-Za mamą! -krzyknęła dziewczynka, na co Leonowi od razu posmutniał wyraz twarzy.
-Ko...kochanie co...co Ty mówisz? -wyjąkał Leon i powstrzymał z trudem łzy.
-Popatrz! Tam stoi! -krzyknęła i wskazała na miejsce, przy szafie, a ten od razu popatrzył na miejsce, które wskazała dziewczynka i nic nie zauważył. Poprawka! NIKOGO nie zauważył, z powrotem przeniósł wzrok na córkę.
-Kochanie przestań -powiedział poddenerwowany do córki -Idź się myć i zejdź na kolację -obrócił się na pięcie i zszedł po schodach do kuchni.
Mężczyzna przygotowywał kolację i słyszał jak jego córka śpiewa w łazience En mi mundo . Tini ma dokładnie taki sam głos jak Vilu. Leon się uśmiechnął pod nosem, ale był też smutny po tym co usłyszał od córki.
Właśnie kończył przygotowywać kolację.
-Tini kolacja! -zawołał i przeniósł dwa talerze na stół do jadalni.
-Już idę! -po chwili dziewczynka była w pomieszczeniu, w różowo-fioletowej pidżamce. Obydwoje zasiedli do stołu i jedli kolację.
-Mamo czemu nie jesz? -po słowach córki Leon nie wytrzymał i wstał od stołu, przy czym krzesło się przewróciło, a Tini się wystraszyła.
-Skończ! -krzyknął Leon, na co Tini zaczęła płakać -Przepraszam, przepraszam -Leon do niej podszedł i ją mocno przytulił -Nie chciałem. Przepraszam, ja po prostu bardzo tęsknie za mamą -obydwoje zaczęli płakać.
Violetta stała i przyglądała się całej sytuacji. Bardzo jej brakowało tego wszystkiego. Kłótni, pocałunków, przytulania, wspólnego śpiewania...Nie tylko jej, wszystkim tego brakowało.
-Kocham Cię tatusiu -Tini się bardziej wtuliła w Leona.
-Ja ciebie też kochanie. Dobrze, a teraz dokończmy kolację, umyć ząbki i do spania. -usiedli z powrotem na krzesłach i jedli. Po kolacji Tini poszła umyć ząbki, a Leon posprzątał po jedzeniu.
-Dobranoc tatusiu -Tini pocałowała Leona w policzek i pobiegła po schodach do swojego pokoju.
-Dobranoc -powiedział już do siebie Leon i poszedł do sypialni. W progu się zatrzymał, bo przypomniały mu się te wszystkie wspólne chwile z Violettą. Szybko wziął spodnie od pidżamy i ruszył szybkim krokiem do łazienki.
-Tato! -Leon wyłączył wodę i usłyszał Tini, szybko się ubrał i ruszył do pokoju córki.
-Co się stało? -usiadł na rogu łóżka.
-W szafie siedzi potwór! -Tini schowała się pod kołdrą, a Leon otworzył szafęa ta po chwili opuszczała kołdrę żeby zobaczyć.
-Nic tu nie ma, zobacz...-zamknął szafę i podszedł do łóżka -No, a teraz spać -pocałował ją w czoło i skierował się do wyjścia.
-Czekaj! Zaśpiewasz mi coś? -poprosiła dziewczynka, Leon usiadł na krześle obok łóżka i wziął gitarę z rogu pokoju.
-A co chcesz?
-Podemos -Leon nie śpiewał tej piosenki od śmierci Violetty. Po chwili rozbrzmiały pierwsze akordy i słowa.
Podemos pintar... -kiedy zaczynał śpiewać refren dołączyła się do niego Violetta, a Tini nic nie mówiła, bo nie chciała zdenerwować taty. Kiedy się mył umówiła się z Violettą, że ma nic nie mówić.
Kiedy piosenka się skończyła Leon ucałował Tini w czoło i zgasił lampkę nocną.
-Tini powiedz tacie, że...-Violetta zwróciła się do Tini.
-Dobranoc kochanie -powiedział Leon do córki.
-Tato! -krzyknęła dziewczynka, a ten się odwrócił w jej stronę.
-Tak?
-Nie krzycz znowu. Obiecujesz?
-Obiecuję -uśmiechnął się.
-Mama mówi, że Cię kocha i Ci wybacza...
................................................................................................................................
Oto jestem! xd :)
No i jak Wam się podoba?
Jeszcze nie wiadomo co takiego zrobił Leon, ale w następnej części wszystko się wyjaśni i chyba to już będzie ostatnia część :)
Rozdział dodam jutro, bo teraz już nie mam czasu, ale mam go napisany na kartce :)
Ostatnio się mogę się skupić na lekcjach i piszę rozdziały na kartkach xD
A to wszystko, przez...mniejsza z tym!
No to jutro bd rozdział, a no i komentujcie :)
Całuski, Karola ;** xoxo
P.S Cały czas sobie powtarzam, żeby właśnie dopisać coś ważnego w notce pod rozdziałem, ale zawsze zapominam! XD :) I znowu o czymś zapomniałam, ale nie pamiętam o czym! XD :////
środa, 26 marca 2014
niedziela, 16 marca 2014
LBA ;**
Zostałam nominowana do LBA, na tym blogu; http://milosc-leonetta.blogspot.com/
Pytania do mnie;
1. Jak masz na imię?
Karolina :)
2.Którą parę lubisz najbardziej?
Leonetta! <333
3.Czytasz mojego bloga?
Właśnie zaczynam xd :D
4. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Niebieski :)
5.Diego vs. Tomas vs Leoś
Leoś!!! <3 ;)
6. Co sądzisz o moich opowiadaniach?
Do tego momentu, do którego doszłam to mi się bardzo podoba :)
7. Czego nie lubisz u innych?
Tego jak są strasznymi plotkarzami i obgadują innych za ich plecami :)
8. Skąd jesteś?
Z Czechowic :)
9. Ile masz lat?
We wrześniu 14 :)
Blogi, które nominuję;
http://leonandfederico.blogspot.com/
http://story-violetta.blogspot.com/
http://violetta-y-leon.blogspot.com/
http://leonettax.blogspot.com/
http://leonettaopowiadanie.blogspot.com/
Moje pytania;
1. Jak masz na imię?
2. Jakie masz hobby?
3. Długo piszesz już bloga?
4. Ile masz lat?
5. Co chciałabyś, żeby się wydarzyło w 3 sezonie Violetty?
6. Jeśli byłaby taka możliwość, to co byś chciała zmienić w serialu Violetta?
7. Jaki jest twój ulubiony film?
8. Jaki jest twój ulubiony kolor?
9. Byłaś kiedyś za granicą?
10. Jakie języki znasz?
Pytania do mnie;
1. Jak masz na imię?
Karolina :)
2.Którą parę lubisz najbardziej?
Leonetta! <333
3.Czytasz mojego bloga?
Właśnie zaczynam xd :D
4. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Niebieski :)
5.Diego vs. Tomas vs Leoś
Leoś!!! <3 ;)
6. Co sądzisz o moich opowiadaniach?
Do tego momentu, do którego doszłam to mi się bardzo podoba :)
7. Czego nie lubisz u innych?
Tego jak są strasznymi plotkarzami i obgadują innych za ich plecami :)
8. Skąd jesteś?
Z Czechowic :)
9. Ile masz lat?
We wrześniu 14 :)
Blogi, które nominuję;
http://leonandfederico.blogspot.com/
http://story-violetta.blogspot.com/
http://violetta-y-leon.blogspot.com/
http://leonettax.blogspot.com/
http://leonettaopowiadanie.blogspot.com/
Moje pytania;
1. Jak masz na imię?
2. Jakie masz hobby?
3. Długo piszesz już bloga?
4. Ile masz lat?
5. Co chciałabyś, żeby się wydarzyło w 3 sezonie Violetty?
6. Jeśli byłaby taka możliwość, to co byś chciała zmienić w serialu Violetta?
7. Jaki jest twój ulubiony film?
8. Jaki jest twój ulubiony kolor?
9. Byłaś kiedyś za granicą?
10. Jakie języki znasz?
OS - Na zawsze pozostaniesz w moim sercu. cz.1
-Pana zona zginęła...przykro mi...-mężczyzna zaczął płakać jak małe dziecko, zjechał bezsilnie po ścianie, podkulił nogi, zakrył twarz rękami i płakał. Tak, płakał...Leon Verdas, silny i utalentowany mężczyzna, płakał...Każdy płacze, a w szczególności, kiedy stracimy kogoś bliskiego. Kiedy dziecko straci ukochaną zabawkę, kiedy ktoś nas zrani, kiedy wszyscy się od nas odwrócą i jesteśmy sami. Kiedy coś nas boli, kiedy mamy zły dzień, kiedy wszystko się sypie, kiedy mamy zły dzień, kiedy nie mamy jak zapewnić dobrej przyszłości swoim dzieciom, rodzinie, kiedy nie mamy środków do życia, kiedy nie mamy chęci do życia... Nie ma człowieka, który nigdy nie uronił łzy, łzy smutku...Tak właśnie było teraz z Leonem, stracił ukochaną osobę, którą kochał nad życie, zrobiłby dla niej wszystko, zrobiłby wszystko aby móc cofnąć czas i zabronić Violettcie wyjść z domu. Chociaż była na niego zła, nie chciała go widzieć, nie chciała go znać... To prawda, była na niego zła, ale dalej kochała go nad życie, dalej był dla niej całym Światem, nie mogła przecież tak łatwo odpuścić. Przecież nie przestajemy kochać z dnia na dzień, a tym bardziej z minuty na minutę. Tak mocne uczucie nie może przecież, tak łatwo prysnąć.
Byli małżeństwem, od 8 lat, mieli duży piękny dom, wspaniałych przyjaciół, bliskich, których kochali, majątek, który im do szczęścia nie potrzebny. Bo mieli siebie i swoją pociechę! 5-letnia Tini Verdas, piękna i utalentowana jak rodzice.
-Robiliśmy co mogliśmy, ale niestety...przykro mi...-lekarz ze spuszczoną głową powędrował do swojego gabinetu, po drodze uronił łzę, łzę smutku, współczucia i bezsilności.
-To moja wina! -Leon dalej płakał, wmawiał sobie,że to jego wina. Nie mógł znieść myśli, że to, przez niego jego żona nie żyje. Nie mógł, nie potrafił, nie chciał...Miał nadzieję, że to tylko zły sen, koszmar...
