Nie tak! -śmiała się rozbawiona Tini i budowała wieżę z klocków.
-Z kim kochanie rozmawiasz? -zapytał Leon, na co mała się odwróciła w jego stronę.
-Tata! -krzyknęła uradowana.
-Tak, to z kim rozmawiasz?Syrenka Mili, czy misiu Bob? -mała miała wymyślonych przyjaciół.
-Z mamą...!
......................................................................................................
Proszę, szybko napisany :)
Nie wiem jak wyszedł, chociaż mi się nawet podoba xd
Ale to wy piszcie co sądzicie :)
Następna część powinna pojawić się do końca tygodnia :)
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
sobota, 15 marca 2014
Rozdział 33
-To może od razu na miesiąc?! -krzyknęły sarkastycznie dziewczyny.
-TAK!!! -krzyknęli równo chłopcy.
-Dobrze! Ustalone, jedziemy na miesiąc do Turcji! -krzyknął uradowany Leon i walnął ręką o stół, po czym się skulił z bólu -Aua....-wysyczał, przez zęby.
-Cześć German -powiedziała po cichu Jade -Możemy wejść? -zapytała, na co German oszołomiony tym, że wróciła jegoukochana nie stop! Była ukochana. Kiwnął głową na tak, Jade weszła prowadząc małego chłopca za rękę. Chłopczyk mu pomaczał na przywitanie, bo jeszcze nie umiał mówić. Oczywiście umiał powiedzieć kilka słów, ale na tym to był koniec. Z kuchni wyszła Olga i Ramalo i przyglądali się całej sytuacji, po chwili przyłączyła się do nich Angelika.
-Jestem German, a ty jak się nazywasz? -mężczyzna kucnął, przy chłopczyku i podał mu rękę, na co mały ją leciutko uścisnął.
-To jest Facundo -przedstawiła go Jade -Germanie...Możemy porozmawiać? -zapytała niepewnie.
-Facu w kuchni są ciasteczka. To tam -wskazał palcem kuchnię German, na co maluch pośpiesznie udał się do pomieszczenia, a za nim Olga, Ramalo i Angelika -Usiądźmy, proszę -zrobili tak jak prosił German.
-Po pierwsze chciałabym Cię przeprosić, za to co Ci zrobiłam, bardzo tego żałuję.
-Do rzeczy Jade -warknął German, na samą myśl, o tym co wtedy przechodził.
-To nie jest tak jak wszyscy myślicie...Ja nie uciekłam z jakimś kolesiem, ja to wymyśliłam....-popatrzył na nią pytająco -matias wpakował się w niezłe...bagno! Pożyczył pieniądze od niewłaściwych ludzi, a potem nie miał jak oddać i....
-Czekaj, czekaj! Jak to pożyczył pieniądze? Przecież ma firmę, która dobrze zarabia...
-Tak, tak, ale wtedy przechodzili kryzys i musiał pożyczyć pieniądze i nie oddawał, przez długi czas, oczywiście starał się jak mógł. I wtedy mnie porwali i więzili. -uroniła łzę -Matias, tak jak wy myślał, że wyjechał, dopiero potem, kiedy zażądali od niego pieniędzy i powiedzieli, że mnie skrzywdzą, to wziął kredyt, ale to i tak było za mało i płacił im tylko wtedy, kiedy miał jakieś pieniądze. Po 7 miesiącach urodził się Facu -German spojrzał na nią pytająco.
-Facu jest wcześniakiem, urodził się w 8 miesiącu ciąży -wyjaśniła.
-Czy on...no wiesz...?
-Czy Facu jest twoim synem? Tak, to twój syn. Nie zdradziłam cię, nigdy, w ogóle nie miałam takiego zamiaru. Miałam Ci powiedzieć o ciąży, ale nie miałam okazji, a potem...sam wiesz...-German uronił łzę, do dwójki przyleciał Facu, usiadł na kolanach Jade, a ta pocałowała go w czoło, maluch dalej jadł czekoladowe ciastko Olgi. Całej sytuacji przyglądała się Olga, Angelika i Ramalo, którzy uśmiechali się mimowolnie.