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Cisza...dla niektórych raj, a dla innych męka, smutek, cierpienie...Na ścianie widniało pełno zdjęć...Jeszcze z czasów szkoły, kiedy wszystko było takie łatwo, proste, kiedy życie wydawało się zabawą, zwykłą przygodą...Zdjęcia z przyjaciółmi, ich ślubu, pierwszego małżeńskiego pocałunku, splątanych ze sobą rąk, a na nich widniejących obrączek. Zdjęcia ukochanego dziecka, pierwszego roczku, urodzin. Zdjęcia ukochanych rodziców, po prostu wszystkie wspaniałe wspomnienia. na murku kominka mały fortepianik,a w nim to jedno szczególne zdjęcie, zdjęcie pierwszego pocałunku. W lewym rogu białego pomieszczenia fortepian, fortepian na którym codziennie grali i śpiewali, na którym zostały stworzone piękne piosenki, na którym mała Tini zagrała swoje pierwsze akordy, fortepian pełen wspomnień. Piękny storczyk na parapecie, podarowany, przez Leona Violettcie, na pierwszy dzień tygodnia, "romantyczny gest...". Mała biało-niebieska komoda postawiona w rogu pokoju. Na samym dnie szuflady pudełko, a w nim? Pamiętnik! Fioletowy pamiętnik, w którym można przeczytać wszystkie zdarzenia i odczucia. Wszystko c czuła Violetta, wszystkie jej sekrety. A na środku pokoju? Niebiesko-biała kanapa, a na niej? Leon, bezradny, smutny, z czerwonymi i przy puchniętymi oczami od płaczu. Obok fortepianiku na murku kominka kalendarz. Kalendarz wskazujący 25 kwietnia, dokładnie tydzień od jej śmierci, a 4 dni od pogrzebu. Leon, przez cały tydzień nie ruszył się z domu, jedynie na pogrzeb. Tini do przedszkola odprowadza Dominica, mama Leona. Mężczyzna polecił zająć się firmą swojemu przyjacielowi, a wspólnikowi Fede, który dobrze rozumiał co czuje Leon, w końcu sam był bliskim przyjacielem Vilu. Wszyscy przeżywali jej śmierć, rodzina, przyjaciele, fani...Dlaczego fani? Violetta była aktorką, zaczynała w teatrze, potem w serialach, aż w światowej sławy filmach! Miała miliony fanów na całym świecie, zresztą dalej ma...Mężczyzna usłyszał śmiech swojej córeczki, wstał i wszedł po schodach, na drugie piętro i skierował się do pokoju swojej pociechy. Leon zrozumiał, że ma dla kogo żyć. Przekroczył próg pokoju , oparł się o futrynę i przyglądał swojej rozbawionej córce, na sam widok się mimowolnie uśmiechnął.
-Przestań! Nie tak! -śmiała się rozbawiona Tini i budowała wieżę z klocków.
-Z kim kochanie rozmawiasz? -zapytał Leon, na co mała się odwróciła w jego stronę.
-Tata! -krzyknęła uradowana.
-Tak, to z kim rozmawiasz?Syrenka Mili, czy misiu Bob? -mała miała wymyślonych przyjaciół.
-Z mamą...!
......................................................................................................
Proszę, szybko napisany :)
Nie wiem jak wyszedł, chociaż mi się nawet podoba xd
Ale to wy piszcie co sądzicie :)
Następna część powinna pojawić się do końca tygodnia :)
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
Byli małżeństwem, od 8 lat, mieli duży piękny dom, wspaniałych przyjaciół, bliskich, których kochali, majątek, który im do szczęścia nie potrzebny. Bo mieli siebie i swoją pociechę! 5-letnia Tini Verdas, piękna i utalentowana jak rodzice.
-Robiliśmy co mogliśmy, ale niestety...przykro mi...-lekarz ze spuszczoną głową powędrował do swojego gabinetu, po drodze uronił łzę, łzę smutku, współczucia i bezsilności.
-To moja wina! -Leon dalej płakał, wmawiał sobie,że to jego wina. Nie mógł znieść myśli, że to, przez niego jego żona nie żyje. Nie mógł, nie potrafił, nie chciał...Miał nadzieję, że to tylko zły sen, koszmar...
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Cisza...dla niektórych raj, a dla innych męka, smutek, cierpienie...Na ścianie widniało pełno zdjęć...Jeszcze z czasów szkoły, kiedy wszystko było takie łatwo, proste, kiedy życie wydawało się zabawą, zwykłą przygodą...Zdjęcia z przyjaciółmi, ich ślubu, pierwszego małżeńskiego pocałunku, splątanych ze sobą rąk, a na nich widniejących obrączek. Zdjęcia ukochanego dziecka, pierwszego roczku, urodzin. Zdjęcia ukochanych rodziców, po prostu wszystkie wspaniałe wspomnienia. na murku kominka mały fortepianik,a w nim to jedno szczególne zdjęcie, zdjęcie pierwszego pocałunku. W lewym rogu białego pomieszczenia fortepian, fortepian na którym codziennie grali i śpiewali, na którym zostały stworzone piękne piosenki, na którym mała Tini zagrała swoje pierwsze akordy, fortepian pełen wspomnień. Piękny storczyk na parapecie, podarowany, przez Leona Violettcie, na pierwszy dzień tygodnia, "romantyczny gest...". Mała biało-niebieska komoda postawiona w rogu pokoju. Na samym dnie szuflady pudełko, a w nim? Pamiętnik! Fioletowy pamiętnik, w którym można przeczytać wszystkie zdarzenia i odczucia. Wszystko c czuła Violetta, wszystkie jej sekrety. A na środku pokoju? Niebiesko-biała kanapa, a na niej? Leon, bezradny, smutny, z czerwonymi i przy puchniętymi oczami od płaczu. Obok fortepianiku na murku kominka kalendarz. Kalendarz wskazujący 25 kwietnia, dokładnie tydzień od jej śmierci, a 4 dni od pogrzebu. Leon, przez cały tydzień nie ruszył się z domu, jedynie na pogrzeb. Tini do przedszkola odprowadza Dominica, mama Leona. Mężczyzna polecił zająć się firmą swojemu przyjacielowi, a wspólnikowi Fede, który dobrze rozumiał co czuje Leon, w końcu sam był bliskim przyjacielem Vilu. Wszyscy przeżywali jej śmierć, rodzina, przyjaciele, fani...Dlaczego fani? Violetta była aktorką, zaczynała w teatrze, potem w serialach, aż w światowej sławy filmach! Miała miliony fanów na całym świecie, zresztą dalej ma...Mężczyzna usłyszał śmiech swojej córeczki, wstał i wszedł po schodach, na drugie piętro i skierował się do pokoju swojej pociechy. Leon zrozumiał, że ma dla kogo żyć. Przekroczył próg pokoju , oparł się o futrynę i przyglądał swojej rozbawionej córce, na sam widok się mimowolnie uśmiechnął.
-Przestań! Nie tak! -śmiała się rozbawiona Tini i budowała wieżę z klocków.
-Z kim kochanie rozmawiasz? -zapytał Leon, na co mała się odwróciła w jego stronę.
-Tata! -krzyknęła uradowana.
-Tak, to z kim rozmawiasz?Syrenka Mili, czy misiu Bob? -mała miała wymyślonych przyjaciół.
-Z mamą...!
......................................................................................................
Proszę, szybko napisany :)
Nie wiem jak wyszedł, chociaż mi się nawet podoba xd
Ale to wy piszcie co sądzicie :)
Następna część powinna pojawić się do końca tygodnia :)
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
sobota, 15 marca 2014
Rozdział 33
-To może od razu na miesiąc?! -krzyknęły sarkastycznie dziewczyny.
-TAK!!! -krzyknęli równo chłopcy.
-Dobrze! Ustalone, jedziemy na miesiąc do Turcji! -krzyknął uradowany Leon i walnął ręką o stół, po czym się skulił z bólu -Aua....-wysyczał, przez zęby.
-Cześć German -powiedziała po cichu Jade -Możemy wejść? -zapytała, na co German oszołomiony tym, że wróciła jegoukochana nie stop! Była ukochana. Kiwnął głową na tak, Jade weszła prowadząc małego chłopca za rękę. Chłopczyk mu pomaczał na przywitanie, bo jeszcze nie umiał mówić. Oczywiście umiał powiedzieć kilka słów, ale na tym to był koniec. Z kuchni wyszła Olga i Ramalo i przyglądali się całej sytuacji, po chwili przyłączyła się do nich Angelika.
-Jestem German, a ty jak się nazywasz? -mężczyzna kucnął, przy chłopczyku i podał mu rękę, na co mały ją leciutko uścisnął.
-To jest Facundo -przedstawiła go Jade -Germanie...Możemy porozmawiać? -zapytała niepewnie.
-Facu w kuchni są ciasteczka. To tam -wskazał palcem kuchnię German, na co maluch pośpiesznie udał się do pomieszczenia, a za nim Olga, Ramalo i Angelika -Usiądźmy, proszę -zrobili tak jak prosił German.
-Po pierwsze chciałabym Cię przeprosić, za to co Ci zrobiłam, bardzo tego żałuję.
-Do rzeczy Jade -warknął German, na samą myśl, o tym co wtedy przechodził.
-To nie jest tak jak wszyscy myślicie...Ja nie uciekłam z jakimś kolesiem, ja to wymyśliłam....-popatrzył na nią pytająco -matias wpakował się w niezłe...bagno! Pożyczył pieniądze od niewłaściwych ludzi, a potem nie miał jak oddać i....
-Czekaj, czekaj! Jak to pożyczył pieniądze? Przecież ma firmę, która dobrze zarabia...
-Tak, tak, ale wtedy przechodzili kryzys i musiał pożyczyć pieniądze i nie oddawał, przez długi czas, oczywiście starał się jak mógł. I wtedy mnie porwali i więzili. -uroniła łzę -Matias, tak jak wy myślał, że wyjechał, dopiero potem, kiedy zażądali od niego pieniędzy i powiedzieli, że mnie skrzywdzą, to wziął kredyt, ale to i tak było za mało i płacił im tylko wtedy, kiedy miał jakieś pieniądze. Po 7 miesiącach urodził się Facu -German spojrzał na nią pytająco.
-Facu jest wcześniakiem, urodził się w 8 miesiącu ciąży -wyjaśniła.
-Czy on...no wiesz...?
-Czy Facu jest twoim synem? Tak, to twój syn. Nie zdradziłam cię, nigdy, w ogóle nie miałam takiego zamiaru. Miałam Ci powiedzieć o ciąży, ale nie miałam okazji, a potem...sam wiesz...-German uronił łzę, do dwójki przyleciał Facu, usiadł na kolanach Jade, a ta pocałowała go w czoło, maluch dalej jadł czekoladowe ciastko Olgi. Całej sytuacji przyglądała się Olga, Angelika i Ramalo, którzy uśmiechali się mimowolnie.
-Nie oczekuję, że mi wybaczysz...-przerwała -My musimy się już zbierać. Facu podziękuj ładnie -maluch podbiegł do całej trójki i ich uściskał. Na końcu podszedł do German'a i go przytulił, a ten się w niego wtulił.
-Dobrze było mi Was było znowu zobaczyć -powiedziała Jade, do trójki stojącej w rogu.
-Chodź tu kruszynko -powiedziała Angelika i przytuliła Jade, potem Olga i Ramalo.
-Dobrze było panienkę znowu zobaczyć -uśmiechnął się do niej i już wychodzili.
-Czekaj! Gdzie mieszkacie? masz ten sam numer telefonu? -dopytywał German.
-Mieszkamy w starym mieszkaniu Matiasa z nim, a numer masz tu -podała mu wizytówkę. Wyszli, po chwili było słychać warkot odjeżdżającego auta.
-Odwołujemy lot? -zapytał Ramalo.
-Słuchajcie, Pablo mi napisał, że mamy szybko przyjść do studia. -powiedział Maxi, wszyscy zabrali swoje rzeczy, zapłacili za soki i szybko ruszyli do Studia. Weszli do głównej sali, gdzie była już reszta "ekipy".
-Jesteście. To świetnie -zaczął Pablo i chwycił Angie za rękę -Chcielibyśmy Wam coś ogłosić z Angie....W sobotę za dwa tygodnie bierzemy ślub, więc jesteście wszyscy zaproszeni -powiedział na jednym wdech Pablo i się uśmiechnęli. Wszyscy zaczęli bić brawo i gratulować. Potem powiedzieli, że wiedzą, że to głupstwo się pobierać tydzień przed zakończeniem roku szkolnego, ale już się długo naczekali, a w wakacje wszyscy wyjeżdżają. Na podróż poślubną pojadą dopiero początkiem wakacji, bo muszą wszystkiego przypilnować wszystkiego w Studiu. Kiedy się rozeszli Fran zapytała, kto się jeszcze zgłasza na wyjazd do Turcji. W sumie pojedzie; Leonetta, Marcessca, Fedemiła, Naxi, Diego, Lena, Andres, Jack i jego dziewczyna Nina. Cała grupa się rozdzieliła, na chłopców i dziewczyny, jedni poszli do sali tanecznej, a drudzy do sali Beto. Tam Fran i Marco opowiedzieli o swojej cudownie spędzonej nocy.
-Słuchaj Lu, może wpadłabyś do mnie o 19? W końcu dzisiaj mija nasze 5 miesięcy -powiedział speszony Fede z kwiatami w ręku.
-Tak, wiem i mam dla ciebie niespodziankę -uśmiechnęła się promiennie i objęła go rękami w okół szyi i złożyła delikatny pocałunek na jego ustach -i wtedy dostaniesz swój prezent -uśmiechnęła się.
-Też coś dla ciebie mam -pocałował ją.
Po zajęciach Violetta pojechała prosto po babcię razem z Fede, którego podwiozła do domu, bo szedł na nogach, bo ma zaledwie 5 minut drogi parkiem od domu, do Studia. Fede od razu wbiegł po schodach do swojego pokoju po prezent dla Lu, żeby pokazać Vilu. Dziewczyna poczekała na dole, usłyszała jakiś odgłos z kuchni, więc tam weszła.
-Kiedy powiesz Violettcie, że ma brata?
..............................................................................................................
Hejoł! I znowu przychodzi z takim czymś...!
Wiem, że dziwny, ale ostatnio jakoś nie mam głowy do pisania rozdziałów
Ale za to do pisania OS mam!
W szkole tak mi się nudziło na religii, że napisałam na kartce OS, więc, muszę go tylko przepisać
na kompa i gotowe! :)
Piszcie co sądzicie o rozdziale :D
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
-TAK!!! -krzyknęli równo chłopcy.
-Dobrze! Ustalone, jedziemy na miesiąc do Turcji! -krzyknął uradowany Leon i walnął ręką o stół, po czym się skulił z bólu -Aua....-wysyczał, przez zęby.
-Cześć German -powiedziała po cichu Jade -Możemy wejść? -zapytała, na co German oszołomiony tym, że wróciła jego
-Jestem German, a ty jak się nazywasz? -mężczyzna kucnął, przy chłopczyku i podał mu rękę, na co mały ją leciutko uścisnął.
-To jest Facundo -przedstawiła go Jade -Germanie...Możemy porozmawiać? -zapytała niepewnie.
-Facu w kuchni są ciasteczka. To tam -wskazał palcem kuchnię German, na co maluch pośpiesznie udał się do pomieszczenia, a za nim Olga, Ramalo i Angelika -Usiądźmy, proszę -zrobili tak jak prosił German.
-Po pierwsze chciałabym Cię przeprosić, za to co Ci zrobiłam, bardzo tego żałuję.
-Do rzeczy Jade -warknął German, na samą myśl, o tym co wtedy przechodził.
-To nie jest tak jak wszyscy myślicie...Ja nie uciekłam z jakimś kolesiem, ja to wymyśliłam....-popatrzył na nią pytająco -matias wpakował się w niezłe...bagno! Pożyczył pieniądze od niewłaściwych ludzi, a potem nie miał jak oddać i....
-Czekaj, czekaj! Jak to pożyczył pieniądze? Przecież ma firmę, która dobrze zarabia...
-Tak, tak, ale wtedy przechodzili kryzys i musiał pożyczyć pieniądze i nie oddawał, przez długi czas, oczywiście starał się jak mógł. I wtedy mnie porwali i więzili. -uroniła łzę -Matias, tak jak wy myślał, że wyjechał, dopiero potem, kiedy zażądali od niego pieniędzy i powiedzieli, że mnie skrzywdzą, to wziął kredyt, ale to i tak było za mało i płacił im tylko wtedy, kiedy miał jakieś pieniądze. Po 7 miesiącach urodził się Facu -German spojrzał na nią pytająco.
-Facu jest wcześniakiem, urodził się w 8 miesiącu ciąży -wyjaśniła.
-Czy on...no wiesz...?
-Czy Facu jest twoim synem? Tak, to twój syn. Nie zdradziłam cię, nigdy, w ogóle nie miałam takiego zamiaru. Miałam Ci powiedzieć o ciąży, ale nie miałam okazji, a potem...sam wiesz...-German uronił łzę, do dwójki przyleciał Facu, usiadł na kolanach Jade, a ta pocałowała go w czoło, maluch dalej jadł czekoladowe ciastko Olgi. Całej sytuacji przyglądała się Olga, Angelika i Ramalo, którzy uśmiechali się mimowolnie.
-Nie oczekuję, że mi wybaczysz...-przerwała -My musimy się już zbierać. Facu podziękuj ładnie -maluch podbiegł do całej trójki i ich uściskał. Na końcu podszedł do German'a i go przytulił, a ten się w niego wtulił.
-Dobrze było mi Was było znowu zobaczyć -powiedziała Jade, do trójki stojącej w rogu.
-Chodź tu kruszynko -powiedziała Angelika i przytuliła Jade, potem Olga i Ramalo.
-Dobrze było panienkę znowu zobaczyć -uśmiechnął się do niej i już wychodzili.
-Czekaj! Gdzie mieszkacie? masz ten sam numer telefonu? -dopytywał German.
-Mieszkamy w starym mieszkaniu Matiasa z nim, a numer masz tu -podała mu wizytówkę. Wyszli, po chwili było słychać warkot odjeżdżającego auta.
-Odwołujemy lot? -zapytał Ramalo.
-Słuchajcie, Pablo mi napisał, że mamy szybko przyjść do studia. -powiedział Maxi, wszyscy zabrali swoje rzeczy, zapłacili za soki i szybko ruszyli do Studia. Weszli do głównej sali, gdzie była już reszta "ekipy".
-Jesteście. To świetnie -zaczął Pablo i chwycił Angie za rękę -Chcielibyśmy Wam coś ogłosić z Angie....W sobotę za dwa tygodnie bierzemy ślub, więc jesteście wszyscy zaproszeni -powiedział na jednym wdech Pablo i się uśmiechnęli. Wszyscy zaczęli bić brawo i gratulować. Potem powiedzieli, że wiedzą, że to głupstwo się pobierać tydzień przed zakończeniem roku szkolnego, ale już się długo naczekali, a w wakacje wszyscy wyjeżdżają. Na podróż poślubną pojadą dopiero początkiem wakacji, bo muszą wszystkiego przypilnować wszystkiego w Studiu. Kiedy się rozeszli Fran zapytała, kto się jeszcze zgłasza na wyjazd do Turcji. W sumie pojedzie; Leonetta, Marcessca, Fedemiła, Naxi, Diego, Lena, Andres, Jack i jego dziewczyna Nina. Cała grupa się rozdzieliła, na chłopców i dziewczyny, jedni poszli do sali tanecznej, a drudzy do sali Beto. Tam Fran i Marco opowiedzieli o swojej cudownie spędzonej nocy.
-Słuchaj Lu, może wpadłabyś do mnie o 19? W końcu dzisiaj mija nasze 5 miesięcy -powiedział speszony Fede z kwiatami w ręku.
-Tak, wiem i mam dla ciebie niespodziankę -uśmiechnęła się promiennie i objęła go rękami w okół szyi i złożyła delikatny pocałunek na jego ustach -i wtedy dostaniesz swój prezent -uśmiechnęła się.
-Też coś dla ciebie mam -pocałował ją.
Po zajęciach Violetta pojechała prosto po babcię razem z Fede, którego podwiozła do domu, bo szedł na nogach, bo ma zaledwie 5 minut drogi parkiem od domu, do Studia. Fede od razu wbiegł po schodach do swojego pokoju po prezent dla Lu, żeby pokazać Vilu. Dziewczyna poczekała na dole, usłyszała jakiś odgłos z kuchni, więc tam weszła.
-Kiedy powiesz Violettcie, że ma brata?
..............................................................................................................
Hejoł! I znowu przychodzi z takim czymś...!
Wiem, że dziwny, ale ostatnio jakoś nie mam głowy do pisania rozdziałów
Ale za to do pisania OS mam!
W szkole tak mi się nudziło na religii, że napisałam na kartce OS, więc, muszę go tylko przepisać
na kompa i gotowe! :)
Piszcie co sądzicie o rozdziale :D
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
Takie małe info ;>
Hejo!
Pewnie się zastanawiacie, po co piszę (znowu) notkę.
A więc tak; mam parę spraw :)
1. Jeśli macie jakieś pytania co do bloga, albo takie inne? To pytajcie na askme.pro :)
Tu macie link; http://askme.pro/Karolcia3616
Jest to askme.pro na "potrzeby" bloga, ale staram się też tam odpowiadać na "zwykłe" pytania ;)
Więc jak coś bd chcieli wiedzieć to piszcie na nim :D
2. Zastanawiam się nad napisaniem OS, ale jeszcze nw, czy to dojdzie do skutku :)
Co prawda pomysł mam,ale jeszcze muszę się jeszcze zastanowić jak to wszystko napisać i rozmieścić w paru częściach :)
3. To już mało ważna sprawa. Rozdział powinien pojawić się jeszcze dzisiaj, a w najgorszym wypadku jutro w południe xd :D
I to już wszystko :) Jeśli uważacie, że notka jest bez sensu, to przepraszam, że zabrałam Wam wasz cenny czas XD :)
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
Pewnie się zastanawiacie, po co piszę (znowu) notkę.