-Nie oczekuję, że mi wybaczysz...-przerwała -My musimy się już zbierać. Facu podziękuj ładnie -maluch podbiegł do całej trójki i ich uściskał. Na końcu podszedł do German'a i go przytulił, a ten się w niego wtulił.
-Dobrze było mi Was było znowu zobaczyć -powiedziała Jade, do trójki stojącej w rogu.
-Chodź tu kruszynko -powiedziała Angelika i przytuliła Jade, potem Olga i Ramalo.
-Dobrze było panienkę znowu zobaczyć -uśmiechnął się do niej i już wychodzili.
-Czekaj! Gdzie mieszkacie? masz ten sam numer telefonu? -dopytywał German.
-Mieszkamy w starym mieszkaniu Matiasa z nim, a numer masz tu -podała mu wizytówkę. Wyszli, po chwili było słychać warkot odjeżdżającego auta.
-Odwołujemy lot? -zapytał Ramalo.
-Słuchajcie, Pablo mi napisał, że mamy szybko przyjść do studia. -powiedział Maxi, wszyscy zabrali swoje rzeczy, zapłacili za soki i szybko ruszyli do Studia. Weszli do głównej sali, gdzie była już reszta "ekipy".
-Jesteście. To świetnie -zaczął Pablo i chwycił Angie za rękę -Chcielibyśmy Wam coś ogłosić z Angie....W sobotę za dwa tygodnie bierzemy ślub, więc jesteście wszyscy zaproszeni -powiedział na jednym wdech Pablo i się uśmiechnęli. Wszyscy zaczęli bić brawo i gratulować. Potem powiedzieli, że wiedzą, że to głupstwo się pobierać tydzień przed zakończeniem roku szkolnego, ale już się długo naczekali, a w wakacje wszyscy wyjeżdżają. Na podróż poślubną pojadą dopiero początkiem wakacji, bo muszą wszystkiego przypilnować wszystkiego w Studiu. Kiedy się rozeszli Fran zapytała, kto się jeszcze zgłasza na wyjazd do Turcji. W sumie pojedzie; Leonetta, Marcessca, Fedemiła, Naxi, Diego, Lena, Andres, Jack i jego dziewczyna Nina. Cała grupa się rozdzieliła, na chłopców i dziewczyny, jedni poszli do sali tanecznej, a drudzy do sali Beto. Tam Fran i Marco opowiedzieli o swojej cudownie spędzonej nocy.
-Słuchaj Lu, może wpadłabyś do mnie o 19? W końcu dzisiaj mija nasze 5 miesięcy -powiedział speszony Fede z kwiatami w ręku.
-Tak, wiem i mam dla ciebie niespodziankę -uśmiechnęła się promiennie i objęła go rękami w okół szyi i złożyła delikatny pocałunek na jego ustach -i wtedy dostaniesz swój prezent -uśmiechnęła się.
-Też coś dla ciebie mam -pocałował ją.
Po zajęciach Violetta pojechała prosto po babcię razem z Fede, którego podwiozła do domu, bo szedł na nogach, bo ma zaledwie 5 minut drogi parkiem od domu, do Studia. Fede od razu wbiegł po schodach do swojego pokoju po prezent dla Lu, żeby pokazać Vilu. Dziewczyna poczekała na dole, usłyszała jakiś odgłos z kuchni, więc tam weszła.
-Kiedy powiesz Violettcie, że ma brata?
..............................................................................................................
Hejoł! I znowu przychodzi z takim czymś...!
Wiem, że dziwny, ale ostatnio jakoś nie mam głowy do pisania rozdziałów
Ale za to do pisania OS mam!
W szkole tak mi się nudziło na religii, że napisałam na kartce OS, więc, muszę go tylko przepisać
na kompa i gotowe! :)
Piszcie co sądzicie o rozdziale :D
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
-TAK!!! -krzyknęli równo chłopcy.