A więc tak; mam parę spraw :)
1. Jeśli macie jakieś pytania co do bloga, albo takie inne? To pytajcie na askme.pro :)
Tu macie link; http://askme.pro/Karolcia3616
Jest to askme.pro na "potrzeby" bloga, ale staram się też tam odpowiadać na "zwykłe" pytania ;)
Więc jak coś bd chcieli wiedzieć to piszcie na nim :D
2. Zastanawiam się nad napisaniem OS, ale jeszcze nw, czy to dojdzie do skutku :)
Co prawda pomysł mam,ale jeszcze muszę się jeszcze zastanowić jak to wszystko napisać i rozmieścić w paru częściach :)
3. To już mało ważna sprawa. Rozdział powinien pojawić się jeszcze dzisiaj, a w najgorszym wypadku jutro w południe xd :D
I to już wszystko :) Jeśli uważacie, że notka jest bez sensu, to przepraszam, że zabrałam Wam wasz cenny czas XD :)
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
piątek, 7 marca 2014
Rozdział 32
Violetta
Obudziłam się rano wtulona w tors Leona, obróciłam się przodem do niego, jeszcze śpi. Zobaczyłam na komórce, która godzina, 6.46. Wstałam z łóżka, weszłam do łazienki i zarzuciłam na siebie szlafrok, nie wiem co tu robi szlafrok dla kobiety, nieważne... Zeszłam po cichu do kuchni i zaczęłam przygotowywać śniadanie dla Leona.
-Okey! Gotowe...-powiedziałam do siebie po cichu i wzięłam tacę z jedzeniem. Weszłam ostrożnie po schodach i do sypialni. Położyłam tackę na szafce i usiadłam ostrożnie okrakiem na Leonie. Pocałowałam go w usta, po chwili zaczął oddawać moje pocałunki.
-Zrobiłam Ci śniadanie -uśmiechnęliśmy się do siebie, zeszłam z niego i usiadłam obok niego.
-Dziękuję -powiedział i zaczął jeść, powiedział, że jestem chudziutka i nakarmił mnie. Po zjedzonym śniadaniu weszłam do łazienki, a tam się ubrałam w swoje ciuchy i umyłam.
-Kochanie, jadę do siebie, spotkamy się w studiu -powiedziałam do Leona i pocałowałam go w usta, a on objął mnie w talii.
-Nigdzie...nie...jedziesz...zostajesz...ze..mną -mówił między pocałunkami.
-Muszę...jechać....-odpowiedziałam i wyszłam z mieszkania machając mu na pożegnanie. Zjechałam windą i wsiadłam do auta. Po 10 minutach byłam na miejscu. A tam przywitałam się z Mel, umyłam i ubrałam "świeże" ciuchy.
German
Zapinam właśnie walizkę i schodzę po schodach z rzeczami.
-Pomogę Ci -Ramallo wziął jedną walizkę i zszedł pierwszy po schodach, a ja za nim.
-Pożegnam się -powiedziałem do niego i odstawiłem walizkę na podłogę.
-Zaniosę to -powiedział mężczyzna, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi -Otworzę -powiedział i ruszył w stronę drzwi, a ja poszedłem do kuchni, gdzie siedziała zapłakana Olga.
-Niech..pan nie wyjeżdża, będzie mi pana brakowało przez miesiąc -mówiła zapłakana kobieta i się do mnie przytuliła.
-Wrócę Olgo, wrócę. A za ten czas pilnuj domu -powiedziałem -No i oczywiście Ramallo i Violi -zaśmiałem się.
-German ktoś do ciebie! -usłyszałem krzyki Ramallo, jego głos wydawał się jakiś dziwny. Puściłem Olgę i ruszyłem w stronę drzwi. Podszedłem do drzwi, a tam stała JADE! I DO TEGO Z DZIECKIEM!!! Patrzyłem raz na nią, a raz na malutkie dziecko trzymające jej rękę.....
Violetta
Kiedy weszłam do studia zobaczyłam moich przyjaciół i od razu do niech podeszłam.
-Cześć wszystkim -przywitałam się radośnie.
-Hejka Vilu -odpowiedzieli chórkiem.
-A Ty nie z Leonem? -zapytał Fede z pytającą miną.
-Nie, pojechałam rano do siebie i mieliśmy się spotkać tutaj. Zaraz skąd wiesz Fede...?!
-Co?! Ja nic! Bo wiesz...No ja ten...Leon...i no wiesz.... -podrapał się nerwowo po głowie -Pa! -krzyknął chwycił Lu za rękę i pobiegł do klasy Beto, na co my się zaśmialiśmy.
-Cześć kochanie -poczułam, że ktoś mnie łapie w talii, od razu wiedziałam kto to.
-Mi się zdaje, czy my się już dzisiaj widzieliśmy? -zapytał obracając się do niego przodem. Zaczęliśmy się całować i poczułam, że tracę grunt pod nogami, Leon mnie podniósł i przeniósł na drugi koniec korytarza, dalej całując.
-Kochani? -usłyszałam głos Fran i oderwałam się od Leona, spojrzeliśmy na naszych przyjaciół.
-Jak tak się zachowują teraz, to ciekawe co się działo w nocy! -powiedział Fede, który właśnie pojawił się obok naszych przyjaciół z popcornem i okularami 3D! Ludmi walnęła się w czoło i pokręciła głową nie dowierzając. Wszyscy się zaśmiali, oprócz Fede, a my znowu się pocałowaliśmy.
-Nie w szkole! -usłyszeliśmy krzyki Gregoria i się od siebie gwałtownie oderwaliśmy.
-Przepraszamy -powiedziałam, a Leon milczał.
-Ile razy mam jeszcze widzieć jak się całujecie?! -krzyknął zdenerwowany i odszedł. Poszliśmy na zajęcia Angie, usiadłam pomiędzy Leonem i Fran. Na lekcji śpiewaliśmy piosenki na zakończenie roku. Po zajeciach Angie mieliśmy zajęcia z Gregoriem i ćwiczyliśmy układy taneczne na zakończenie. Po zajęciach wybraliśmy się do Resto (ja, Leon, Fran, Lu, Fede, Maxi, Marco) i zamówiliśmy koktajle.
-Mam pomysł! -krzyknął uradowany Marco.
-Jaki? -zapytaliśmy ciekawi.
-Pojedźmy gdzieś na wakacje! -krzyknął.
-Okey, ale gdzie?
-Nie wiem....Może...Paryż? -zaproponował
-Nie -odpowiedzieliśmy.
-Może Bułgaria? -zaproponował Maxi
-Fajne miejsce, ale nie -powiedział Fede.
-Viola, ty dużo podróżujesz, więc może znasz jakieś fajne miejsce? -zapytała Lu.
-Właśnie Violka -powiedziała uradowana Fran.
-No tak...To może...Rzym? -zapytałam.
-Ooo! Tak, tak, tak! -krzyczeli uradowani Fede i Fran, w końcu to ich rodzinne miasto.
-Nie, gdzieś gdzie jest słonecznie, opalimy się i będzie dobra zabawa! -zarządził Leoś.
-Właśnie! -krzyknął Maxi.
-Hmm....to może...Turcja? -zapytałam.
-Okey, mi pasuje -powiedzieli wszyscy równo, na co się zaśmialiśmy.
-Okey, ale teraz trzeba wybrać miasto! -powiedziała Fran.
-To może...Carthage? -zaproponowała Lu.
-Nie.
-A Bizerte? -zapytała Fran.
-Okey.
-Okey.
-Mi pasii... -wszyscy się zgodzili.
-Okey, to przydałoby się załatwić jakieś miejsce do spania -powiedziałam.
-Najlepiej hotel -powiedział Leon.
-Okey, mogę coś zoorganizować, w domu coś obcykam -powiedział Maxi.
-Okey.
-A na ile byśmy pojechali?
-Tydzień? -zapytał Marco.
-Dwa tygodnie? -zaproponował Fede
-Nie, trzy! -krzyknął Maxi.
-25 dni najlepiej! -krzyknął zdecydowany Leon.
-To może od razu miesiąc?! -powiedziałyśmy ironicznie z Fran i Ludmi.
.........................................................................................................
Wiem, dziwny...!
Dodaję po ponad tygodniu i jeszcze takie dziadostwo! :////
Jest dość dużo dialogów, co u mnie to raczej rzadkość :)))
Następny nw kiedy :)
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
Obudziłam się rano wtulona w tors Leona, obróciłam się przodem do niego, jeszcze śpi. Zobaczyłam na komórce, która godzina, 6.46. Wstałam z łóżka, weszłam do łazienki i zarzuciłam na siebie szlafrok, nie wiem co tu robi szlafrok dla kobiety, nieważne... Zeszłam po cichu do kuchni i zaczęłam przygotowywać śniadanie dla Leona.
-Okey! Gotowe...-powiedziałam do siebie po cichu i wzięłam tacę z jedzeniem. Weszłam ostrożnie po schodach i do sypialni. Położyłam tackę na szafce i usiadłam ostrożnie okrakiem na Leonie. Pocałowałam go w usta, po chwili zaczął oddawać moje pocałunki.
-Zrobiłam Ci śniadanie -uśmiechnęliśmy się do siebie, zeszłam z niego i usiadłam obok niego.
-Dziękuję -powiedział i zaczął jeść, powiedział, że jestem chudziutka i nakarmił mnie. Po zjedzonym śniadaniu weszłam do łazienki, a tam się ubrałam w swoje ciuchy i umyłam.
-Kochanie, jadę do siebie, spotkamy się w studiu -powiedziałam do Leona i pocałowałam go w usta, a on objął mnie w talii.
-Nigdzie...nie...jedziesz...zostajesz...ze..mną -mówił między pocałunkami.
-Muszę...jechać....-odpowiedziałam i wyszłam z mieszkania machając mu na pożegnanie. Zjechałam windą i wsiadłam do auta. Po 10 minutach byłam na miejscu. A tam przywitałam się z Mel, umyłam i ubrałam "świeże" ciuchy.
German
Zapinam właśnie walizkę i schodzę po schodach z rzeczami.
-Pomogę Ci -Ramallo wziął jedną walizkę i zszedł pierwszy po schodach, a ja za nim.
-Pożegnam się -powiedziałem do niego i odstawiłem walizkę na podłogę.
-Zaniosę to -powiedział mężczyzna, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi -Otworzę -powiedział i ruszył w stronę drzwi, a ja poszedłem do kuchni, gdzie siedziała zapłakana Olga.
-Niech..pan nie wyjeżdża, będzie mi pana brakowało przez miesiąc -mówiła zapłakana kobieta i się do mnie przytuliła.