-Dobrze! Ustalone, jedziemy na miesiąc do Turcji! -krzyknął uradowany Leon i walnął ręką o stół, po czym się skulił z bólu -Aua....-wysyczał, przez zęby.
-Cześć German -powiedziała po cichu Jade -Możemy wejść? -zapytała, na co German oszołomiony tym, że wróciła jego
-Jestem German, a ty jak się nazywasz? -mężczyzna kucnął, przy chłopczyku i podał mu rękę, na co mały ją leciutko uścisnął.
-To jest Facundo -przedstawiła go Jade -Germanie...Możemy porozmawiać? -zapytała niepewnie.
-Facu w kuchni są ciasteczka. To tam -wskazał palcem kuchnię German, na co maluch pośpiesznie udał się do pomieszczenia, a za nim Olga, Ramalo i Angelika -Usiądźmy, proszę -zrobili tak jak prosił German.
-Po pierwsze chciałabym Cię przeprosić, za to co Ci zrobiłam, bardzo tego żałuję.
-Do rzeczy Jade -warknął German, na samą myśl, o tym co wtedy przechodził.
-To nie jest tak jak wszyscy myślicie...Ja nie uciekłam z jakimś kolesiem, ja to wymyśliłam....-popatrzył na nią pytająco -matias wpakował się w niezłe...bagno! Pożyczył pieniądze od niewłaściwych ludzi, a potem nie miał jak oddać i....
-Czekaj, czekaj! Jak to pożyczył pieniądze? Przecież ma firmę, która dobrze zarabia...
-Tak, tak, ale wtedy przechodzili kryzys i musiał pożyczyć pieniądze i nie oddawał, przez długi czas, oczywiście starał się jak mógł. I wtedy mnie porwali i więzili. -uroniła łzę -Matias, tak jak wy myślał, że wyjechał, dopiero potem, kiedy zażądali od niego pieniędzy i powiedzieli, że mnie skrzywdzą, to wziął kredyt, ale to i tak było za mało i płacił im tylko wtedy, kiedy miał jakieś pieniądze. Po 7 miesiącach urodził się Facu -German spojrzał na nią pytająco.
-Facu jest wcześniakiem, urodził się w 8 miesiącu ciąży -wyjaśniła.
-Czy on...no wiesz...?
-Czy Facu jest twoim synem? Tak, to twój syn. Nie zdradziłam cię, nigdy, w ogóle nie miałam takiego zamiaru. Miałam Ci powiedzieć o ciąży, ale nie miałam okazji, a potem...sam wiesz...-German uronił łzę, do dwójki przyleciał Facu, usiadł na kolanach Jade, a ta pocałowała go w czoło, maluch dalej jadł czekoladowe ciastko Olgi. Całej sytuacji przyglądała się Olga, Angelika i Ramalo, którzy uśmiechali się mimowolnie.
-Nie oczekuję, że mi wybaczysz...-przerwała -My musimy się już zbierać. Facu podziękuj ładnie -maluch podbiegł do całej trójki i ich uściskał. Na końcu podszedł do German'a i go przytulił, a ten się w niego wtulił.
-Dobrze było mi Was było znowu zobaczyć -powiedziała Jade, do trójki stojącej w rogu.
-Chodź tu kruszynko -powiedziała Angelika i przytuliła Jade, potem Olga i Ramalo.
-Dobrze było panienkę znowu zobaczyć -uśmiechnął się do niej i już wychodzili.
-Czekaj! Gdzie mieszkacie? masz ten sam numer telefonu? -dopytywał German.
-Mieszkamy w starym mieszkaniu Matiasa z nim, a numer masz tu -podała mu wizytówkę. Wyszli, po chwili było słychać warkot odjeżdżającego auta.
-Odwołujemy lot? -zapytał Ramalo.
-Słuchajcie, Pablo mi napisał, że mamy szybko przyjść do studia. -powiedział Maxi, wszyscy zabrali swoje rzeczy, zapłacili za soki i szybko ruszyli do Studia. Weszli do głównej sali, gdzie była już reszta "ekipy".
-Jesteście. To świetnie -zaczął Pablo i chwycił Angie za rękę -Chcielibyśmy Wam coś ogłosić z Angie....W sobotę za dwa tygodnie bierzemy ślub, więc jesteście wszyscy zaproszeni -powiedział na jednym wdech Pablo i się uśmiechnęli. Wszyscy zaczęli bić brawo i gratulować. Potem powiedzieli, że wiedzą, że to głupstwo się pobierać tydzień przed zakończeniem roku szkolnego, ale już się długo naczekali, a w wakacje wszyscy wyjeżdżają. Na podróż poślubną pojadą dopiero początkiem wakacji, bo muszą wszystkiego przypilnować wszystkiego w Studiu. Kiedy się rozeszli Fran zapytała, kto się jeszcze zgłasza na wyjazd do Turcji. W sumie pojedzie; Leonetta, Marcessca, Fedemiła, Naxi, Diego, Lena, Andres, Jack i jego dziewczyna Nina. Cała grupa się rozdzieliła, na chłopców i dziewczyny, jedni poszli do sali tanecznej, a drudzy do sali Beto. Tam Fran i Marco opowiedzieli o swojej cudownie spędzonej nocy.
-Słuchaj Lu, może wpadłabyś do mnie o 19? W końcu dzisiaj mija nasze 5 miesięcy -powiedział speszony Fede z kwiatami w ręku.
-Tak, wiem i mam dla ciebie niespodziankę -uśmiechnęła się promiennie i objęła go rękami w okół szyi i złożyła delikatny pocałunek na jego ustach -i wtedy dostaniesz swój prezent -uśmiechnęła się.
-Też coś dla ciebie mam -pocałował ją.
Po zajęciach Violetta pojechała prosto po babcię razem z Fede, którego podwiozła do domu, bo szedł na nogach, bo ma zaledwie 5 minut drogi parkiem od domu, do Studia. Fede od razu wbiegł po schodach do swojego pokoju po prezent dla Lu, żeby pokazać Vilu. Dziewczyna poczekała na dole, usłyszała jakiś odgłos z kuchni, więc tam weszła.
-Kiedy powiesz Violettcie, że ma brata?
..............................................................................................................
Hejoł! I znowu przychodzi z takim czymś...!
Wiem, że dziwny, ale ostatnio jakoś nie mam głowy do pisania rozdziałów
Ale za to do pisania OS mam!
W szkole tak mi się nudziło na religii, że napisałam na kartce OS, więc, muszę go tylko przepisać
na kompa i gotowe! :)
Piszcie co sądzicie o rozdziale :D
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
Takie małe info ;>
Hejo!
Pewnie się zastanawiacie, po co piszę (znowu) notkę.
A więc tak; mam parę spraw :)
1. Jeśli macie jakieś pytania co do bloga, albo takie inne? To pytajcie na askme.pro :)
Tu macie link; http://askme.pro/Karolcia3616
Jest to askme.pro na "potrzeby" bloga, ale staram się też tam odpowiadać na "zwykłe" pytania ;)
Więc jak coś bd chcieli wiedzieć to piszcie na nim :D
2. Zastanawiam się nad napisaniem OS, ale jeszcze nw, czy to dojdzie do skutku :)
Co prawda pomysł mam,ale jeszcze muszę się jeszcze zastanowić jak to wszystko napisać i rozmieścić w paru częściach :)
3. To już mało ważna sprawa. Rozdział powinien pojawić się jeszcze dzisiaj, a w najgorszym wypadku jutro w południe xd :D
I to już wszystko :) Jeśli uważacie, że notka jest bez sensu, to przepraszam, że zabrałam Wam wasz cenny czas XD :)
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
Pewnie się zastanawiacie, po co piszę (znowu) notkę.