-Wrócę Olgo, wrócę. A za ten czas pilnuj domu -powiedziałem -No i oczywiście Ramallo i Violi -zaśmiałem się.
-German ktoś do ciebie! -usłyszałem krzyki Ramallo, jego głos wydawał się jakiś dziwny. Puściłem Olgę i ruszyłem w stronę drzwi. Podszedłem do drzwi, a tam stała JADE! I DO TEGO Z DZIECKIEM!!! Patrzyłem raz na nią, a raz na malutkie dziecko trzymające jej rękę.....
Violetta
Kiedy weszłam do studia zobaczyłam moich przyjaciół i od razu do niech podeszłam.
-Cześć wszystkim -przywitałam się radośnie.
-Hejka Vilu -odpowiedzieli chórkiem.
-A Ty nie z Leonem? -zapytał Fede z pytającą miną.
-Nie, pojechałam rano do siebie i mieliśmy się spotkać tutaj. Zaraz skąd wiesz Fede...?!
-Co?! Ja nic! Bo wiesz...No ja ten...Leon...i no wiesz.... -podrapał się nerwowo po głowie -Pa! -krzyknął chwycił Lu za rękę i pobiegł do klasy Beto, na co my się zaśmialiśmy.
-Cześć kochanie -poczułam, że ktoś mnie łapie w talii, od razu wiedziałam kto to.
-Mi się zdaje, czy my się już dzisiaj widzieliśmy? -zapytał obracając się do niego przodem. Zaczęliśmy się całować i poczułam, że tracę grunt pod nogami, Leon mnie podniósł i przeniósł na drugi koniec korytarza, dalej całując.
-Kochani? -usłyszałam głos Fran i oderwałam się od Leona, spojrzeliśmy na naszych przyjaciół.
-Jak tak się zachowują teraz, to ciekawe co się działo w nocy! -powiedział Fede, który właśnie pojawił się obok naszych przyjaciół z popcornem i okularami 3D! Ludmi walnęła się w czoło i pokręciła głową nie dowierzając. Wszyscy się zaśmiali, oprócz Fede, a my znowu się pocałowaliśmy.
-Nie w szkole! -usłyszeliśmy krzyki Gregoria i się od siebie gwałtownie oderwaliśmy.
-Przepraszamy -powiedziałam, a Leon milczał.
-Ile razy mam jeszcze widzieć jak się całujecie?! -krzyknął zdenerwowany i odszedł. Poszliśmy na zajęcia Angie, usiadłam pomiędzy Leonem i Fran. Na lekcji śpiewaliśmy piosenki na zakończenie roku. Po zajeciach Angie mieliśmy zajęcia z Gregoriem i ćwiczyliśmy układy taneczne na zakończenie. Po zajęciach wybraliśmy się do Resto (ja, Leon, Fran, Lu, Fede, Maxi, Marco) i zamówiliśmy koktajle.
-Mam pomysł! -krzyknął uradowany Marco.
-Jaki? -zapytaliśmy ciekawi.
-Pojedźmy gdzieś na wakacje! -krzyknął.
-Okey, ale gdzie?
-Nie wiem....Może...Paryż? -zaproponował
-Nie -odpowiedzieliśmy.
-Może Bułgaria? -zaproponował Maxi
-Fajne miejsce, ale nie -powiedział Fede.
-Viola, ty dużo podróżujesz, więc może znasz jakieś fajne miejsce? -zapytała Lu.
-Właśnie Violka -powiedziała uradowana Fran.
-No tak...To może...Rzym? -zapytałam.
-Ooo! Tak, tak, tak! -krzyczeli uradowani Fede i Fran, w końcu to ich rodzinne miasto.
-Nie, gdzieś gdzie jest słonecznie, opalimy się i będzie dobra zabawa! -zarządził Leoś.
-Właśnie! -krzyknął Maxi.
-Hmm....to może...Turcja? -zapytałam.
-Okey, mi pasuje -powiedzieli wszyscy równo, na co się zaśmialiśmy.
-Okey, ale teraz trzeba wybrać miasto! -powiedziała Fran.
-To może...Carthage? -zaproponowała Lu.
-Nie.
-A Bizerte? -zapytała Fran.
-Okey.
-Okey.
-Mi pasii... -wszyscy się zgodzili.
-Okey, to przydałoby się załatwić jakieś miejsce do spania -powiedziałam.
-Najlepiej hotel -powiedział Leon.
-Okey, mogę coś zoorganizować, w domu coś obcykam -powiedział Maxi.
-Okey.
-A na ile byśmy pojechali?
-Tydzień? -zapytał Marco.
-Dwa tygodnie? -zaproponował Fede
-Nie, trzy! -krzyknął Maxi.
-25 dni najlepiej! -krzyknął zdecydowany Leon.
-To może od razu miesiąc?! -powiedziałyśmy ironicznie z Fran i Ludmi.
.........................................................................................................
Wiem, dziwny...!
Dodaję po ponad tygodniu i jeszcze takie dziadostwo! :////
Jest dość dużo dialogów, co u mnie to raczej rzadkość :)))
Następny nw kiedy :)
Do następnego, całuski Karola ;* xoxo
czwartek, 27 lutego 2014
Rozdział 31
-Niee...! -popatrzyłam na okno, zaczęło padać.
-Nie chcesz? Myślałem, że chcesz, ale jeśli nie to nie będę się narzu...-wybiegłam z mieszkania, słyszałam krzyki Leona za mną, a potem jak biegnie.Szybko zbiegłam po tych schodach i wbiegłam na parking przed blokiem. Podbiegłam do auta i otworzyłam drzwi, nie zamknęłam szyby,wiec szybko podniosłam ją do góry i zamknęłam auto na klucz. W tym czasie przemokłam do suchej nitki, wróciłam do bloku, obok schodów stał Leon.
-Prze... praaszam, żee tak... wybbiegłam, alee... miałam otwartą szybę i wszystko byy mi zalllało...-trzepałam się z zimna.
-Dobrze, chodź na górę. Jesteś cała mokra -przytulił mnie do siebie i poszliśmy na górę. Zostałam w kuchni cała przemoczona, a Leonm gdzieś poszedł, po chwili wrócił -Mam tylko to, nie wiem co Ci dać...-podał mi koszulkę z motorem -Idź się przebrać, a mokre rzeczy wrzuć do suszarki, zaraz Ci to zrobię -uśmiechnął się, a ja zrobiłam jak prosił. Miałam mokre włosy, no ale nic nie zrobię. Po około 5 minutach wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchnie, gdzie był Leon.
-Dziękuję -pocałowałam go i usiadłam na krześle.
-Wyglądasz...seksownie w tej bluzce -powiedział, a ja się zarumieniłam -A pod spodem coś masz? -podszedł do mnie z chytrym uśmieszkiem.
-Spadaj! -powiedziałam i wstałam, kierując się do salonu. Po chwili przyszedł Leon z dwoma kubkami gorącej czekolady -Mhmm....Pycha..-uśmiechnęłam się -Dziękuję -uśmiechnęłam się i zaczęliśmy pić czekoladę. Leon odłożył kubek na stół.
-Czekaj. -powiedział i wstał z kanapy. Podszedł do szafy i wyciągnął koc. Usiadł z powrotem na kanapie i nas przykrył -Cieplej?
-Tak, dziękuję -pocałowałam go w policzek.
-Dziękujesz mi już dzisiaj tysięczny raz -zaśmialiśmy się -Wiesz...wracając do poprzedniej rozmowy, to....-przerwałam mu.
-Chcesz się spytać, czy z tobą zamieszkam? -zapytałam, a Leon tylko kiwnął głową -Tak, zamieszkam z tobą.
-Na prawdę?! -krzyknął uradowany i mnie przytulił -To kiedy się wprowadzasz współlokatorko? -zaśmiał się -Może jutro? Hym? -zapytał.
-Jutro nie mogę. Babcia do mnie przychodzi na noc -popatrzył na mnie pytająco -Fede chciał zostać sam z Ludmi. Mają coś tam...mają....-zaśmiałam się.
-Aha, okey.
-A no właśnie! Tata wyjeżdża na miesiąc na Kubę -powiedziałam, a Leon zrobił zdziwioną minę -To może za dwa dni? -zaproponowałam.
-Okey, już się nie mogę doczekać...-pocałowaliśmy się, Leon puścił film i zaczęliśmy go oglądać w swoich objęciach.
Jemy właśnie kolację z Marco, kiedy przyszłam wszystko było przygotowane, bardzo się ucieszyłam.
Kiedy skończyliśmy poszliśmy pooglądać komedię romantyczną, leżeliśmy na kanapie w swoich objęciach.
-Kocham Cię -powiedział mój książę, a ja się do niego obróciłam przodem.
-Też Cię kocham -pocałowaliśmy się. Nasze pocałunki stawały się coraz to głębsze. Siadłam na nim okrakiem i całowaliśmy się dalej. Zaczął całować moją szyję i chwycił mnie za pośladki, a ja cicho pojękiwałam. Wstaliśmy z kanapy i całowaliśmy się dalej. Marco podniósł mnie do góry, a ja owinęłam nogami się w okół jego pasa, całowaliśmy się dalej. Cały czas się całując, poczułam, że wchodzimy po schodach. Znaleźliśmy się w sypialni, tam pozbyliśmy się swojej garderoby, a potem stało się TO.
Dalej padało, do tego zaczęło grzmieć. Zaczęłam się bać, nienawidzę burzy! Wzdrygnęłam się.
-Wszystko okey? -zapytał z troską w głosie Leon, a ja tylko pokiwałam głową -Boisz się burzy? -zaśmiał się.
-Nie...-skłamałam, a on się tylko uśmiechnął. Piorun strzelił gdzieś tak mocno, że aż podskoczyłam, na dworze się rozjaśniło, co chwilę można było zauważyć bardzo wyraźnie błyskawice.
-Na pewno się nie boisz? -zaśmiał się Leon.
-Na pewno -odpowiedziałam. Mocno zagrzmiało, a ja odruchowo podskoczyłam.
-Eee...Nadal twierdzisz, że się nie boisz? -zapytał Leon, a ja dopiero zauważyłam, że siedzę mu na kolanach. Poczułam, że się czerwienię i zajęłam swoje dawne miejsce.
-Wiesz co? Będę się już zbierać -ściągnęłam koc z kolan i wstałam z kanapy.
-Co?! No chyba nie! Nigdzie nie jedziesz! Jest burza, ciemno, ślisko na drogach...Nigdzie nie jedziesz! -oburzył się Leon i momentalnie znalazł obok mnie.
-Nie chcę Ci robić kłopotów...-powiedziałam.
-Dlaczego niby miałabyś je robić? Przecież i tak za kilka dni będziemy mieszkać razem -uśmiechnęliśmy się do siebie i wróciliśmy na kanapę.