A więc tak; mam parę spraw :)
1. Jeśli macie jakieś pytania co do bloga, albo takie inne? To pytajcie na askme.pro :)
Tu macie link; http://askme.pro/Karolcia3616
Jest to askme.pro na "potrzeby" bloga, ale staram się też tam odpowiadać na "zwykłe" pytania ;)
Więc jak coś bd chcieli wiedzieć to piszcie na nim :D
2. Zastanawiam się nad napisaniem OS, ale jeszcze nw, czy to dojdzie do skutku :)
Co prawda pomysł mam,ale jeszcze muszę się jeszcze zastanowić jak to wszystko napisać i rozmieścić w paru częściach :)
3. To już mało ważna sprawa. Rozdział powinien pojawić się jeszcze dzisiaj, a w najgorszym wypadku jutro w południe xd :D
I to już wszystko :) Jeśli uważacie, że notka jest bez sensu, to przepraszam, że zabrałam Wam wasz cenny czas XD :)
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
piątek, 7 marca 2014
Rozdział 32
Violetta
Obudziłam się rano wtulona w tors Leona, obróciłam się przodem do niego, jeszcze śpi. Zobaczyłam na komórce, która godzina, 6.46. Wstałam z łóżka, weszłam do łazienki i zarzuciłam na siebie szlafrok, nie wiem co tu robi szlafrok dla kobiety, nieważne... Zeszłam po cichu do kuchni i zaczęłam przygotowywać śniadanie dla Leona.
-Okey! Gotowe...-powiedziałam do siebie po cichu i wzięłam tacę z jedzeniem. Weszłam ostrożnie po schodach i do sypialni. Położyłam tackę na szafce i usiadłam ostrożnie okrakiem na Leonie. Pocałowałam go w usta, po chwili zaczął oddawać moje pocałunki.
-Zrobiłam Ci śniadanie -uśmiechnęliśmy się do siebie, zeszłam z niego i usiadłam obok niego.
-Dziękuję -powiedział i zaczął jeść, powiedział, że jestem chudziutka i nakarmił mnie. Po zjedzonym śniadaniu weszłam do łazienki, a tam się ubrałam w swoje ciuchy i umyłam.
-Kochanie, jadę do siebie, spotkamy się w studiu -powiedziałam do Leona i pocałowałam go w usta, a on objął mnie w talii.
-Nigdzie...nie...jedziesz...zostajesz...ze..mną -mówił między pocałunkami.
-Muszę...jechać....-odpowiedziałam i wyszłam z mieszkania machając mu na pożegnanie. Zjechałam windą i wsiadłam do auta. Po 10 minutach byłam na miejscu. A tam przywitałam się z Mel, umyłam i ubrałam "świeże" ciuchy.
German
Zapinam właśnie walizkę i schodzę po schodach z rzeczami.
-Pomogę Ci -Ramallo wziął jedną walizkę i zszedł pierwszy po schodach, a ja za nim.
-Pożegnam się -powiedziałem do niego i odstawiłem walizkę na podłogę.
-Zaniosę to -powiedział mężczyzna, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi -Otworzę -powiedział i ruszył w stronę drzwi, a ja poszedłem do kuchni, gdzie siedziała zapłakana Olga.
-Niech..pan nie wyjeżdża, będzie mi pana brakowało przez miesiąc -mówiła zapłakana kobieta i się do mnie przytuliła.
-Wrócę Olgo, wrócę. A za ten czas pilnuj domu -powiedziałem -No i oczywiście Ramallo i Violi -zaśmiałem się.
-German ktoś do ciebie! -usłyszałem krzyki Ramallo, jego głos wydawał się jakiś dziwny. Puściłem Olgę i ruszyłem w stronę drzwi. Podszedłem do drzwi, a tam stała JADE! I DO TEGO Z DZIECKIEM!!! Patrzyłem raz na nią, a raz na malutkie dziecko trzymające jej rękę.....
Violetta
Kiedy weszłam do studia zobaczyłam moich przyjaciół i od razu do niech podeszłam.
-Cześć wszystkim -przywitałam się radośnie.