-Wiesz jest już późno, pójdę się umyć -powiedziałam i ruszyłam do łazienki. Leon dał mi jakąś koszulkę i się umyłam, po chwili wyszłam z łazienki. Po mnie wszedł Leon i też się szybko umył. Nagle tak walnęło piorunem, że wszystko zgasło.
-To przez tą burzę -powiedział Leon -Zaraz przyjdę. Poczułam jak wstaje z kanapy i gdzieś idzie. Po około 10 minutach przyszedł i poszliśmy do sypialni, parę razy waląc się gdzie popadnie głową, kostką, łokciem itp. Zauważyłam, ze w sypialni są po zapalane świeczki, co dawało romantyczny nastrój.
-Dziękuję -szepnęłam, a Leon objął mnie w pasie od tyłu i całował moją szyję. Obróciłam się przodem i zaczęliśmy się całować. Leon ściągnął mi koszulkę i zostałam w samej bieliźnie. weszliśmy na łóżko i Leon pozbył się swoich spodni dresowych z moją pomocą. Całowaliśmy się namiętniej, kiedy piorun znowu strasznie mocno walnął i się wystraszyłam.
-Spokojnie -przytulił mnie Leon, a ja się w niego wtuliłam. Leżeliśmy tak chwilę. Obróciłam głowę, Leon już spał. Wtuliłam się w jego tors i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
...........................................................................................................
Wiem, daremny! ://///
Jak już pewnie zauważyliście, że jest dodany szablon!
Z którego się bardzo cieszę!
A wszystko zawdzięczam Nicol Verdas! :D <3
To ona zrobiła ten cudowny szablon :)
Zostałam nominowana do LBA, przez Nicol Verdas :D
Za co bardzo jej dziękuję ;**
Jak widzicie rozdział króciutki, dlatego że ostatnio nie mam za dużo czasu :((
W szkole coraz więcej sprawdzianów, kartkówek i babka z chemii dzisiaj
mnie wzięła do odpowiedzi i nie poszło mi najlepiej :////
Co chwilę zadają nam więcej zadania domowego :(
A do tego, kiedy wracam do domu jestem zmęczona, ostatnio nawet odsypiam w dzień ://
Do tego dochodzi drugi blog :)
Nie mam czasu, wiec rozdziały będą się ukazywały trochę rzadziej ;>
Do następnego ;)
Karola ;* xoxo
-Nie chcesz? Myślałem, że chcesz, ale jeśli nie to nie będę się narzu...-wybiegłam z mieszkania, słyszałam krzyki Leona za mną, a potem jak biegnie.Szybko zbiegłam po tych schodach i wbiegłam na parking przed blokiem. Podbiegłam do auta i otworzyłam drzwi, nie zamknęłam szyby,wiec szybko podniosłam ją do góry i zamknęłam auto na klucz. W tym czasie przemokłam do suchej nitki, wróciłam do bloku, obok schodów stał Leon.
-Prze... praaszam, żee tak... wybbiegłam, alee... miałam otwartą szybę i wszystko byy mi zalllało...-trzepałam się z zimna.
-Dobrze, chodź na górę. Jesteś cała mokra -przytulił mnie do siebie i poszliśmy na górę. Zostałam w kuchni cała przemoczona, a Leonm gdzieś poszedł, po chwili wrócił -Mam tylko to, nie wiem co Ci dać...-podał mi koszulkę z motorem -Idź się przebrać, a mokre rzeczy wrzuć do suszarki, zaraz Ci to zrobię -uśmiechnął się, a ja zrobiłam jak prosił. Miałam mokre włosy, no ale nic nie zrobię. Po około 5 minutach wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchnie, gdzie był Leon.
-Dziękuję -pocałowałam go i usiadłam na krześle.
-Wyglądasz...seksownie w tej bluzce -powiedział, a ja się zarumieniłam -A pod spodem coś masz? -podszedł do mnie z chytrym uśmieszkiem.
-Spadaj! -powiedziałam i wstałam, kierując się do salonu. Po chwili przyszedł Leon z dwoma kubkami gorącej czekolady -Mhmm....Pycha..-uśmiechnęłam się -Dziękuję -uśmiechnęłam się i zaczęliśmy pić czekoladę. Leon odłożył kubek na stół.
-Czekaj. -powiedział i wstał z kanapy. Podszedł do szafy i wyciągnął koc. Usiadł z powrotem na kanapie i nas przykrył -Cieplej?
-Tak, dziękuję -pocałowałam go w policzek.
-Dziękujesz mi już dzisiaj tysięczny raz -zaśmialiśmy się -Wiesz...wracając do poprzedniej rozmowy, to....-przerwałam mu.
-Chcesz się spytać, czy z tobą zamieszkam? -zapytałam, a Leon tylko kiwnął głową -Tak, zamieszkam z tobą.
-Na prawdę?! -krzyknął uradowany i mnie przytulił -To kiedy się wprowadzasz współlokatorko? -zaśmiał się -Może jutro? Hym? -zapytał.
-Jutro nie mogę. Babcia do mnie przychodzi na noc -popatrzył na mnie pytająco -Fede chciał zostać sam z Ludmi. Mają coś tam...mają....-zaśmiałam się.
-Aha, okey.
-A no właśnie! Tata wyjeżdża na miesiąc na Kubę -powiedziałam, a Leon zrobił zdziwioną minę -To może za dwa dni? -zaproponowałam.
-Okey, już się nie mogę doczekać...-pocałowaliśmy się, Leon puścił film i zaczęliśmy go oglądać w swoich objęciach.
Jemy właśnie kolację z Marco, kiedy przyszłam wszystko było przygotowane, bardzo się ucieszyłam.
Kiedy skończyliśmy poszliśmy pooglądać komedię romantyczną, leżeliśmy na kanapie w swoich objęciach.
-Kocham Cię -powiedział mój książę, a ja się do niego obróciłam przodem.
-Też Cię kocham -pocałowaliśmy się. Nasze pocałunki stawały się coraz to głębsze. Siadłam na nim okrakiem i całowaliśmy się dalej. Zaczął całować moją szyję i chwycił mnie za pośladki, a ja cicho pojękiwałam. Wstaliśmy z kanapy i całowaliśmy się dalej. Marco podniósł mnie do góry, a ja owinęłam nogami się w okół jego pasa, całowaliśmy się dalej. Cały czas się całując, poczułam, że wchodzimy po schodach. Znaleźliśmy się w sypialni, tam pozbyliśmy się swojej garderoby, a potem stało się TO.
Dalej padało, do tego zaczęło grzmieć. Zaczęłam się bać, nienawidzę burzy! Wzdrygnęłam się.
-Wszystko okey? -zapytał z troską w głosie Leon, a ja tylko pokiwałam głową -Boisz się burzy? -zaśmiał się.
-Nie...-skłamałam, a on się tylko uśmiechnął. Piorun strzelił gdzieś tak mocno, że aż podskoczyłam, na dworze się rozjaśniło, co chwilę można było zauważyć bardzo wyraźnie błyskawice.
-Na pewno się nie boisz? -zaśmiał się Leon.
-Na pewno -odpowiedziałam. Mocno zagrzmiało, a ja odruchowo podskoczyłam.
-Eee...Nadal twierdzisz, że się nie boisz? -zapytał Leon, a ja dopiero zauważyłam, że siedzę mu na kolanach. Poczułam, że się czerwienię i zajęłam swoje dawne miejsce.
-Wiesz co? Będę się już zbierać -ściągnęłam koc z kolan i wstałam z kanapy.
-Co?! No chyba nie! Nigdzie nie jedziesz! Jest burza, ciemno, ślisko na drogach...Nigdzie nie jedziesz! -oburzył się Leon i momentalnie znalazł obok mnie.
-Nie chcę Ci robić kłopotów...-powiedziałam.
-Dlaczego niby miałabyś je robić? Przecież i tak za kilka dni będziemy mieszkać razem -uśmiechnęliśmy się do siebie i wróciliśmy na kanapę.
-Wiesz jest już późno, pójdę się umyć -powiedziałam i ruszyłam do łazienki. Leon dał mi jakąś koszulkę i się umyłam, po chwili wyszłam z łazienki. Po mnie wszedł Leon i też się szybko umył. Nagle tak walnęło piorunem, że wszystko zgasło.
-To przez tą burzę -powiedział Leon -Zaraz przyjdę. Poczułam jak wstaje z kanapy i gdzieś idzie. Po około 10 minutach przyszedł i poszliśmy do sypialni, parę razy waląc się gdzie popadnie głową, kostką, łokciem itp. Zauważyłam, ze w sypialni są po zapalane świeczki, co dawało romantyczny nastrój.
-Dziękuję -szepnęłam, a Leon objął mnie w pasie od tyłu i całował moją szyję. Obróciłam się przodem i zaczęliśmy się całować. Leon ściągnął mi koszulkę i zostałam w samej bieliźnie. weszliśmy na łóżko i Leon pozbył się swoich spodni dresowych z moją pomocą. Całowaliśmy się namiętniej, kiedy piorun znowu strasznie mocno walnął i się wystraszyłam.
-Spokojnie -przytulił mnie Leon, a ja się w niego wtuliłam. Leżeliśmy tak chwilę. Obróciłam głowę, Leon już spał. Wtuliłam się w jego tors i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
...........................................................................................................
Wiem, daremny! ://///
Jak już pewnie zauważyliście, że jest dodany szablon!
Z którego się bardzo cieszę!
A wszystko zawdzięczam Nicol Verdas! :D <3
To ona zrobiła ten cudowny szablon :)
Zostałam nominowana do LBA, przez Nicol Verdas :D
Za co bardzo jej dziękuję ;**
Jak widzicie rozdział króciutki, dlatego że ostatnio nie mam za dużo czasu :((
W szkole coraz więcej sprawdzianów, kartkówek i babka z chemii dzisiaj
mnie wzięła do odpowiedzi i nie poszło mi najlepiej :////
Co chwilę zadają nam więcej zadania domowego :(
A do tego, kiedy wracam do domu jestem zmęczona, ostatnio nawet odsypiam w dzień ://
Do tego dochodzi drugi blog :)
Nie mam czasu, wiec rozdziały będą się ukazywały trochę rzadziej ;>
Do następnego ;)
Karola ;* xoxo
sobota, 22 lutego 2014
One Shot -cz.2
Dziewczyny podeszły do drzwi i zobaczyły panią Dominice witającą się z Fran.
-Dzień dobry! -przywitała się Lodo z Dominicą i się uściskały -Cześć Jorge -przytulili się. Dziewczyna dopiero teraz zauważyła chłopaka, a on ją.
-Cześć? -powiedzieli równo, zdziwili się, że na siebie wpadną akurat na tej kolacji.
-Ty pewnie jesteś Tini? -zapytała Dominica podchodząc do dziewczyny.
-Tak, dzień dobry -uśmiechnęła się.
-Dzień dobry -przytuliła ją, dziewczyna najpierw czuła się dziwnie, ale potem poczuła się bardzo dobrze. To uczucie, które jej wtedy towarzyszyło, to tak jakby przytulała ją mama. Tak bardzo za nią tęskni, że widzi ją w starszej dobrej kobiecie.
-Cześć Tini -przywitał się Jorge i jej pomachał, zaraz po tym wsadzając ręce z powrotem do tylnych kieszeni.
-Cześć Jorge -wykonała ten sam gest tylko, że nie chowała rąk do kieszeni.
-Znacie się? -zapytała Fran.
-Tak, poznaliśmy się wczoraj -odpowiedzieli równo, po czym zachichotali.
-Aha, to o nim mówiłaś pół nocy? -zorientowała się Lodo.
-Nie prawda! -speszyła się Tini, Jorge zachichotał.
-Nie wiedziałem, że tu mieszkasz...-powiedział Jorge do dziewczyny.
-Tak samo jak ja, że to o tobie mówiła Lodo -uśmiechnęli się obydwoje.
-Dobrze, chodźcie do stołu, już wszystko podane -powiedział Fede.
-Domi...-leciał mały Kacperek z otwartymi rączkami do kobiety na powitanie.
-Kacperek kochanie! -przytulili się, mały zawsze traktował ją jak babcię, a ona jego jak wnuka.
-Cześć młody -rozczochrał mu włosy Jorge.
-Cześć Jorg! -mały nie umiał jeszcze do końca wypowiadać pewnych słów, więc wszystko mylił.
Zasiedli do stołu, Lodo posadziła Tini obok Jorge, a sama usiadła po jej drugiej stronie, dobrze wiedziała, że spodobał się jej chłopak. Tak samo ona mu. Lodo wiedziała, ze Ci dwoje mają się ku sobie. Kolacja minęła bardzo sympatycznie, kiedy Dominica spytała jak Jorge i Tini się poznali. Jorge im powiedział jak to się stało i powiedział o dwóch wywrodkach Tini i, że gdyby nie on to była by cała w błocie, wszyscy zaczęli się śmiać, lecz Tini nie było do śmiechu.
-Przepraszam, ale już się najadłam -powiedziała i odeszła od stołu, kierując się do swojego pokoju.
-Przepraszam -Jorge wstał i ruszył za nią, dziewczyna się zamknęła w pokoju i przeglądała zdjęcia rodziców.
-Puk puk -powiedział zabawnie Jorge i zapukał do drzwi.
-Nie ma mnie -odpowiedziała Tini.
-Coś myślę, że chyba jednak jesteś -zaśmiał się.
-To się chyba mylisz. Zostaw mnie samą! -rozkazała.
-Nie pójdę do póki mi nie przebaczysz.
-To sobie trochę poczekasz -powiedziała, chłopak usiadł zrezygnowany pod drzwiami i mówił cały czas do dziewczyny, ona czasem się śmiała, a czasem patrzyła się dziwnie w stronę drzwi i dziwiła się jego głupotą.
-To wybaczysz mi wreszcie? -zapytał.
-Nie -powiedziała spokojnie dziewczyna.
-Szkoda. A teraz? -zapytał po chwili.
-Ile razy mam Ci powtarzać, że nie? -zapytała zirytowana.
-Nie będziesz musiała mi nic powtarzać, jeśli mi wybaczysz...-powiedział po czym wstał na równe nogi, a ona nic nie odpowiedziała, tylko dalej przeglądała zdjęcia -Dobra, teraz muszę iść do toalety, ale kiedy przyjdę nie odpuszczę -powiedział i zszedł schodami na dół.
-I co? -zapytała Lodo jedząc brzoskwinię.
-Nic, nie chcę otworzyć -powiedział i mina mu posmutniała -Teraz wybaczcie, ale muszę gdzieś pójść -powiedział po czym wszedł do łazienki. Kacperek wstał z krzesła i pobiegł na górę.
-Gdzie idziesz? -zapytał Fede synka.
-Do Tini, musię jej coś powiedzieć -wyseplenił i ruszył dalej, zapukał do drzwi.
-Jorge powiedziałam, że nie otworzę i nie wybaczę -powiedziała dziewczyna.
-Ale ja nie lestem Jorg -powiedział malec i zrobił zdziwioną minę.
-A kogo my tu mamy? -otworzyła drzwi dziewczyna i się zaśmiała, na co maluch aż podskoczył, zaśmiali się obydwoje -Wchodź zanim ktoś tu przyjdzie -powiedziała po cichu i zaciągnęła malucha do pokoju, po czym zamknęła je na klucz.
-Przysiedłem Ci powiedzieć, że Jorg jest śmutny -powiedział po czym usiadł na wielkie łóżko.
-A czemu jest smutny? -zapytała siadając na krześle, na wprost malca.
-Bo mu nie chcieś wybacić -powiedział i zrobił minę zbitego pieska.
-Aha, a co on teraz robi? -zapytał się ciekawa.
Jorge właśnie podchodził do drzwi dziewczyny i usłyszał Kacperka, postanowił podsłuchać co mówi malec.
-Posiedł siku -zaśmiał się -On cię chyba kofa? -powiedział nie pewny swoich słów, na co dziewczyna się strasznie zaciekawiła tym co mówi i skąd on może wiedzieć takie rzeczy.
-A dlaczego tak myślisz? -zapytała i usiadła obok niego.
-Bo kiedy przysiedł i cie ziobacił był cały czerwony i jeście tu siedzi i czeka na ciebie...? -mówił maluch, jak na swój wiek jest bardzo bystry. Jorge uśmiechał się pod drzwiami i zarówno jego jak i Martinę zdziwiło to co mówi, Jorge jednak wiedział, że mówi prawdę.
-Tiniiiiii...? -przedłużał jej imię Jorge -Wpuścisz mnie? -zapytał na co dziewczyna popatrzyła pytająco na Kacperka.
-Wpuść go -powiedział po cichu malec do dziewczyny, Tini wstała i otworzyła drzwi, na co Jorge i Kacperek mimowolnie się uśmiechnęli. Malec przeleciał pomiędzy nogami dwójką i powiedział coś na ucho chłopaka, na co ten się zaśmiał i pobiegł dalej. Zszedł ostrożnie po schodach i usiadł z powrotem do stołu.
-I co? -zapytali wszyscy.
-Jeście będę świadkiem na ich ślubie -wziął widelec do ręki i mówił to dość przekonująco kiwając głową. Wszyscy się zaśmiali.
-A rozmawiają? -zapytała Dominia.
-Tak i sią zakofani! -krzyknął malec i się zaśmiał, po czym wszyscy po nim.
-Mogę wejść? -zapytał Jorge i Tini otworzyła szerzej drzwi do pokoju i chłopak wszedł. Usiedli na łóżku i siedzieli w ciszy.
-To wybaczysz mi? -zaśmiał się Jorge.
-Yhym....-powiedziała cicho, na co chłopak się uśmiechnął.
-Przepraszam jak? Bo nie słyszałem..-zaśmiał się i przybliżył głowę do dziewczyny nadstawiając ucho, obydwoje się zaśmiali.
-Tak...-powiedziała po cichu.
-Dalej nie słyszę...-zaśmiali się.
-Tak -powiedziała już głośniej.
-Dobrze,ale to jeszcze nie to...Powiedz pełnym zdaniem; Tak Jorge wybaczam Ci! -powiedział dumny i wstał z łóżka, na co dziewczyna się zaśmiała.
-No co? Powiedz tak ładnie, a dostaniesz nagrodę -usiadł z powrotem na łóżku.
-Powiem jeśli dowiem się co dostanę -powiedziała dziewczyna.
-Niespodzianka....To teraz powiedz...-powiedział.
-Tak Jorge wybaczam Ci.....A teraz niespodzianka! -chłopak wstał.
-Wstań -dziewczyna zrobiła to co nakazał jej chłopak, stali na wprost siebie. Chłopak zrobił krok w przód, czym przybliżył się do dziewczyny i pocałował ją w policzek, ona się zarumieniła i usiadła z powrotem na łóżku, za nią chłopak.
-To miała być ta niespodzianka? -zapytała się go, na co chłopak się wystraszył, że dziewczyna go zaraz wywali z pokoju..
-Tak? Dostałaś całusa od najprzystojniejszego, najzdolniejszego, najukochańszego i...-przerwała mu.
-Nie za dużo? -zaśmiała się.
-I najskromniejszego chłopaka na Ziemi -dokończył po czym się zaśmiali. Chwile potem przyszła Lodo i rozmawiali długo do późna, po czym Jorge musiał już wracać do domu z babcią. Następnego dnia Tini i Lodo poszły do studia, gdzie spotkała Jorge. Poznała też Cande, Mechi, Facu, Xabiego, Diego, Ruggero i mnóstwo innych ludzi z którymi się zaprzyjaźniła. Po pewnym czasie Jorge zaprosił Tini na randkę, na co się zgodziła. Po paru tygodniach byli ze sobą. Po paru latach byli narzeczonymi, a w wieku 23 lat byli małżeństwem, na którym świadkiem był Kacper. Następnie na Świat przyszły małe szkraby Verdasów. Żyli ze sobą do końca ich pięknego życia z dorastającymi dziećmi, a potem wnukami, aż pewnego dnia odeszli razem na drugi Świat.
............................................................................................................
I jest w końcu druga część :)
Koniec wyobrażałam sobie inny i miała być jeszcze 3 część, ale mi się nie chciało ;p ;)
Dość długo wyczekiwana 2 cz, w końcu zagościła na blogu :)
Rozdział 31 powinien pojawić się do środy ;D
Jak na razie odstawię na bok OS bo mi nie wychodzą :)
Może kiedyś w dalekiej przyszłości...:)
Do zobaczenia ;)
Karola ;* xoxo
-Dzień dobry! -przywitała się Lodo z Dominicą i się uściskały -Cześć Jorge -przytulili się. Dziewczyna dopiero teraz zauważyła chłopaka, a on ją.
-Cześć? -powiedzieli równo, zdziwili się, że na siebie wpadną akurat na tej kolacji.
-Ty pewnie jesteś Tini? -zapytała Dominica podchodząc do dziewczyny.
-Tak, dzień dobry -uśmiechnęła się.
-Dzień dobry -przytuliła ją, dziewczyna najpierw czuła się dziwnie, ale potem poczuła się bardzo dobrze. To uczucie, które jej wtedy towarzyszyło, to tak jakby przytulała ją mama. Tak bardzo za nią tęskni, że widzi ją w starszej dobrej kobiecie.
-Cześć Tini -przywitał się Jorge i jej pomachał, zaraz po tym wsadzając ręce z powrotem do tylnych kieszeni.
-Cześć Jorge -wykonała ten sam gest tylko, że nie chowała rąk do kieszeni.