-Hejka Vilu -odpowiedzieli chórkiem.
-A Ty nie z Leonem? -zapytał Fede z pytającą miną.
-Nie, pojechałam rano do siebie i mieliśmy się spotkać tutaj. Zaraz skąd wiesz Fede...?!
-Co?! Ja nic! Bo wiesz...No ja ten...Leon...i no wiesz.... -podrapał się nerwowo po głowie -Pa! -krzyknął chwycił Lu za rękę i pobiegł do klasy Beto, na co my się zaśmialiśmy.
-Cześć kochanie -poczułam, że ktoś mnie łapie w talii, od razu wiedziałam kto to.
-Mi się zdaje, czy my się już dzisiaj widzieliśmy? -zapytał obracając się do niego przodem. Zaczęliśmy się całować i poczułam, że tracę grunt pod nogami, Leon mnie podniósł i przeniósł na drugi koniec korytarza, dalej całując.
-Kochani? -usłyszałam głos Fran i oderwałam się od Leona, spojrzeliśmy na naszych przyjaciół.
-Jak tak się zachowują teraz, to ciekawe co się działo w nocy! -powiedział Fede, który właśnie pojawił się obok naszych przyjaciół z popcornem i okularami 3D! Ludmi walnęła się w czoło i pokręciła głową nie dowierzając. Wszyscy się zaśmiali, oprócz Fede, a my znowu się pocałowaliśmy.
-Nie w szkole! -usłyszeliśmy krzyki Gregoria i się od siebie gwałtownie oderwaliśmy.
-Przepraszamy -powiedziałam, a Leon milczał.
-Ile razy mam jeszcze widzieć jak się całujecie?! -krzyknął zdenerwowany i odszedł. Poszliśmy na zajęcia Angie, usiadłam pomiędzy Leonem i Fran. Na lekcji śpiewaliśmy piosenki na zakończenie roku. Po zajeciach Angie mieliśmy zajęcia z Gregoriem i ćwiczyliśmy układy taneczne na zakończenie. Po zajęciach wybraliśmy się do Resto (ja, Leon, Fran, Lu, Fede, Maxi, Marco) i zamówiliśmy koktajle.
-Mam pomysł! -krzyknął uradowany Marco.
-Jaki? -zapytaliśmy ciekawi.
-Pojedźmy gdzieś na wakacje! -krzyknął.
-Okey, ale gdzie?
-Nie wiem....Może...Paryż? -zaproponował
-Nie -odpowiedzieliśmy.
-Może Bułgaria? -zaproponował Maxi
-Fajne miejsce, ale nie -powiedział Fede.
-Viola, ty dużo podróżujesz, więc może znasz jakieś fajne miejsce? -zapytała Lu.
-Właśnie Violka -powiedziała uradowana Fran.
-No tak...To może...Rzym? -zapytałam.
-Ooo! Tak, tak, tak! -krzyczeli uradowani Fede i Fran, w końcu to ich rodzinne miasto.
-Nie, gdzieś gdzie jest słonecznie, opalimy się i będzie dobra zabawa! -zarządził Leoś.
-Właśnie! -krzyknął Maxi.
-Hmm....to może...Turcja? -zapytałam.
-Okey, mi pasuje -powiedzieli wszyscy równo, na co się zaśmialiśmy.
-Okey, ale teraz trzeba wybrać miasto! -powiedziała Fran.
-To może...Carthage? -zaproponowała Lu.
-Nie.
-A Bizerte? -zapytała Fran.
-Okey.
-Okey.
-Mi pasii... -wszyscy się zgodzili.
-Okey, to przydałoby się załatwić jakieś miejsce do spania -powiedziałam.
-Najlepiej hotel -powiedział Leon.
-Okey, mogę coś zoorganizować, w domu coś obcykam -powiedział Maxi.
-Okey.
-A na ile byśmy pojechali?
-Tydzień? -zapytał Marco.
-Dwa tygodnie? -zaproponował Fede
-Nie, trzy! -krzyknął Maxi.
-25 dni najlepiej! -krzyknął zdecydowany Leon.
-To może od razu miesiąc?! -powiedziałyśmy ironicznie z Fran i Ludmi.
.........................................................................................................
Wiem, dziwny...!
Dodaję po ponad tygodniu i jeszcze takie dziadostwo! :////
Jest dość dużo dialogów, co u mnie to raczej rzadkość :)))
Następny nw kiedy :)
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
Obudziłam się rano wtulona w tors Leona, obróciłam się przodem do niego, jeszcze śpi. Zobaczyłam na komórce, która godzina, 6.46. Wstałam z łóżka, weszłam do łazienki i zarzuciłam na siebie szlafrok, nie wiem co tu robi szlafrok dla kobiety, nieważne... Zeszłam po cichu do kuchni i zaczęłam przygotowywać śniadanie dla Leona.
-Okey! Gotowe...-powiedziałam do siebie po cichu i wzięłam tacę z jedzeniem. Weszłam ostrożnie po schodach i do sypialni. Położyłam tackę na szafce i usiadłam ostrożnie okrakiem na Leonie. Pocałowałam go w usta, po chwili zaczął oddawać moje pocałunki.
-Zrobiłam Ci śniadanie -uśmiechnęliśmy się do siebie, zeszłam z niego i usiadłam obok niego.
-Dziękuję -powiedział i zaczął jeść, powiedział, że jestem chudziutka i nakarmił mnie. Po zjedzonym śniadaniu weszłam do łazienki, a tam się ubrałam w swoje ciuchy i umyłam.
-Kochanie, jadę do siebie, spotkamy się w studiu -powiedziałam do Leona i pocałowałam go w usta, a on objął mnie w talii.
-Nigdzie...nie...jedziesz...zostajesz...ze..mną -mówił między pocałunkami.
-Muszę...jechać....-odpowiedziałam i wyszłam z mieszkania machając mu na pożegnanie. Zjechałam windą i wsiadłam do auta. Po 10 minutach byłam na miejscu. A tam przywitałam się z Mel, umyłam i ubrałam "świeże" ciuchy.
German
Zapinam właśnie walizkę i schodzę po schodach z rzeczami.
-Pomogę Ci -Ramallo wziął jedną walizkę i zszedł pierwszy po schodach, a ja za nim.
-Pożegnam się -powiedziałem do niego i odstawiłem walizkę na podłogę.
-Zaniosę to -powiedział mężczyzna, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi -Otworzę -powiedział i ruszył w stronę drzwi, a ja poszedłem do kuchni, gdzie siedziała zapłakana Olga.
-Niech..pan nie wyjeżdża, będzie mi pana brakowało przez miesiąc -mówiła zapłakana kobieta i się do mnie przytuliła.
-Wrócę Olgo, wrócę. A za ten czas pilnuj domu -powiedziałem -No i oczywiście Ramallo i Violi -zaśmiałem się.
-German ktoś do ciebie! -usłyszałem krzyki Ramallo, jego głos wydawał się jakiś dziwny. Puściłem Olgę i ruszyłem w stronę drzwi. Podszedłem do drzwi, a tam stała JADE! I DO TEGO Z DZIECKIEM!!! Patrzyłem raz na nią, a raz na malutkie dziecko trzymające jej rękę.....
Violetta
Kiedy weszłam do studia zobaczyłam moich przyjaciół i od razu do niech podeszłam.
-Cześć wszystkim -przywitałam się radośnie.
-Hejka Vilu -odpowiedzieli chórkiem.
-A Ty nie z Leonem? -zapytał Fede z pytającą miną.
-Nie, pojechałam rano do siebie i mieliśmy się spotkać tutaj. Zaraz skąd wiesz Fede...?!
-Co?! Ja nic! Bo wiesz...No ja ten...Leon...i no wiesz.... -podrapał się nerwowo po głowie -Pa! -krzyknął chwycił Lu za rękę i pobiegł do klasy Beto, na co my się zaśmialiśmy.