-Znacie się? -zapytała Fran.
-Tak, poznaliśmy się wczoraj -odpowiedzieli równo, po czym zachichotali.
-Aha, to o nim mówiłaś pół nocy? -zorientowała się Lodo.
-Nie prawda! -speszyła się Tini, Jorge zachichotał.
-Nie wiedziałem, że tu mieszkasz...-powiedział Jorge do dziewczyny.
-Tak samo jak ja, że to o tobie mówiła Lodo -uśmiechnęli się obydwoje.
-Dobrze, chodźcie do stołu, już wszystko podane -powiedział Fede.
-Domi...-leciał mały Kacperek z otwartymi rączkami do kobiety na powitanie.
-Kacperek kochanie! -przytulili się, mały zawsze traktował ją jak babcię, a ona jego jak wnuka.
-Cześć młody -rozczochrał mu włosy Jorge.
-Cześć Jorg! -mały nie umiał jeszcze do końca wypowiadać pewnych słów, więc wszystko mylił.
Zasiedli do stołu, Lodo posadziła Tini obok Jorge, a sama usiadła po jej drugiej stronie, dobrze wiedziała, że spodobał się jej chłopak. Tak samo ona mu. Lodo wiedziała, ze Ci dwoje mają się ku sobie. Kolacja minęła bardzo sympatycznie, kiedy Dominica spytała jak Jorge i Tini się poznali. Jorge im powiedział jak to się stało i powiedział o dwóch wywrodkach Tini i, że gdyby nie on to była by cała w błocie, wszyscy zaczęli się śmiać, lecz Tini nie było do śmiechu.
-Przepraszam, ale już się najadłam -powiedziała i odeszła od stołu, kierując się do swojego pokoju.
-Przepraszam -Jorge wstał i ruszył za nią, dziewczyna się zamknęła w pokoju i przeglądała zdjęcia rodziców.
-Puk puk -powiedział zabawnie Jorge i zapukał do drzwi.
-Nie ma mnie -odpowiedziała Tini.
-Coś myślę, że chyba jednak jesteś -zaśmiał się.
-To się chyba mylisz. Zostaw mnie samą! -rozkazała.
-Nie pójdę do póki mi nie przebaczysz.
-To sobie trochę poczekasz -powiedziała, chłopak usiadł zrezygnowany pod drzwiami i mówił cały czas do dziewczyny, ona czasem się śmiała, a czasem patrzyła się dziwnie w stronę drzwi i dziwiła się jego głupotą.
-To wybaczysz mi wreszcie? -zapytał.
-Nie -powiedziała spokojnie dziewczyna.
-Szkoda. A teraz? -zapytał po chwili.
-Ile razy mam Ci powtarzać, że nie? -zapytała zirytowana.
-Nie będziesz musiała mi nic powtarzać, jeśli mi wybaczysz...-powiedział po czym wstał na równe nogi, a ona nic nie odpowiedziała, tylko dalej przeglądała zdjęcia -Dobra, teraz muszę iść do toalety, ale kiedy przyjdę nie odpuszczę -powiedział i zszedł schodami na dół.
-I co? -zapytała Lodo jedząc brzoskwinię.
-Nic, nie chcę otworzyć -powiedział i mina mu posmutniała -Teraz wybaczcie, ale muszę gdzieś pójść -powiedział po czym wszedł do łazienki. Kacperek wstał z krzesła i pobiegł na górę.
-Gdzie idziesz? -zapytał Fede synka.
-Do Tini, musię jej coś powiedzieć -wyseplenił i ruszył dalej, zapukał do drzwi.
-Jorge powiedziałam, że nie otworzę i nie wybaczę -powiedziała dziewczyna.
-Ale ja nie lestem Jorg -powiedział malec i zrobił zdziwioną minę.
-A kogo my tu mamy? -otworzyła drzwi dziewczyna i się zaśmiała, na co maluch aż podskoczył, zaśmiali się obydwoje -Wchodź zanim ktoś tu przyjdzie -powiedziała po cichu i zaciągnęła malucha do pokoju, po czym zamknęła je na klucz.
-Przysiedłem Ci powiedzieć, że Jorg jest śmutny -powiedział po czym usiadł na wielkie łóżko.
-A czemu jest smutny? -zapytała siadając na krześle, na wprost malca.
-Bo mu nie chcieś wybacić -powiedział i zrobił minę zbitego pieska.
-Aha, a co on teraz robi? -zapytał się ciekawa.
Jorge właśnie podchodził do drzwi dziewczyny i usłyszał Kacperka, postanowił podsłuchać co mówi malec.
-Posiedł siku -zaśmiał się -On cię chyba kofa? -powiedział nie pewny swoich słów, na co dziewczyna się strasznie zaciekawiła tym co mówi i skąd on może wiedzieć takie rzeczy.
-A dlaczego tak myślisz? -zapytała i usiadła obok niego.
-Bo kiedy przysiedł i cie ziobacił był cały czerwony i jeście tu siedzi i czeka na ciebie...? -mówił maluch, jak na swój wiek jest bardzo bystry. Jorge uśmiechał się pod drzwiami i zarówno jego jak i Martinę zdziwiło to co mówi, Jorge jednak wiedział, że mówi prawdę.
-Tiniiiiii...? -przedłużał jej imię Jorge -Wpuścisz mnie? -zapytał na co dziewczyna popatrzyła pytająco na Kacperka.
-Wpuść go -powiedział po cichu malec do dziewczyny, Tini wstała i otworzyła drzwi, na co Jorge i Kacperek mimowolnie się uśmiechnęli. Malec przeleciał pomiędzy nogami dwójką i powiedział coś na ucho chłopaka, na co ten się zaśmiał i pobiegł dalej. Zszedł ostrożnie po schodach i usiadł z powrotem do stołu.
-I co? -zapytali wszyscy.
-Jeście będę świadkiem na ich ślubie -wziął widelec do ręki i mówił to dość przekonująco kiwając głową. Wszyscy się zaśmiali.
-A rozmawiają? -zapytała Dominia.
-Tak i sią zakofani! -krzyknął malec i się zaśmiał, po czym wszyscy po nim.
-Mogę wejść? -zapytał Jorge i Tini otworzyła szerzej drzwi do pokoju i chłopak wszedł. Usiedli na łóżku i siedzieli w ciszy.
-To wybaczysz mi? -zaśmiał się Jorge.
-Yhym....-powiedziała cicho, na co chłopak się uśmiechnął.
-Przepraszam jak? Bo nie słyszałem..-zaśmiał się i przybliżył głowę do dziewczyny nadstawiając ucho, obydwoje się zaśmiali.
-Tak...-powiedziała po cichu.
-Dalej nie słyszę...-zaśmiali się.
-Tak -powiedziała już głośniej.
-Dobrze,ale to jeszcze nie to...Powiedz pełnym zdaniem; Tak Jorge wybaczam Ci! -powiedział dumny i wstał z łóżka, na co dziewczyna się zaśmiała.
-No co? Powiedz tak ładnie, a dostaniesz nagrodę -usiadł z powrotem na łóżku.
-Powiem jeśli dowiem się co dostanę -powiedziała dziewczyna.
-Niespodzianka....To teraz powiedz...-powiedział.
-Tak Jorge wybaczam Ci.....A teraz niespodzianka! -chłopak wstał.
-Wstań -dziewczyna zrobiła to co nakazał jej chłopak, stali na wprost siebie. Chłopak zrobił krok w przód, czym przybliżył się do dziewczyny i pocałował ją w policzek, ona się zarumieniła i usiadła z powrotem na łóżku, za nią chłopak.
-To miała być ta niespodzianka? -zapytała się go, na co chłopak się wystraszył, że dziewczyna go zaraz wywali z pokoju..
-Tak? Dostałaś całusa od najprzystojniejszego, najzdolniejszego, najukochańszego i...-przerwała mu.
-Nie za dużo? -zaśmiała się.
-I najskromniejszego chłopaka na Ziemi -dokończył po czym się zaśmiali. Chwile potem przyszła Lodo i rozmawiali długo do późna, po czym Jorge musiał już wracać do domu z babcią. Następnego dnia Tini i Lodo poszły do studia, gdzie spotkała Jorge. Poznała też Cande, Mechi, Facu, Xabiego, Diego, Ruggero i mnóstwo innych ludzi z którymi się zaprzyjaźniła. Po pewnym czasie Jorge zaprosił Tini na randkę, na co się zgodziła. Po paru tygodniach byli ze sobą. Po paru latach byli narzeczonymi, a w wieku 23 lat byli małżeństwem, na którym świadkiem był Kacper. Następnie na Świat przyszły małe szkraby Verdasów. Żyli ze sobą do końca ich pięknego życia z dorastającymi dziećmi, a potem wnukami, aż pewnego dnia odeszli razem na drugi Świat.
............................................................................................................
I jest w końcu druga część :)
Koniec wyobrażałam sobie inny i miała być jeszcze 3 część, ale mi się nie chciało ;p ;)
Dość długo wyczekiwana 2 cz, w końcu zagościła na blogu :)
Rozdział 31 powinien pojawić się do środy ;D
Jak na razie odstawię na bok OS bo mi nie wychodzą :)
Może kiedyś w dalekiej przyszłości...:)
Do zobaczenia ;)
Karola ;* xoxo
Dziękuję! ;> +notka (znowu) ;)
Dzisiaj wchodzę na kompa, sprawdzam i co widzę?
10.000 wyświetleń! Dziękuję Wam z całego serca !
No i oczywiście chciałam powiedzieć, że już kończę pisać drugą część OS.
Wiem,wiem, trochę czasu mi nad tym zleciało :D
Postaram się go dodać jutro, albo może nawet jeszcze dzisiaj ;*
Jeszcze raz dziękuję <3 ;* :D
Karola ;* xoxo
10.000 wyświetleń! Dziękuję Wam z całego serca !
No i oczywiście chciałam powiedzieć, że już kończę pisać drugą część OS.
Wiem,wiem, trochę czasu mi nad tym zleciało :D
Postaram się go dodać jutro, albo może nawet jeszcze dzisiaj ;*
Jeszcze raz dziękuję <3 ;* :D
Karola ;* xoxo
czwartek, 20 lutego 2014
Notka ;>
Hej :) Pewnie jak już zauważyliście zrobiłam ankietę :D
I mam sprawę. Poszukuję kogoś kto robi szablony :) Może kogoś znacie, albo sami robicie :D
Byłabym bardzo wdzięczna, z góry dziękuję :* Mam nadzieję, że ktoś się zgłosi :D
Karola ;* xoxo
I mam sprawę. Poszukuję kogoś kto robi szablony :) Może kogoś znacie, albo sami robicie :D
Byłabym bardzo wdzięczna, z góry dziękuję :* Mam nadzieję, że ktoś się zgłosi :D
Karola ;* xoxo
Subskrybuj:
Posty (Atom)