-Cześć kochanie -poczułam, że ktoś mnie łapie w talii, od razu wiedziałam kto to.
-Mi się zdaje, czy my się już dzisiaj widzieliśmy? -zapytał obracając się do niego przodem. Zaczęliśmy się całować i poczułam, że tracę grunt pod nogami, Leon mnie podniósł i przeniósł na drugi koniec korytarza, dalej całując.
-Kochani? -usłyszałam głos Fran i oderwałam się od Leona, spojrzeliśmy na naszych przyjaciół.
-Jak tak się zachowują teraz, to ciekawe co się działo w nocy! -powiedział Fede, który właśnie pojawił się obok naszych przyjaciół z popcornem i okularami 3D! Ludmi walnęła się w czoło i pokręciła głową nie dowierzając. Wszyscy się zaśmiali, oprócz Fede, a my znowu się pocałowaliśmy.
-Nie w szkole! -usłyszeliśmy krzyki Gregoria i się od siebie gwałtownie oderwaliśmy.
-Przepraszamy -powiedziałam, a Leon milczał.
-Ile razy mam jeszcze widzieć jak się całujecie?! -krzyknął zdenerwowany i odszedł. Poszliśmy na zajęcia Angie, usiadłam pomiędzy Leonem i Fran. Na lekcji śpiewaliśmy piosenki na zakończenie roku. Po zajeciach Angie mieliśmy zajęcia z Gregoriem i ćwiczyliśmy układy taneczne na zakończenie. Po zajęciach wybraliśmy się do Resto (ja, Leon, Fran, Lu, Fede, Maxi, Marco) i zamówiliśmy koktajle.
-Mam pomysł! -krzyknął uradowany Marco.
-Jaki? -zapytaliśmy ciekawi.
-Pojedźmy gdzieś na wakacje! -krzyknął.
-Okey, ale gdzie?
-Nie wiem....Może...Paryż? -zaproponował
-Nie -odpowiedzieliśmy.
-Może Bułgaria? -zaproponował Maxi
-Fajne miejsce, ale nie -powiedział Fede.
-Viola, ty dużo podróżujesz, więc może znasz jakieś fajne miejsce? -zapytała Lu.
-Właśnie Violka -powiedziała uradowana Fran.
-No tak...To może...Rzym? -zapytałam.
-Ooo! Tak, tak, tak! -krzyczeli uradowani Fede i Fran, w końcu to ich rodzinne miasto.
-Nie, gdzieś gdzie jest słonecznie, opalimy się i będzie dobra zabawa! -zarządził Leoś.
-Właśnie! -krzyknął Maxi.
-Hmm....to może...Turcja? -zapytałam.
-Okey, mi pasuje -powiedzieli wszyscy równo, na co się zaśmialiśmy.
-Okey, ale teraz trzeba wybrać miasto! -powiedziała Fran.
-To może...Carthage? -zaproponowała Lu.
-Nie.
-A Bizerte? -zapytała Fran.
-Okey.
-Okey.
-Mi pasii... -wszyscy się zgodzili.
-Okey, to przydałoby się załatwić jakieś miejsce do spania -powiedziałam.
-Najlepiej hotel -powiedział Leon.
-Okey, mogę coś zoorganizować, w domu coś obcykam -powiedział Maxi.
-Okey.
-A na ile byśmy pojechali?
-Tydzień? -zapytał Marco.
-Dwa tygodnie? -zaproponował Fede
-Nie, trzy! -krzyknął Maxi.
-25 dni najlepiej! -krzyknął zdecydowany Leon.
-To może od razu miesiąc?! -powiedziałyśmy ironicznie z Fran i Ludmi.
.........................................................................................................
Wiem, dziwny...!
Dodaję po ponad tygodniu i jeszcze takie dziadostwo! :////
Jest dość dużo dialogów, co u mnie to raczej rzadkość :)))
Następny nw kiedy :)
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
Subskrybuj:
Posty (Atom)